„Księga smoków” antologia

„Księga smoków” antologiaSmok, jaki jest, każdy widzi. Lata, zionie ogniem, spożywa rogaciznę i żywi upodobanie do skarbów w ilości dużej (nie bacząc, że nie wszystko złoto, co się świeci). Taki klasyczny smok zachodni pojawia się w rozlicznych legendach i opowieściach fantastycznych, ale to tylko jedna z jego twarzy (pysków? oblicz? Trudno powiedzieć, że smoka nie urazić). Ale nie ma co się plątać w smocze dywagacje (para)naukowe, dziś bowiem na plan pierwszy wysuwa się licentia poetica.

Od samego smoka lepsze jest tylko stado smoków. A już połączenie smoków z literaturą to mariaż zaiste wyśmienity. Co prawda nie jestem jakąś ogromną entuzjastką zbiorów opowiadań, acz antologia tekstów różnych autorów  na jakiś konkretny temat to rzecz interesująca – różne podejścia, różne punkty widzenia, wiadomo. W tym przypadku można poznać smoka, który tańczy dla Chung Fonga, dowiedzieć się, jak zostać profesjonalnym smokerem (zostałabym!), obserwować polowanie razem z Babunią Jagódką, zapisać się na kurs reketingu i zarządzania czy dostarczyć smoka do prywatnego zwierzyńca Napoleona. I nie tylko.

Jak w każdej antologii, zdarzają się teksty lepsze i najlepsze – do tych drugich zaliczam psychologiczne w klimacie podejście w tekście Michała Studniarka „Mój własny smok”. Równie świetne opowiadanie – mimo Bardzo Wrednych Elfów, ale za to ze świetną ekipą krasnoludopodobnych snali – popełnił Maciej Guzek. Jego „Zmiana” to pełnokrwista, epicka, smakowita historia ze świetną końcówką. Więcej takich, proszę!

Każdy pretekst jest dobry, żeby wstawić Szczerbatka.
Każdy pretekst jest dobry, żeby wstawić Szczerbatka.

W Malitowej biblioteczce dużo smoczych książek – co ciekawe, znakomita większość to prezenty. Posiadam zatem między innymi kolorowankę „Jak narysować smoka wawelskiego”, legendę o rzeczonym smoku w wersji japońskiej (tak tak), podręcznik hodowcy smoków (bardzo pouczający) i tę oto „Księgę Smoków”, która bardzo elegancko ten zbiór uzupełnia. Warto tu podkreślić, że ja otrzymałam wersję rozszerzoną, limitowaną, deluxe, ale to tylko od myszkovskiej takie rzeczy. Niemniej, wersja normalna, prosto z księgarni, będzie równie zacna.

PS. Myszkovskiej za prezent dziękując bardzo!
PPS. <autopromocja> A gdyby ktoś chciał się dowiedzieć, skąd się wziął smok wawelski, to tu próba rekonstrukcji. </autopromocja>

11 thoughts on “„Księga smoków” antologia

  1. Chciałabym mieć więcej smoczych książek (może i tę), ale na razie muszę się zadowolić „Księgą smoków polskich” (świetną, swoją drogą – może kiedyś coś o niej napiszę). ;)

  2. Oba teksty bardzo mi się podobały – i ten wyżej, i ten o owcożercy :) Myślałam, że o smoku wawelski wiem już wszystko, a okazuje się, że to skandalicznie nieusystematyzowana wiedza ;)
    A podręcznik hodowcy smoków baaardzo bym chciała! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s