„Ości” Ignacy Karpowicz

„Ości” Ignacy KarpowiczFiniszuję już z wyjazdowymi reminiscencjami książkowymi, ale najlepsze zostawiłam na deser. W tym miejscu dopisuję „Ości” do listy pod roboczym tytułem „Skarcę Się Sama Za Wcześniejszą Nieznajomość” – jakoś twórczość Karpowicza była mi nie po drodze, może dlatego, że polską prozę współczesną czytywałam rzadziej. Trochę nadrabiam (ach, „Szopka”, ach, „Ciemno prawie noc”), a Karpowiczowe wynurzenia zdecydowanie przesuwają się na czoło peletonu lektur nakazanych.

 Ale ad rem do tych ości-wspaniał-ości.

Oto zestaw mniej lub bardziej przystosowanych społecznie osobników, powiązanych ze sobą w mniej lub bardziej skomplikowanych relacjach towarzyskich. Jest więc Maja („wiek: 36 lat, waga: 52 kg (…) orientacja seksualna: hetero ze skłonnościami do dramatu i eksperymentu; orientacja światopoglądowa: w zaniku”*), jej małżonek Szymon oraz latorośl imieniem Bruno (mój ulubieniec, tak myślę). Jest bezwłosy Norbert, który kocha się w Krzysiu, partnerze Andrzeja, ale nawiązuje za to relację z Ninel, Prominentną Intelektualistką. Wietnamczyk Kuan, który przeistacza się czasem w piękną Kim Lee, a na co dzień mieszka z małżonką tłuczącą zastawę (takie hobby, niegroźne… poniekąd). Ach, i siostra Mai, Faustyna, niosąca ze sobą akcję biblijną oraz gromadkę porządnych, katolickich dzieciątek. Ten kolorowy a emocjonalnie niestabilny niekiedy kolektyw boryka się z codziennymi-niecodziennymi problemami, od utraty pracy, przez wychodzenie z szafy, aż po romanse o bardzo różnych natężeniach namiętności.

Mniejsza o to, co – najważniejsze, jak. Absolutnie doskonale napisana książka, umiejętnie szafująca dowcipnymi wycinkami encyklopedycznymi (vide: Maja), błyskotliwymi epitetami („niezdyscyplinowana psychologicznie żona”), ale też bardziej poważnymi rozważaniami:

„Uściślając, rozumie on transgresję jako przekraczanie zawierające w sobie to, co jest przekraczane; jako zdarzenie (bo przecież nie ruch) skierowane nie tyle ku czemuś, co od czegoś. Upraszczając, transgresywność zdarzenia, jakim jest każda drag queen, polega nie na chwilowej zmianie płci, lecz na zabraniu przerysowanej płci w podróż, u której kresu czeka nie nowa płeć, lecz oddalenie się od płci” **

„Ości” to książka do poczytania, nie do przeczytania. Mam na myśli to, żeby lepiej nie łyknąć całości radośnie w dwa dni jak Malita. Należy raczej smakować, doceniać, lubować się w lotnych frazach – zwłaszcza, że w nadmiarze mogą stać się przyciężkie i odrobinę męczące. Ale naprawdę, odrobinę.

Tonąc w zachwycie i obiecując sobie kolejne powieści Karpowicza, kreślę się z szacunkiem.

PS. W pakiecie najbardziej dobitne podsumowanie Tolkienowej trylogii ever:

„- Nie dla mnie już Barad Dûr. [powiedziała Maja – JM]
– Co? – zapytał Krzyś.
– Tak się nazywała twierdza głównego złego we Władcy Pierścieni. Myślałam, że wiesz. Gejowie powinni lubić i znać się na opowieściach o biżuterii”***

* Ignacy Karpowicz, Ości, Wydawnictwo Literackie 2014, s. 7.
** Tamże, s. 57.
*** Tamże, s. 23.

15 thoughts on “„Ości” Ignacy Karpowicz

  1. Wielkiej to zacn-ości. Podziwiam i zazdroszczę lekkości, z jaką Karpowicz porusza czasem bardzo trudne tematy. To wielka sztuka. Koniecznie przeczytaj „Sońkę”. Wbija w fotel czy poduszkę, czy co tam ma się pod sobą przy czytaniu…

  2. Dawno nie zaglądałam, wybacz, brak czasu i naddatek życia mnie dopadł. Ale chciałam powiedzieć, że Karpowicz jest zawsze na tak, wg. mnie to jedna z najbardziej interesujących twórców współcześnie i warto śledzić kolejne jego utwory. I fajne jest u niego też to, że po pierwszym przeczytaniu (przeczytaniu „informacyjnym”, tj. żeby poznać treść) można potem wracać do wielu fragmentów żeby je sobie przemyśleć.

    1. Ależ nie ma za co!
      I tak, zgadzam się, minął mi ponad tydzień od skończenia książki do popełnienia tekstu i z przyjemnością podczytywałam raz jeszcze zakreślone fragmenty. Bardzo bardzo.

  3. „Sońka” już stoi na półce i czeka w kolejce tego lata :D O „Ościach” czytałam zachwyty, teraz dorzucam również Twoje, co oznacza, że już czas polować :D A pamiętam jego debiut „Niehalo” – było nawet nawet, ale czytałam na pierwszym roku studiów, więc mogłam nie ogarniać do końca jeszcze ;)
    Opowieść o biżuterii wygrała <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s