„W kręgu tradycji dworu Heian” red. Iwona Kordzińska-Nawrocka

„W kręgu tradycji dworu Heian” red. Iwona Kordzińska-NawrockaZ gatunku: „zdejmuję z półki, bo mam już wyrzuty, że tak długo tam leży”. Swego czasu moja koleżanka dotrzegła tę oto książkę w przybytku zwanym „tanią książką” (nie chodźcie tam. Pieniądze same wychodzą z portmonetki). Przyszła na zajęcia i mówi: „Widziałyście? Ale widziałyście?!”. Poszłam zobaczyć. Nabyłam. Odłożyłam na lepszą chwilę… i oto przyszła.

O epoce Heian po polsku wciąż można przeczytać niewiele, choć to się powoli zmienia: w bibliotekach można odkopać „Świat Księcia Promienistego” Ivana Morrisa – to pozycja o tyleż klasyczna, co dość leciwa, liczy sobie czterdzieści lat bez mała. Jest też między innymi „Japońska miłość dworska” Iwony Kordzińskiej-Nawrockiej, można też sięgać do źródeł (dosłownie) i rzucić się na „Zapiski spod wezgłowia” Sei Shōnagon (polecam!).
Tutaj mamy zestaw artykułów w klimacie, a z różnych stron. Będzie zatem o przesławnym księciu Genjim jako o bohaterze literackim, a także o kulturowym wzorcu kobiecości, damach dworu, czyli nyōbo, i ich fryzurach, makijażu i szatach (jak to jest, że tekst o estetyce uczesania i makijażu podobał mi się najbardziej…). Poza tym: słów parę o sztuce epistolarnej (wznosimy na szczyty abstrakcji, czyli jak dobrać kolor mankietów szaty posłańca do tematu listu/wiersza i pory roku), peregrynacjach w tradycji dworskiej oraz ilustrowanych zwojach do „Opowieści o księciu Genjim” (aż żal, że ilustracji w książce niewiele). Zbiór zamykają artykuły okołodemoniczne: wizerunek demona w literaturze Heian i mono no ke (duch opętujący, głównie kobiety, warto dodać) w „Opowieści…”. W tym ostatnim przytoczono ciekawą tezę: otóż mono no ke miałoby być formą protestu przeciwko poligamii i męskiej dominacji w epoce. Gender jak nic!

Antologia ze wszech miar zgodna z Prawem Zbiorów Tekstów (głoszące, iż zbiór zawiera teksty lepsze i najlepsze). Kilku artykułom przydałaby bardziej wnikliwa korekta stylistyczna, a czasem i interpunkcyjna (przecinki, o matulo, gdzie są przecinki). Wydaje mi się tylko, że wartałoby poszerzyć wstęp o kilka wyjaśnień merytoryczno-historycznych, jak choćby od razu napisać o terrorze formy: co prawda to pojawia się pod koniec książki (w rozdziale o sztuce epistolarnej), ale myślę, że dobrze by było od tego zacząć. Mam też mieszane uczucia co do braku kanji w samych artykułach. Wykaz niektórych terminów w japońskim zapisie ideograficznym znajduje się na samym końcu książki (i odkryłam go dość późno, klasyka) i mnie szczerze mówiąc brakowało odnośników w samym tekście. Ale z drugiej strony, terminów japońskich pojawia się olbrzymia ilość, więc domyślam się, że ciężko byłoby każde słówko opatrzać kanji w nawiasie. Tak sygnalizuję wahanie.

Niemniej, mimo wahania, całość przyzwoita. Można się rzucać.

13 thoughts on “„W kręgu tradycji dworu Heian” red. Iwona Kordzińska-Nawrocka

  1. Nie, nie i jeszcze raz nie! „Mononoke” nie opętywało kobiet, robił to „ikiryou”, dammit!!
    Mononoke to take bezkształtna, bezpostaciowa groza. Ta książka pełna jest błędów, bajdeuej.

    1. Aż poszłam sprawdzić, czy się nie sypnęłam, ale nie: mononoke jest w książce przedstawione jako duch opetujący, a występuje w dwóch rodzajach: albo ikisudama/ikiryou, albo shiryou.
      Da da da dam… Aj szell rimemeber. Arigatou.

      1. No ja tą książką mało nie rzuciłam jak przeglądałam czy nie kupić.
        Mononoke nie miało ŻADNYCH pod-rodzajów i innych fiku-miku.
        Ikiryou to duch żywej osoby opętujący inną żywą osobę (jak Rokujou, która tłukła wszystkie po kolei), a shiryou to duch zmarłej osoby i tyle. Nie mogą być tożsame z mononoke właśnie z tego względu.

  2. W taniej książce! I ja na to nie trafiłam :( Smutek.
    Ta seria tak ma z tymi kanji na końcu, przynajmniej zachowują spójny format w każdym wydaniu, to już wiem gdzie tego szukać.
    Ponadto: „A co to są przecinki?” :D

      1. :D O ironio, właśnie dziś wdepnęłam do taniej książki i rzuciła mi się w oczy właśnie ta pozycja. Czy narzekanie ma właściwości sprawcze?

      2. Czasem, o ile sprzyja karman i inne okoliczności przyrody… i splot multiwersum.
        Gdyby narzekanie miało zawsze właściwości sprawcze, żylibyśmy w raju nad Wisłą ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s