„Persuasion” Jane Austen

Miałam jakieś dwanaście lat, kiedy przeczytałam „Dumę i uprzedzenie” i przepadłam z kretesem. Właściwie to przepadłam nieco później, zachwycona słynnym serialem BBC i kolejnymi ekranizacjami, niemniej powieści Austen i cały ten świat wyższych sfer, bali, romansów, spadków, listów po prostu mnie fascynują. Najbardziej fascynuje mnie poziom zaangażowania relacji damsko-męskich, dla nas współczesnych lekko niepojęty. Pozwólcie, że zilustruję to przykładem dialogu z „Emmy” (z ekranizacji, co prawda, ale chodzi o klimat). To prawie że zakończenie filmu, więc kto nie widział, sugeruję przeskoczyć akapit niżej.

[sytuacja jest taka: pan Knightley oświadcza się Emmie, ona go przyjmuje, są zachwyceni i szczęśliwi i wtedy Emma oznajmia]
Emma: Now I need not call you Mr. Knightley. I may call you *my* Mr. Knightley.

Urocze, prawda?
Ale do rzeczy.

„Persuasion” czyli „Perswazje”, to druga obok „Opactwa Northanger” wydana pośmiertnie powieść Austen. Co prawda tytuł nadany przez brata Jane Austen, ale widzę metodę w tym szaleństwie: słowo „persuasion” pojawia się co dwie strony. Tu od razu poczynię uwagę językową: słuchałam „Persuasion” w oryginale i wcale nie było mi się trudno przestawić (wszak to powieść z 1817 roku). Celne uwagi Autorki, jej żywy język i bardzo przekonująca prezentacja postaci są podnaczasowe.

Postaci główne w „Persuasion” to familia Elliotów (czy wspomniałam już, że są bogaci, wysoko postawieni i w ogóle creme de la creme?), składająca się z ojca i trzech córek. Próżny i uparty pan Elliot, najstarsza Elizabeth (próżna egocentryczka), najmłodsza Mary (próżna hipochondryczka, mimo to mężata i dzieciata) oraz Anne, która nawet gdyby była przeciętnie sympatyczna, to na tle swojej rodziny i tak stanowiłaby wzór cnót. Ale nie – otóż Anne to wcielenie łagodności, dziewczę dobre i posłuszne, wspierające, asystujące, pomagające wszystkim razem i z osobna. Zaprawdę, czasem brakowało mi, żeby tupnęła ze złością drobną nóżką obutą w pantofelek czy strzeliła focha. Ale tylko czasem.

Otóż Elliotowie żyją na pewnym poziomie, i jest to poziom ponad stan posiadania. Zamiast oszczędzać (jak to? Zrezygnować z powozu? W życiu!), pater familias postanawiam wynająć rodzinną rezydencję, Kellynch Hall, admirałowi Croftowi i jego małżonce. On sam i Elizabeth przenoszą się do Bath, by tam łechtać swą próżność w towarzystwie osób tego godnych. Anne zaś przenosi się na jakiś czas do Mary i rodziny jej małżonka, gdzie swą dobrotliwością wprowadza ład i harmonię w nieco skłócone stadło. Ale zaraz. To jest Austen. Gdzie miłość, gdzie romans, zapytacie? Już tłumaczę. Anne, obecnie stara panna (czyli lat 27), przeżyła wielką miłość w latach nastoletnich, nawet przyjęła oświadczyny swego lubego, ale zamążpójście zostało jej wyperswadowane (nomen omen!): bo ukochany niezbyt dobrze sytuowany, może i się zapowiada nieźle, ale nie wiadomo, co z tego będzie. I oto lata później ów luby, teraz już kapitan marynarki, Frederick Wenthworth, powraca do Anglii… i ponownie spotyka się z Anne. Czy dawne uczucie odżyje, czy przystojny (acz obrażony) kapitan będzie szukał żony wśród młodszych i teoretyczniej bardziej odpowiednich dam?

4638 adbc
Taki uśmiechnięty kapitan W.

To kolejny z klasycznych audiobooków, znaleziony na LibriVox, i muszę przyznać, że coraz chętniej przemieszczam się rowerem. Ba, mimo, że początkowo nie mogłam się wciągnąć, to ostatnie dwa rozdziały „przechodziłam” po domu ze słuchawkami, podlewając kwiatki i ścierając kurze. Bo końcówka, bo scena z listem (ach ach rozpływam się). Ja wiem, że tu z góry wszystko wiadomo, że happy end nadejdzie dla anioła łagodności imieniem Anne, nazwiskiem Elliott, ale i tak byłam bardzo przejęta rozwojem akcji (tak, tak, to nie jest dzikie uganianie się za Oczami Naga w wydaniu sir Burtona, ale emocje też były). I rozumiem też, że nie wszyscy muszą Austen lubić.

Ja ubóstwiam.

13 thoughts on “„Persuasion” Jane Austen

  1. No patrz, u ciebie Austen, u mnie też wspomniana Austen, aleśmy się dobrały. ;) Ja lubię tę autorkę, „ubóstwiam” byłoby chyba nadużyciem wobec prawdziwych miłośników. :) Ale z niektórymi bohaterkami bardzo chciałabym się zaprzyjaźnić.

  2. Jesień się zbliża i dostrzegam wzmożoną aktywność fanów (no dobra: FANEK) Jane Austen :) Chyba trzeba dołączyć do trendu, i przysiąść z którąś z tych perełek literatury w któryś z coraz dłuższych wieczorów.

      1. No to się zaczynam cieszyć z tego, że tych coraz dłuższych wieczorów coraz więcej – czytanie prozy pani Austen i oglądanie ekranizacji tejże prozy będzie usprawiedliwione :)

  3. Ubóstwiam TAK bardzo, że możemy razem założyć „Klub Miłośniczek Jane Austen” <3 Ach, Bath – jakby się chciało tak spędzać letnie miesiące, ot, bale, proszone obiadki i spacery zdrowotne :D A tak w ogóle, to "Perswazje" czytałam jedynie raz (!) i muszę koniecznie powtórzyć lekturę :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s