Zaiste, Imperium kontratakuye.

„William Shakespeare’s The Empire Striketh Back” Ian DoescherSą takie książki, które – kiedy je widzisz na półce w księgarni – przemawiają czule “kup mnie, przygarnij, uratuj, zabierz do domu”. I są takie, które po prostu stwierdzają fakt: „do domu zabierzesz mnie, hmm”. To ta druga.

Różne ludzie mają pomysły na adaptacje, trawestacje, parodie i dzieła kultury oparte na motywach. Chwilowo nie będę, pozwólcie, zagłębiać się w teoretyczne meandry i pchać na metodologiczne zaplecze (choć to opcja coraz bardziej kusząca), otwieram za to strumień czystej radochy. Gdyż, jak wiecie co najmniej od czasów rowerowych opowieści, Malitowe serce znajduje się dawno, dawno temu w odległej galaktyce. Nie jest to może poziom wiedzy totalnej (a znam takich ludzi, którzy przeczytali WSZYSTKIE książki, obejrzeli każdy odcinek animowanego serialu dwukrotnie i wiedzą, ile razy w którym filmie C3PO wygłasza kwestię „We’re doomed”), raczej poziom wewnętrznego podrygiwania na myśl o Sokole Millenium i wielkich międzygwiezdnych podróży. I domyślam się, że również Ian Doescher miał podobną radochę, żeniąc ze sobą styl Szekspira i wizję Lucasa. Wyszło to, co widać na obrazku.

Luke, ja jsem tvůj tatinek!
Luke, ja jsem tvůj tatinek!

Bardzo zabawnie się to czyta na głos, uwierzcie mi, choć może lepiej/bezpieczniej to robić w samotności.

Oryginalna trylogia (w składzie: „Verily, a New Hope”, „The Empire Striketh Back”, oraz „The Jedi Doth Return”) jest już do nabycia, na kwiecień AD 2015 zapowiedziano retelling „Mrocznego Widma”. Ja zdecydowałam się na część drugą (właściwie, to piątą), z uwagi na to, że to moja ulubiona część filmowa. No i są tam wszystkie Najważniejsze Cytaty.

Wiadomo.
Wiadomo.

Domyślam się, że niektórzy mogą mieć mieszane uczucia co do takich wariacji na temat – ja podobną ambiwalencję przejawiam przy książce „Duma, uprzedzenie i zombie” (będzie film!), ale to też może z uwagi brak sympatii do zombie. Zresztą, Ian Doescher wyszedł właśnie od tej powieści, gdy krótko po jej przeczytaniu i wizycie na festiwalu szekspirowskim wymyślił znany nam już mariaż szekspirowsko-lucasowy. Wytwórnia LucasFilm od początku była zainteresowana, zasugerowała kilka poprawek i potem już poszło gładko. Efekt dostępny w księgarniach (i przemawia co do niektórych głosem mistrza Yody).

Nie mogę się oprzeć jeszcze jednej refleksji – co by było, gdyby Gwiezdne Wojny przeniesiono na nasze polskie poletko…
Na przykład: „Pan Skywalker (Master Luke), czyli Gwiezdne Wojny Adama Mickiewicza”.

„Republiko! Ojczyzno moja utracona!
Ten Cię zaś odzyska, kto pokonać zdoła
Imperatora z jego ciemną Mocy stroną.
Tymczasem zwracam moją duszę utęsknioną
Do tych wydm piaszczystych, do tych miast zaludnionych
Szeroko na planetach Republiki rozciągnionych
Gdzie Zakon Jedi, gdzie Senat, gdzie posłowie
Któż moją tęsknotę do tych czasów wypowie…”

…to be continued.

12 thoughts on “Zaiste, Imperium kontratakuye.

  1. Idea może dziwić, postmodernizm is strong with this one, ale Szekspir ewidentnie approves (byłam, widziałam, miód i wino piłam… a nie, to nie ta konwencja :D), więc czemu by nie spróbować? Jest to niewątpliwie smakowitość dla koneserów wszelkich dziwactw. Plus, widzę po załączonych fotosach, że pięknie wydana jest ta książka.

    (A ja tam bym się wybrała do kina na „Dumę, uprzedzenie i zombie”.)

    1. Ha, właściwie projekt jest już zakończony, bo go planowałam na 12 odsłon na zeszły rok… ale nie wykluczam powrotu, coś tam jeszcze zostało do zniszczenia. Dam znać! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s