„Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety” Mark Helprin

„Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety” Mark HelprinOstatnio co otwieram internety, to Helprin. Charakterystyczna okładka z żółtym sześcianem przewija mi się przez media społecznościowe, szczęśliwie jeszcze nie dotarła do lodówki (choć blisko jej do ekspresu z kawą, ale dojdziemy do tego). Wydawnictwo Otwarte na fali „Zimowej opowieści” poszło za ciosem i wydało późniejszą powieść Autora. Jeśli zatem pamiętacie może moje rozczarowania „Zimową opowieścią” – wiedzcie, że postanowiłam dać sobie i Helprinowi jeszcze jedną szansę.

Tym razem otrzymujemy mrówkoszczelną kasetę (ostatnie takie artefakty można było nabyć pół wieku temu bez mała), a w niej opowieść-list Oscara Progresso, wielki autobiograficzny monolog mężczyzny, który wiele przeżył (jakoś nie potrafię nazwać go „staruszkiem”). Płynie od wydarzenia do wydarzenia, bez specjalnego oglądania się na chronologię (sam narrator zauważa, że jego myśli płyną tokiem skojarzeń, nie tokiem historii od punktu A do punktu B, gdyż „pamiętnik, tak jak ryba, nie znosi dyscypliny. Mówiąc inaczej, gdyby ułożyć alfabetycznie „Illiadę”, otrzymalibyśmy mniej więcej książkę telefoniczną Aten”*). Zaczynamy zatem od Brazylii i Niterói, zahaczamy o farmę niedaleko rzeki Hudson i Nowy Jork, latamy nad Morzem Środziemnym (Oscar, mając lat czterdzieści, służył jako pilot podczas II wojny światowej), spędzamy lata młodości w sanatorium aka zakładzie dla obłąkanych w Szwajcarii, po drodze będzie rejs do Edynburga i wizyta w Watykanie.

Wszystko w klimacie przypominającym mi – o dziwo – skrzyżowanie „Stulatka…”  z osobowością Alexa Woodsa. Oscar bowiem jest człowiekiem dość specyficznym, ba, zakręconym, mówiąc eufemistycznie. Jego maniakalno-zwichrowana osobowość przejawia się w nienawiści do… kawy. Nie, to nie jest zwykłe „nie lubię kawy, nie pijam, nie smakuje mi”. Och, nie. To nienawiść głęboka, przenikająca duszę, determinująca życie i wszystkie relacje międzyludzkie (zwłaszcza na linii damsko-męskiej). Cuchnąca trucizna, obrzydliwy narkotyk – to tylko niektóre z epitetów, jakim Oscar obdarza kawę. To nie alergia, fanaberia czy niechęć – to nienawiść na wskroś ideologiczna.

„Kawa jest zła, ponieważ zakłóca wewnętrzny rytm pozwalający mężczyznom i kobietom rozumieć piękno we wszystkich rzeczach. Przyspiesza spoczywający w człowieku metronom, aż serce rozpędza się naprzód jak lokomotywa spadająca z szyn”**

Nie wiem, czy mnie bardziej to bawi, czy przeraża, przyznam. Ta ambiwalencja rozszerza się zresztą na całą postać Oscara: raz mi go żal, raz go nie cierpię, kiedy indziej mam ochotę dokonać jakiś krzywdzących aktów pozawerbalnych, albo przeciwnie poklepać i zapewnić, że jakoś damy radę.

Porównania z poprzednią powieścią nieuchronnie nasuwają się same – akurat na korzyść „Pamiętnika”. Tu przynajmniej mamy w miarę spójną i w miarę jednopostaciową historię („w miarę” jest tu sformułowaniem kluczowym”), a „Zimowa opowieść” przytłoczyła mnie nadmiarem wszystkiego. Helprin, także i tutaj, miewa momenty, które chce się zakreślać i cytować wszem i wobec: jak choćby fragment o głosie, jaki posiada każde miasto***. W całokształcie: poziom przyzwoity. Narody nie klękają, peany nie są piane, niemniej, jest w porządku. Malita vs Helprin 1:1 i myślę, że na tym wyniku poprzestanę.

A w temacie narratora/bohatera… idę sobie zrobić kawy. Pana zdrowie, panie Progresso.

* Mark Helprin, Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety¸ przeł. Maciej Płaza, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2014, s. 46.
** Tamże, s. 539.
*** Tamże, s. 94.

PS. Książkę dostałam od Wydawnictwa Otwarte – dziękuję!

24 thoughts on “„Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety” Mark Helprin

  1. Recenzja niewątpliwie lepsza niż książka. Fajny, lekki styl. A może by tak Malita zamiast recenzowac sama coś napisała ? Masz talent, więc go chytaj . Może się doczekam. ?

  2. Nie lubię kawy, ale ta ideologiczna nienawiść mnie zdziwiła i przeraziła (zresztą jak każda nienawiść). Może to miał być zabawny fragment, nie wiem, nie znam kontekstu, ale ja nic w nim zabawnego nie widzę. Widzę za to materiał na irytującego mnie bohatera, a takich staram się unikać. ;)

    1. Faktycznie taki wyrwany z kontekstu nie oddaje w pełni, ale nagromadzenie absurdalnych i teorio-spiskowych wypowiedzi na temat kawy naprawdę było zabawne. Ale nie ma się co irytować ponad miarę ;)

  3. Świetna recenzja – gratuluję! „Zimową opowieścią” Helprin mnie do siebie nie przekonał, więc się „wohom”. Może w wolnej chwili… ha, ha!

  4. „Ostatnio co otwieram internety, to Helprin” – mogę się podpisać,
    „A w temacie narratora/bohatera… idę sobie zrobić kawy” – tu też.
    I to by było tyle, bo recenzja napisana tak dobrze, że niemal czuję jak te narody nie klękają :) U mnie będzie 0:0, bo Wam (prawie wszystkim, którym ufam w kwestii książek) uwierzyłam, że nie ma się co spieszyć ;)

  5. Recenzje czyta się znakomcie… i na tym chyba poprzestanę jeśli chodzi o poznawanie Helprina ;) I żeby tak okrutnie o kawie, i to jeszcze kawie w damsko-męskim towarzystwie? Smutno.

  6. Jestem w trakcie przedzierania się przez ów pamiętnik i powiem, że stylistycznie jest mi z Helprinem po drodze. Książka jednak ma zasadniczą wadę – jak ją odkładam, to za nią nie tęsknię… Reszta u mnie za kilka dni :)

  7. Totalnie bez szału i mojego zaangażowania :D Helprin zawiódł mnie pod wieloma względami „Zimową opowieścią”, a klimat „Pamiętnika…” (pomimo, że ja również kawy nie pijam, ale nie z nienawiści wcale) nie przemawia do mnie zupełnie… Szkoda, no ale nie można się wszystkim zachwycać ;)

  8. Helprin rzeczywiście pojawia się wszędzie, ale może to własnie wina tej okładki i tylko tak się nam wydaje, bo łatwo wpada w oko :) Mimo to, jakoś jeszcze mnie nie skusiło, by spróbować się z nim zmierzyć. I jeszcze ta nienawiść do kawy… obawiam się, ze to by było ogromne wyzwanie ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s