Deadline dopociągowy

„Deadline” Sandra BrownTrudno znaleźć książkę idealną na każdą okazję. W sensie, taką, która bawi, uczy, pozwala na odprężenie i jednocześnie skłania do Ważnych Przemyśleń, zapewnia odpowiednią bibliografię i nie męczy intelektu, śmieszy i wzrusza i wszystko (tańczy, śpiewa, przytupuje, daje… a, przepraszam, nie ta bajka). Dużo prościej dobierać lekturę stosownie do okazji: prezent dla miłośniczki kryminałów, inspirujący esej, lekka opowiastka na wieczór. Przykłady można mnożyć, stąd skupię się na jednym – otóż od wiek wieków stosuję kategorię „powieści dopociągowych” (nie uznając jej bynajmniej za deprecjonującą) do tych książek, które zapewniają godziwą rozrywkę w podróży lub czasie nieco bardziej luźnym życiowo.

Jadąc zatem do stolicy, zabrałam ze sobą „Deadline”, klasyk dopociągowy – sensacja z nutką miłościwą. Otóż historia jest taka: Dawson Scott, uznany dziennikarz, niedawno powrócił z Afganistanu. Traumatyczne doświadczenia nie pozwalają mu normalnie egzystować, ale udaje, że wszystko gra, faszerując się kolejnymi dawkami leków. Być może nowe zlecenie przyniesie cień ukojenia – a szykuje się Wielka Sprawa, śledztwo, o jakim marzy każdy reporter. Morderstwo Jeremy’ego Wessona i jego kochanki niby wydaje się mało skomplikowane, ale ślady prowadzą do szajki terrorystów, Strażników Sprawiedliwości, i ich nieuchwytnego od czterdziestu lat przywódcy. Dawson będzie musiał rozwikłać zagadki z przeszłości i teraźniejszości, pokonać własne wojenne demony, a po drodze uratować kilka ludzkich istnień. Nie mówiąc już o zdobyciu serca damy w opresji, Amelii, byłej żony zamordowanego Wessona. Dzień jak co dzień.

Sandra Brown jest znana jako wyjątkowo płodna autorka i specjalizuje się w sensacji mieszanej z romansem. Z reguły nieco lękam się takiego zestawienia, bo w większość przypadków prowadzi do romansu z nutką sensacji, a ja bym wolała na odwrót. Tu owszem, było dla mnie zanadto romansowo, pod koniec naprawdę miałam trochę dość Pełnych Napięcia Miłosnego scen na linii Dawson-Amelia(on chce, ona też, ale nie mogą, o rany rany). Za to suspens – pierwsza klasa! Niby w pewnym momencie już wszystko wiadomo, niby tajemnica odtajemniczona, ale to nie oznacza, że żadna bomba nie zostanie jeszcze rzucona. Nie mówiąc o tym, że Dawson należy do bohaterów, których lubi się od pierwszej strony i jako taki jest wielkim atutem całokształtu.

W kategorii dopociągowej – na piątkę z plusem.

4 thoughts on “Deadline dopociągowy

  1. Myśle, ze Sandre Brown Czyta sie dobrze nie tylko w pociągu, bo trudno dokupić pociąg do książki. Równie dobrze można ja pochłaniają w fotelu, w domowych pieleszach. Warto , polecam !

  2. Tej autorki czytałam „Powstrzymaj mnie” i odniosła podobne wrażenia jak Ty. Czyli, że jest to książka taka poczekajka, którą można zabrać wszędzie i doczytywać w autobusie, taka której fabułą trzyma w napięciu na tyle, by miało się ochotę czytać dalej., taka, która ma w sobie trochę romansu trochę kryminału, ale w miarę zrównoważone jest wszystko. Ot, takie całkiem całkiem dobre kryminalne czytadło :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s