„Pompeja” Robert Harris

„Pompeja” Robert HarrisO, i to jest jedna z kandydatek do Najcierpliwszej Książki Roku. Trzy kolumny książek, spoczywające po mojej lewicy (a właściwie, po lewicy mojego komputera), patrzają na mnie z wyrzutem umiarkowanym, ale wyrzut „Pompei” przybierał na sile już od długiej chwili. +10 do skruchy, rzut obronny niefortunny – co będę przedłużać, zabrałam się za czytanie. Zresztą, to nie jest to lektura strasząca objętością: wedle Malitowych standardów, taka grubsza broszurka.

Rzecz niby o Pompei (dziś raczej obowiązuje nazwa „Pompeje” i pod takim też tytułem wznowiono tę powieść w tym roku) i niby o wybuchu Wezuwiusza, ale tak właściwie o akweduktach. Otóż zanim wulkan splunął ogniem i zniszczeniem, w miastach położonych nad Zatoką Neapolitańską zabrakło wody. Zagadkę jej zniknięcia próbuje rozwiązać młody Atiliusz Primus, akwariusz, czyli inżynier wodny. Skąd zapach siarki w kanałach? Dlaczego w basenie bogatego a chciwego wyzwoleńca Ampliatusa wyzdychały cenne mureny? Czy zawinił legendarny akwedukt, Aqua Augusta, a może przyczyna wznosi się dumnie nad Pompeją i Herkulanum? Tajemnicze zniknięcie poprzedniego akwariusza tylko gmatwa sprawę – zniknął z obawy czy może został „zniknięty”? Atiliusz, niepomny na niechęć swoich podwładnych i ich sarkania, rusza do Pompei, chcąc odnaleźć pęknięcie w akwedukcie. Ziemia drży, populus romanus wszczyna zamieszki, a dzielny akwariusz będzie musiał zmierzyć się nie tylko z problemami natury inżynieryjnej, ale i politycznej – a ujawnienie tych drugich może go kosztować życie.

Akcja „Pompei” rozgrywa się w cztery dni: dwa przed wybuchem Wezuwiusza i dwa w trakcie. Zawsze wydawało mi się, że sam wybuch nie trwał zbyt wiele (ot, rzygnięcie lawą i po sprawie), ale było dokładnie odwrotnie. Wiemy to dzięki admirałowi Pliniuszowi Młodszemu – temu od „Historii naturalnej” – który również pojawia się w powieści. Admirał, nie bacząc na pandemonium wokół niego, dyktuje swoje wrażenia dla potomnych:

„Z bliższej odległości – zaczął – manifestacja wygląda jak gigantyczna ciężka deszczowa chmura, coraz bardziej czarna. Podobnie jak w przypadku sztormu obserwowanego z odległości kilku mil, można w niej dostrzec pojedyncze smugi deszczu, przesuwające się niczym dym po ciemnej powierzchni. A jednak według inżyniera Marka Atiliusza nie są to opady deszczu, lecz skał”*

 Im więcej myślę o „Pompei”, tym bardziej mi się podoba. Nie z uwagi na fabułę czy postaci (ani toto specjalnie wartkie, ani toto specjalnie wyraziste), ale na całą tę otoczkę wiedzy o akweduktach i wulkanach. I potędze natury, której nie sprosta żaden rzymski legion. Warto tę potęgę mieć z tyłu głowy.

 W ramach ilustracji – ostatnio ich dużo bywa – zdjęcia by Mama i Tata Malita, który odwiedzili tenże rejon akurat w rocznicę wybuchu.

01 Formia (47)
Baseny w Formii – w podobnym pływały nieszczęsne mureny Ampliatusa.
09 Pompeje (32)
Pompeje i Wezuwiusz dziś. I niebo, nieodmiennie w kolorze azurro.
10 Capo Maiano tam stała flota Pliniusza
Capo Maiano – tam stała flota admirała Pliniusza.

PS. Jutro wyprawa na Targi Książki AD 2014, ale raczej poznawcza niż łupieżcza (w sensie, nie planuję wydać fortuny, choć nie jestem pewna, czy na planach się skończy). W planach również Empik w Bonarce o 16:oo i spotkanie z Zygmuntem Miłoszewskim – „Gniew” czytałam wczoraj po nocy i ciężko było zasnąć z emocji…

* Robert Harris, Pompeja, wyd. Albatros, Warszawa 2004, s. 283.

9 thoughts on “„Pompeja” Robert Harris

  1. Czy ta książka może być dla jedenastolatka zainteresowanego starożytnością ? Mam na myśli jakieś damsko-męskie wątki.

    1. Szczerze mówiąc, to wątki damsko-męskie nie wydały mi się tam specjalnie inwazyjne. Już prędzej okrucieństwo niektórych postaci… choć to ciężko określić, zależy od jedenastolatka. Ja bym poleciła.

  2. Zaskakująco kusi jak na książkę, która nie jest wartka ;) Powiadasz, że w Empiku takie atrakcje?! A ja się z kolei na Jergovicia szykuję, bo wieczorem będzie.

  3. Moja fascynacja wulkanami rozpoczęła się w chwili, jak przeczytałam mit o Feniksie i tam była wzmianka o tym, że spala się w czynnych wulkanach i od tego momentu musiałam wiedzieć o nich wszystko :D Więc zapisuję „Pompeje” na listę „do zapoznania się”, bo już czuję, że to mój klimat :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s