Czarne skrzydła kosów.

„Czarne skrzydła” Sue Monk KiddKiedy tylko w internetach pojawiła się wieść o nowej powieści Sue Monk Kidd, zareagowałam zdecydowanym „Czytałabym”. Historia dwóch kobiet, niewolnicy i białej pani, na Południu, w Ameryce początków XIX wieku? Biorę w ciemno, zwłaszcza, że czytane wieki temu (jeszcze przed erą bloga) „Sekretne życie pszczół” wielce mi się podobało.

Cała rzecz wzięła się z wizyty w Brooklyn Museum, gdzie Kidd natknęła się na nazwiska sióstr Grimké, pierwszych kobiet działaczek na rzecz abolicji i orędowniczek równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Sarah i Angelina, córki bogatego prawnika z Charlestonu, podjęły nadludzki niemal wysiłek, by mówić głośno i wyraźnie o swoich poglądach, na przekór rodzinie i oczekiwaniom lokalnej socjety, a nawet wbrew ówczesnym prawom (za publiczne wystąpienia groził im areszt w rodzinnym mieście). Do końca życia pozostały wierne swojej sprawie.

Sue Monk Kidd wplotła w historyczne dzieje Sary i Angeliny-Niny postać Szelmy – odważnej i nietuzinkowej niewolnicy, która okazuje się być prezentem na jedenaste urodziny Sarah. Nie wiem, czy ich relację można nazwać pełnoprawną przyjaźnią – ale to silna więź, która trwa całe życie. Dwugłos Sary i Szelmy towarzyszy nam przez całą książkę, pokazując te same zdarzenia z różnych stron. Obie dziewczynki, potem dziewczyny, kobiety, walczą o wolność, ba, o różne jej rodzaje – nie tylko o wolność osobistą, cielesną czy o prawo do głosu, ale o wolność w samej sobie, znalezienie siły ducha i niezłomności w dążeniu do celu.

Historyczna, biblijna kapa Harriet Powers – inspiracja powieściowych dzieł Szelmy i jej maumy

Ogromnie cenię sobie książki, które łączą w sobie ogrom zaplecza historycznego (bibliografia i rozeznanie w temacie imponujące) z porywającą opowieścią (dobrze zarysowane postaci kobiece więcej niż mile widziane). „Czarne skrzydła” są piękne, wielkie, poruszające. Nie mówiąc o tym, że mocno dają do myślenia – choćby o tym, jak łatwo było się pogodzić z instytucją niewolnictwa i jak niesamowicie trudno było wprawić w ruch machinę, która doprowadziła do jej zniesienia. Siostry Grimké działały bowiem na długo przed wojną secesyjną (pozdrowienia, panienko Scarlett) i jeszcze kilka lat po niej, także na polu feministycznym – Sara w 1870 roku poprowadziła kilkadziesiąt kobiet do głosowania w wyborach miejskich. Szczególnie podobał mi się też wątek „szwalniczy” – bo właśnie szyjąc kapy, Charlotte-Lato, mauma Szelmy, przekazywała historię swojego życia. Wszywała w nie czarne trójkąty – symbolizujące skrzydła kosów. Bo ongiś, w Afryce, czarni ludzie potrafili latać.

Na koniec chciałam Was zostawić z cytatem, który przyświecał Sue Monk Kidd przy pisaniu „Czarnych skrzydeł” – to słowa profesora Juliusa Lestera:

„Historia to nie tylko ciąg faktów i zdarzeń. Historia to również ból w sercu. A my powtarzamy raz za razem, aż w końcu cudzy ból stanie się naszym własnym”*

Wydaje mi się to wyjątkowo na miejscu – zwłaszcza w okolicach Bożego Narodzenia.

PS. Tutaj znajdziecie bardzo zacny wywiad z Autorką – i wizerunki sióstr Grimké, przy okazji. Niezbyt korzystne z punktu widzenia PR, co prawda, ale zawsze.
PPS. A tak poza tym, przepiękna okładka. I wydanie wielce zacne też.

* Sue Monk Kidd, Czarne skrzydła, przeł. Marta Kisiel-Małecka, Wydawnictwo Literackie 2014, s. 483.

8 thoughts on “Czarne skrzydła kosów.

  1. O, a tu taka ciekawa pani tłumacz do tego? Nie zauważyłam wcześniej!
    „Sekretne życie pszczół” bardzo mi się podobało, ale do „Czarnych skrzydeł” podchodziłam ostrożnie, bo mnie Kożuchowska promująca odstraszyła z jakiegoś nieracjonalnego powodu. Ale włożyłam tę książkę pod cudzą choinkę, może pożyczy :D

  2. „Sekretne życie pszczół” bardzo mi się podobało, więc „Czarne skrzydła” kupiłam w ciemno. W ogóle mam słabość do książek z Amerykańskiego Południa :)

    Wesołych, pogodnych i rodzinnych świąt!

  3. Tanayah niedawno zachwala te książkę u siebie na blogu, a ja mam mieszane uczucia, bo choć tematyka interesująca, to cytaty wydały mi się trochę wydumane. Ale może dlatego, ze tak wyrwane z kontekstu, a w całości się obroni :) Postanowiłam spróbować najpierw z „The Secret Life of Bees” i ta już czeka na polce na swoja kolejkę ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s