*working title*

Ostatnio mnóstwo było wspomnień za rok 2014, rozliczeń, wyliczeń i postanowień. Takie czasy, acz, jako że Malita nie należy do specjalnych entuzjastek stosików i/lub Bardzo Wielkich Podsumowań (a Ekruda machnęła tak piękne zestawienie statystyczne, że nic lepszego wymyślić się nie da), nie będzie dziś zatem ani jednego, ani drugiego. Mam za to kilka impresji z lektur okołonoworocznych.

Dziewiąte życie czarnoksiężnikaPrimo,  „Dziewiąte życie czarnoksiężnika” Marcina Strzyżewskiego. Pragnę zeznać, że co za dużo, to niezdrowo, a tutaj pojawiają się między innymi: wyjątkowo odjechana teoria magii razem z wyjątkowo odjechanymi magami, elfy, krasnoludy, demony z innego wymiaru, elektryczność i inne dobrodziejstwa techniki w pakiecie z imionami z kosmosu. Ale zakończenie łagodzi ten lekki foch czytelniczy. Tylko tak się ta powieść mogła skończyć.

Mistrz z PradoSecundo, „Mistrz z Prado” Javiera Sierry. Czyli niby-autobiograficzna opowieść o tajemniczym znawcy obrazów, który przed młodym Sierrą odkrywa sekrety madryckiego Prado. W pół drogi między „Światem Zofii” Gaardera (czyli relacja mistrz-uczeń) a „Kodem Leonarda da Vinci” Browna (chodzi raczej o to, że odkrywamy ukrytą historię obrazów, acz będzie teoria spiskowa z dwoma dzieciątkami Jezus). Bardzo ładnie wydana, ale nie nie wróżę jej rządu dusz. W sensie, mojej nie porwała.

Zorza północnaTertio, „Zorza północna”, część pierwsza „Mrocznych materii’ Philipa Pullmana. Wkraczamy w świat, gdzie każdy człowiek posiada swojego dajmona (coś na kształt fizycznej manifestacji duszy ludzkiej, czuję, że moją byłby tłusty kot). Całość w ramach cyklu: nadrabiaj-polecaną-klasykę oraz w-połowie-zorientuj-się-że-widziałaś-ekranizację (skądinąd słabą, ale z dobrą obsadą). Zacniej się czyta, zacnie się będzie czytało część następną.

Malita nie jest stworzeniem specjalnie „wyzwaniowym”, rokrocznie tylko obiecywała czytać książki „z półki” (vide: kategoria „wyzwania”), niemniej nie dobiła do zakładanego mistrzowskiego limitu za rok 2014 (brakło 4 pozycji). To niedobicie nauczyło jednego: nie ufać sobie zanadto w obietnicach ilościowych. Składam zatem obietnicę jakościową: że w Anno Domini 2015 na Co czyta Malita pojawiać się będą nie tylko dotychczasowe Malitowe impresje książkowe, ale i inne teksty. Zestawienie krótkich impresji to takie mini-otwarcie tej obietnicy.

A następną razą obiecuję dłuższy namysł nad jedną konkretną książką!

11 thoughts on “*working title*

  1. I ja się dołączam do chóru polecającego Pullmana – pierwsza część może i nie zrobiła na mnie aż dużego wrażenia, ale następne są już naprawdę bardzo dobre! :D

  2. Impresje książkowe bardzo, bardzo dla mnie :) Fragment o Pullmanie mnie rozbroił (ten kot<3). A "czytam z półki" sama postaram się w tym roku realizować (napisała i zorientowała się, że idzie dziś do księgarni)!

  3. Dzień dobry :D Przyszłam zachwycić się całą Trylogią Pullmana i nadmienić, że w trzeciej części wzruszyłam się jak dzika, a po latach nawet nie wiem, czy tam był akurat powód do wzruszeń :D Niemniej – REWELACJA :D Czekam na Twoje dalsze przeżycia :D
    W Nowym Roku CUDOWNOŚCI i ZACZYTANIA! I dużo pisz, bo UWIELBIAM <3

    1. Ja właśnie wyniosłam biblioteki pierwsze dwie części, tak trochę na spróbowanie, ale smakuje wielce :) znając mnie, to też będę się wzruszać, więc z trzecią częścią przyniosę sobie paczuszkę chusteczek :)

      A tak w ogóle to <3 i już :D

  4. Trylogia Pullmana jest zacna bardzo – czytałam dawno temu, w czasach gdy pożerałam książki jedna za drugą, polecam, bo zaiste dobra rzecz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s