„Duch opowieści” Jan Gondowicz

„Duch opowieści” Jan GondowiczZacznijmy od wyznania w temacie – ubóstwiam i nie cierpię takich książek, takich autorów. Ubóstwiam, bo takie to błyskotliwe, tętniące wiedzą i oczytaniem, że aż strach i zachwyt. Nie cierpię, bo takie to błyskotliwe, tętniące wiedzą i oczytaniem, że aż strach… i żałość nad własnym niedoczytaniem. Zwłaszcza, że Jan Gondowicz już nieraz dał popis erudycji – czy to w komentarzach do dzieł cudzych, czy w to fantazji dzieł własnych. Zazdrość bierze przeogromna.

Po wstępie noszącym znamiona ambiwalencji rzut oka na zawartość „Ducha” – a wielce ona draczna. Zbiór esejów rozmaitych, wypisów z pism okołoliterackich i nie tylko. Będzie o Schultzu, Witkacym, Gombrowiczu i Prusie (na co by tu przerobić „Lalkę”? Na Zolę? Na Tołstoja? Wszystko się da!). Kafka, Hašek, Anna Csillag – dla każdego coś. Dla Mality był na przykład tekst o kotach, co to się je ciężko maluje („Koty są trudne” głosi tytuł). Opowieści bywają dłuższe i krótsze. I Gondowicz pisze naprawdę o wszystkim – od wiedzy powszechnej na temat szczurzych ogonów po działanie symetroskopu (ulepszona wersja kalejdoskopu, co to nią szpanował Witkacy). Podaje wypisy z międzywojennego „Głosu Zakopiańskiego”, a w części wspominkowej nadmienia, jak ocieplić chałupę pieczołowicie zbieranymi przez lata flaszkami po wódce („odtąd podczas halnego, który spada zawsze wprost na Parcele, dom z lekka chwiał się i pobrzękiwał. Trudno było nie wypić”*). Zdolność jego do bonmotowania na tematy wszelakie zasługuje na jakiś order – ot, myśl otwierająca esej „Proroctwa” rozłożyła mnie na łopatki: „Pisanie polega na dawaniu czegoś, o czym się nie wie, komuś, kto tego nie dostrzeże”**. Myśl lotna a przygnębiająca, dwa w jednym.

Gondowicz kokietuje nieco na okładce, że Autor przesolił radosną mieszaninę tekstów, esejów, nawiązań, cytatów i obfitej porcji uhahanej uczoności. Ależ skąd. Dobrze tylko spożyć odpowiednią przystawkę literacką przed „Duchem”, wtedy lektura będzie smaczniejsza i będzie można z niej więcej wynieść treści i walorów. Ergo¸ ja wracam do Schultza. I do Gombrowicza.

* Jan Gondowicz, Duch opowieści¸Wydawnictwo Nisza 2014, s. 135.
** Tamże, s. 225.

2 thoughts on “„Duch opowieści” Jan Gondowicz

  1. O matko! Ale mnie zachęciłaś!!! Jak ja uwielbiam i jak nienawidzę – jak bardzo Cię w tej ambiwalencji rozumiem :D To chyba domena ludzi cierpiących na wieczny niedosyt i na odwieczne poszukiwanie, doszukiwanie się i pragnienie przeczytania WSZYSTKIEGO :) Mniam mniam! Cudo na przyszłość koniecznie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s