„Wyprawa w Góry Księżycowe” Mark Hodder

„Wyprawa w Góry Księżycowe” Mark HodderCzyli tom trzeci przygód pewnego podróżnika i pewnego poety – znamy ich z naszej właściwej historii, ale u Hoddera wszystko toczy się zupełnie innym torem. Tym razem duet Burton i Swinburne podejmuje wielką wyprawę do Afryki, w Góry Księżycowe. Gdzieś tam, u źródła Nilu, drzemią Oczy Naga – czarny diament, który posiada niezwykłą moc i być może pomoże Wielkiej Brytanii uniknąć wielkiej wojny. Ale to tylko jeden, jedyny drobniutki wycinek wielkiej opowieści…

Sir Richard Burton miota się bowiem między trzema planami czasowymi, ba, między trzema światami: primo, tym, który znamy z grubsza z części numer jeden i dwa całej trylogii: rok 1863, technicy, eugenicy, biologiczno-technologiczne wytwory, gadające papugi i inne przyjemności. Secundo, światem z 1914 roku, w którym trwa niszczycielska wojna (ta, której chcieli uniknąć, podpowiem), ale zgoła odmienna od tej znanej nam z historii (ale za to udziela się w niej Bertie Wells, korespondent wojenny). Tertio, jest i świat, który powinien być, gdyby królowa Wiktoria nie zginęła w zamachu w roku 1840. Świat, który może się uda odzyskać, jeśli sir Burton udaremni zamiar Skaczącego Jacka… że co, że jesteście trochę zagubieni? Nie szkodzi, nie wy jedni. Burton i jego towarzysze też mieli problemy z odnalezieniem właściwego wątku:

„Nie frasuj się tym – wyhuczał cicho nakręcany człowiek. – Nielinearność czasu i mnogie biegi historii to koncepty niezrozumiałe dla waszych miękkich skór. Dla twojego rodzaju wyzwolenie z okowów struktury narracyjnej jest niemalże niemożliwe”*

No, i wszystko jasne.

Mark Hodder raz jeszcze garściami czerpie z kart historii, przerabiając znane wydarzenia i dorzucając znane postaci – ot, Oscar Wilde, Herbet Wells, lord Palmerston, Otto von Bismarck, Fryderyk Nietzsche…mnie osobiście najbardziej ubawił i zachwycił demoniczny a potężny Alesteir Crowley. Acz to już nie jest lekki kryminał czy tchnąca absurdem historia „co by było gdyby”. „Wyprawa…” jest najmroczniejszą, najbardziej ponurą i fatalistyczną powieścią z całej trylogii – i to nie wszystkim może odpowiadać.

Raz jeszcze podkreślę, że ogromnie podoba mi się staranność, z jaką Autor zaplanował cały cykl: historia Burtona i Swinburne’e to szeroko zakrojona i doskonale zaplanowana całość, przewrotne dokopywanie się do przyczyn tych wszystkich zalawirowań w czasie i przestrzeni. Tak, że zatrzęsą posadami wszechświata… i czytelnika.

A teraz przepraszam, muszę zaczerpnąć oddech.
CZEMU TO SIĘ TAK KOŃCZY, O MATKO HUTO?!
*ciąg dalszy ginie w mamrocie bliżej niezrozumiałym*

Fantastyczne. Dajcie sobą zatrząść.

PS. Pożyczyła myszkovska. Oczywiście.
PPS. A tu może znaleźć bardzo sympatyczny wywiad z Markiem Hodderem!

* Mark Hodder, Wyprawa w Góry Księżycowe¸ przeł. Maciej Pawlak, wyd. Fabryka Słów 2013, s. 481.

5 thoughts on “„Wyprawa w Góry Księżycowe” Mark Hodder

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s