Ostatni tor na toromorzu.

„Toromorze” China MiévilleW Malitowym liście do świętego M. znalazły się nie tylko „Smoki” sir Pratchetta, ale również najnowsza powieść mojego ulubionego anarchisty. Na tłumaczenie „Railsea” czekałam dobre dwa lata – jakoś w przypadku Miéville’a wolę nie brnąć w oryginały. Dotychczasowe przekłady uważam za zacne (ponawiam oklaski dla „Miasta i miasta” w tej kwestii), a u Miéville’a poziom słowotwórstwa może nieco utrudniać lekturę. Niemniej, wreszcie jest.

Już w okładkowym opisie pochwalnym dostajemy porównanie do „Moby Dicka” i faktycznie, Miéville w posłowiu otwarcie przyznaje się do fascynacji Melvillem (nomen est omen tak bardzo!). I tu, i tu pojawia się pytanie: na co może się zdobyć kapitan, opętany wizją schwytania swojej nemezis, potwora-przeznaczenia? Tylko że w „Toromorzu” zamiast wzburzonych fal mamy splątany tory kolejowe, a zamiast potężnych wielorybów fantastyczne stwory, jak olbrzymie kretoryje. Ale podobnie jak w morskich głębinach, we wrakach pociągów można znaleźć skarby, równie niezwykłe, co niebezpieczne. I tak pomocnik lekarza, Sham Yes ap Soorap, odnajduje w rozbitym wagonie serię dziwnych fotografii. Wśród nich zdjęcie jednego, jedynego toru na toromorzu. Czyżby to był kraj świata, znanego wszystkim łowcom kretoryjów? Czy ktoś odważył się do niego dotrzeć? Czy ktoś odważy się tam dotrzeć… jeszcze raz?

toromorze
Takie tam, okładkowe.

Choć, jak wiecie, zaliczam się do namiętnych wielbicieli Miéville’a, to jednak po „Toromorzu” mam trochę mieszane uczucia Ba, zbierałam się do spisania swoich wrażeń ponad trzy dni (i wcale nie z uwagi na niemożność ruchu po przeładowaniu pierniczkami, pierogami i tortem makowym). Koncept uniwersum, gdzie nie ma wody, niebo ma dwa poziomy, a świat cztery, jest turbociekawy. Trująca ziemia, rytm stukoczącego pociągu, „filozofie” poszczególnych kapitanów – naprawdę przednie. Znów, nie wiem, skąd autor bierze pomysły, ale to musi być ciekawe miejsce. Ale były też ukłucia, które czytelnicze serducho Mality trochę niecierpliwiły.

Po pierwsze, nieco kuleje stylistyka i forma. Irytujące drobiazgi, jak kilkukrotne informowanie czytelnika, że aparat Shama był tani (pojęłam za pierwszym razem) czy wykluczające się opisy w stylu „wysoki, przysadzisty chłopak. Krępy, nierzadko niezręczny”* (może to akurat wina tłumaczki, ale wątpię). Po drugie, cały czas miałam wrażenie, że to trochę taka kolejowa wersja „Blizny” (skądinąd naprawdę świetnej), czyli trzeciej powieści w karierze Miéville’a. Tam co prawda było pływające miasto, nie pociąg-kretownik, ale pościg za potworem i podróż na kraniec znanego świata wydały mi się zanadto znajome.

Mogłabym wybaczyć potknięcia językowe czy autoinspirację. W końcu to Miéville, halo. Niemniej, czegoś jeszcze mi tu zabrakło. Czy był to brak fabularnego rozmachu, jaki znamy ze świata Bas-Lag – nie jestem pewna. Jak będę umiała sprecyzować swoje niepewności – dam znać.

* China Miéville, Toromorze, przeł. Krystyna Chodorowska, Zysk 2014, s. 12.

9 thoughts on “Ostatni tor na toromorzu.

  1. „Miasto i miasto” bardzo mi się podobało, „Kraken” już o wiele mniej, a jak będzie z innymi utworami, np. z „Toromorzem”, zapewne wkrótce się przekonam. :)

    Swoją drogą, toromorze to naprawdę fajne słowo, od razu skojarzyło mi się z moim ukochanym Ziemiomorzem. ;)

    1. Ja potrzebowałam długiej chwili, żebym zrozumieć, że „Railsea” to „Toromorze”, bo jakoś nie mogłam połączyć jednego z drugim. A jak już chwyciłam, to się zachwyciłam :)

  2. Do tej pory Mieville’a czytałam opowiadania (zachwyt!)i nadgryzłam „Krakena”, ale niestety to jest chyba jedyna w ostatnich latach powieść, jaką odłożyłam :O Na półce czekają jeszcze trzy inne, wszystkie w oryginale, bo kiedyś tak hurtem zamówiłam, i sama nie wiem – muszę ugryźć raz jeszcze, bez marudzenia :D

  3. O matko, koniec ze mną. Ja do dziś ciągle mylę nazwisko i nie mogę wbić sobie do głowy, że to Mieville, a nie Melville, to teraz już przepadłam z kretesem. On to zrobił specjalnie na złość ludziom, którzy przestawiają literki :(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s