„Rzymska krew” Steven Saylor

„Rzymska krew” Steven SaylorJuż Bene Gesserit zalecały, że książki po okładce nie sądzi się. Na szczęście. Ta tutaj nosi znamiona lekkiego kiczu i pewnie przeszłabym koło niej obojętnie, gdyby nie okoliczności łagodzące. Otóż „Rzymska krew” została mi zarekomendowana, polecona, wychwalona, a nawet przyniesiona i pożyczona. Połowa tych zachwytów starczyłaby, bym pokłusowała do biblioteki, a tu jeszcze z osobistą dostawą było. Nastrojona na epickie doznania, zasiadłam do czytania i… przepadłam.

Rzecz dzieje się w starożytnym Rzymie za czasów dyktatury Sulli. Oto listy proskrybowanych, oto upadające sławy, oto sprzedane majątki, oto bogacący się nowi, politycznie poprawni Rzymianie – czyli dzień jak co dzień w dramatycznych realiach Wiecznego Miasta. Cóż wobec przetasowań wśród stronnictw znaczy jeszcze jedna zbrodnia… chyba, że brutalne ojcobójstwo. Sekstus Roscjusz, oskarżony o zlecenie zabójstwa swego ojca, czeka w napięciu na werdykt sądu. Jego obrońca – początkujący prawnik, Marek Tulliusz Cycero – przygotowuje płomienną mowę, ale sprawę ma rozwikłać dla niego prawdziwy, porządny detektyw. Chciałoby się powiedzieć – inwestygator! I tu na scenę wkracza Gordianus Poszukiwacz, mąż o dzielnym sercu, twardej pięści i więcej niż przyzwoitej sprawności intelektualnej. Podejmuje się, za stosowną opłatą, odkrycia prawdy… a ścieżka do niej mroczna, kręta i niebezpieczna.

Mam słabość do takich bohaterów. Szlachetny łobuz, drań pełen ideałów, nie stroni od argumentów siły (gdy trzeba), okowity (zwłaszcza, gdy nie trzeba), ratuje damy w opałach i potrafi ruszyć głową, nie tylko w celach bitewnych. Taki jest Locke Lamora. Taki jest Kacper Ryx (senior i junior, tak właściwie). Taki jest Gordianus Poszukiwacz.

Niemniej, ustalmy fakty – to nie jest Wielka Literatura Która Przemienia Duszę. Raczej kawał dobrej rozrywki, podany w wielce wiarygodnym (staro)rzymskim sosie, podlany sensacją, posypany intrygą i doprawiony szczyptą polityki. Godziwa porcja na późny, letni wieczór. Już zapewniłam sobie kolejne porcje, bo przygody rzymskiego Poszukiwacza rozlewają się na ksiąg czternaście. Będzie się działo!

PS. Tu podziękowania w stronę Bartka, który swego czasu w odmętach internetów posługiwał się mianem Gordianus Poszukiwacz – stąd cała rzecz.

8 thoughts on “„Rzymska krew” Steven Saylor

  1. Jak pięknie to napisałaś! Ostatnimi czasy tak bardzo pragnę przeczytać coś, co nie jest Wielką Literaturą Która Przemienia Duszę – „Rzymską krew” dopisuję więc do listy lektur poszukiwanych. Dzięki Ci wielkie!

    1. Bardzo dziękuję!
      Właśnie ta rekomendacja brzmiała „świetne czytadło na wakacje” i to jest dokładnie to, ale jednak takie… inteligentniejsze. I klimat rzymski wyborny. Poszukuj, czytaj, opisuj – czekam na wrażenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s