„Ujarzmienie” Jeff VanderMeer

„Ujarzmienie” Jeff VanderMeerAnno Domini 2014 w twórczości Jeffa VanderMeera nosi imię Southern Reach. Trylogia o tajemniczo-przerażającej Strefie X ukazała się w całości w odstępie kilku miesięcy, w Polsce kilka dni temu do księgarń trafiła część numer dwa – właśnie „Ujarzmienie”.

Przypomnijmy: najpierw było Wydarzenie, potem Strefa X, której fenomen pozostaje niepojęty. Kolejne ekspedycje – a wyruszyło ich więcej niż oficjalne dwanaście – nie potrafią wypełnić misji badawczej w sposób satysfakcjonujący. Ba, niektóre nie wracają wcale. Natomiast ci, którzy Strefę opuścili, wydają się być kimś zupełnie innym niż przed misją… Tych wszystkich rewelacji zazdrośnie a ściśle strzeże Southern Reach, organizacja trzymająca pieczę nad ekspedycjami i broniąca wraz z wojskiem granic Strefy X.

„Ujarzmienie” zaczyna się właściwie w punkcie wyjścia „Unicestwienia” – oto z dwunastej wyprawy powracają trzy uczestniczki, a tymczasem Southern Reach zyskuje nowego dyrektora. John Rodriguez, zwany Kontrolerem, eks-śledczy, już na dzień dobry napotyka same przeciwności. Jego nowi podwładni nie pałają specjalną chęcią współpracy, a enigmatyczny Głos kontrolujący Kontrolera stawia oraz to nowe wymagania. Jedyną osobą, która może jakoś Johnowi pomóc – albo choć odrobinę rozjaśnić tajemnice Strefy X – jest biolożka, uczestniczka dwunastej wyprawy („jak to?” zawyją czytelnicy „Unicestwienia”. No właśnie). Kto zleca Johnowi nowe zadania i co właściwie próbują ukryć przed nim współpracownicy – to tylko niektóre z zagadek, a nie wszystkie doczekają się rozwiązania. Ach, czy wspominałam, że granica Strefy X się przemieszcza? Strzeżcie się, maluczcy.

Groza tu mniejsza niż w tomie numer jeden i wyjaśnień jeszcze mniej – acz była taka jedna scena, po której spać w nocy straszno. Strefa X „z zewnątrz” oddziałuje zupełnie inaczej, i na Kontrolera, i na czytelnika, ale pozostaje uczucie niemożności nazwania. Znów: czy to spotkanie z Obcym, czy z własną pokręcona świadomością i jakąś jej dziwaczną projekcją, tego nikt nie jest w stanie wytłumaczyć… VanderMeer ostatnim skokiem prowadzi do części numer trzy (dosłownie), a w niej czeka nas jeszcze jedna ekspedycja. Ja się wybieram, jako bierny obserwator. Tak bezpieczniej.

PS. Przy okazji – lubię takie internetowe projekty okołoliterackie, tu oto oficjalna strona Southern Reach (w sensie, instytucji), z symulacją misji i „świadectwem” uczestniczki jednej z wypraw.

PS. A za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

4 thoughts on “„Ujarzmienie” Jeff VanderMeer

  1. Okładki bardzo charakterystyczne. Ale za książki się ciągle nie zabrałam, choć groza kusi. Syzyfowa robota, nie nadążam;)

    Fajna sprawa ze stroną Southern Reach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s