„Sońka” Ignacy Karpowicz

„Sońka” Ignacy KarpowiczSą autorzy, którzy piszą jedną książkę przez całe życie (nasuwa mi się jeden dosadny przykład, ale nie będę go wspominać obok Karpowicza, jeszcze by się mógł urazić). I są autorzy, którzy tworząc kolejne dzieła, przeskakują z dziedziny do dziedziny, ocierając się o granice geniuszu w każdej z nich. Są też tacy, którzy balansują między tymi dwoma skrajnościami. Zgadnijcie, gdzie plasuje się I.K. Podpowiem tylko, że daleko pada „Sońka” od „ości”.

Oszczędna w okładce, ale nie w wyrazie. „Sońka” to historia, która pojawia się tylko przy obecności Pierwszego Poruszyciela. Gdyby nie pojawił się anioł śmierci, malak¸ gdyby na Soninej drodze nie stanął słuchacz, być może Sońka nigdy nie podzieliłaby się tym, co przeżyła.
Oto staruszka wyciąga zakrwawione szmaty, gładzi kundla w obroży z gotyckimi literami i wraca do czasów wojny. Nagle zamienia się w młodą dziewczynę – samotną? nieszczęśliwą? pogodzoną? Sońka znów na przekór wszystkiemu kocha i jest kochana. Chwyta garstkę szczęścia w chwili, w której o szczęście niepodobna: gdy pojawia się najeźdźca, Niemiec z dwiema błyskawicami na ramieniu. Obydwoje, choć nie mówią w tym samym języku, uruchamiają lawinę zdarzeń, które dotkną całą małą społeczność gdzieś w odmętach Podlasia. I wtedy w rytm słów Sońki zachodzi przemiana w samym słuchaczu tej opowieści o miłości niemożliwej, w Igorze-Ignacym, w tym aniele śmierci. I zachodzi przemiana we wszystkich innych, którzy tej historii doświadczają.

Splątane monologi Sońki, suki Borbus Dwunastej, kota Jozika Pasterza Myszy, scen i notatek teatralnych składają się na historię o smutku, który wywraca serce na drugą stronę… ale i o życiu, które trwa dalej. Bezlitośnie. Bo gdy wszyscy i wszystko odchodzi, Sońka pozostaje. Jest tam kilka takich momentów, które przeczołgują emocjonalnie, zwijają w kłębek i zapierają dech w piersiach (scena parateatralna, rozmowa Miszy i Sońki – wiem, że obliczona na melodramat, i właśnie taki skutek odniosła).

A ostatnie zdanie pokazuje, że i tak nie o to chodziło.

PS. Przy okazji – Karpowicza miałam okazję spotkać osobiście na spotkaniu okołoblogerskim, zorganizowanym przez Agorę. Szło o pokazanie nowego numeru „Książek” (zacny!), a przy okazji można jeszcze było spotkać Karpowicza i posłuchać Mariusza Szczygła, który opowiadał o uwodzeniu czytelników (można się domyślić rezultatów, że uwiódł, owszem, ale słuchaczy). I jeszcze nas nakarmili. Cudo.

W tym miejscu podziękowania i pozdrowienia dla organizatorów, w tym B.E. (Boskiej Eli) oraz całej radosnej ekipy, com tam ją spotkała! Szersze relacje można znaleźć na przykład w Tramwaju nr 4 albo wśród Magnolii. I zdjęcia też! I nawet film!

12 thoughts on “„Sońka” Ignacy Karpowicz

  1. Wszyscy teraz piszą o tym spotkaniu – aż wam zazdroszczę! ;) Na pocieszenie kupiłam sobie „Książki”. Karpowicz i Szczygieł, jak widzę, cieszą się sporą popularnością. Nie bijcie! – ale teksty tego drugiego (te publikowane w „Książkach”) jakoś mnie nie zachwycają. Ani nie inspirują.
    Miało być o Karpowiczu. I poniekąd jest, bo z Karpowiczem mam tak samo. Próbki jego twórczości publikowane swego czasu w „Bluszczu” raczej mnie irytowały. Potem jednak przeczytałam zachęcające opinie (m.in. u ciebie, a tobie, jak wiesz, ufam) nt. tych powieści, pewnie więc po nie sięgnę. :) Najpierw po wspaniał-ości. ;)

    1. Ja Karpowicza znam prawie wyłącznie powieściowo, a Szczygła raczej… na żywo, bo widziałam go na Mediatorach i przy innych tego typu okazjach i jako mówca jest naprawdę świetny. Acz nie czytałam żadnej jego książki ;)
      Bić nie będę, never! ;)

  2. Nie znam nikogo, kto wolałby „ości” od „Sońki”, coś w tym musi być :) Ciekawe co na to Karpowicz, autor może mniej i bardziej lubić swoje książki? Czy jak matka – każde z dzieci tak samo? ;)
    „Sońka” już czeka na wylosowanie ze słoika!

    1. Bardzo ciężko porównać te dwie książki, są tak niesamowicie różne, że aż dziw, skąd w jednym człowieku „ości” i „Sońka”. Ale jakoś wolę to pierwsze, przyznam. A Karpowicz, cóż, jestem przekonana, że ma przemyślaną teorię na temat ;)
      Słoik, uwielbiam tę instytucję!

  3. Jaram się strasznie Waszym spotkaniem – super sprawa :D
    No i „Sońka” <3 Ja już się nią zachwycam, chociaż na razie czeka na mnie na półce dopiero na lekturę :D

      1. Widziałaś Kobieto Droga ile ja mam powymyślanych tytułów? A nawet nie wspomniałam o tych na najbliższe tygodnie o_O Nie wiem, ale czas zacząć naginać czasoprzestrzeń. :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s