„Tylko dzięki miłości” Bogna Ziembicka

„Tylko dzięki miłości” Bogna ZiembickaBardzo lubię powieści historyczne i okołokobiece, historie o dorastających młodych ludziach tudzież Kraków w książkach opisany. Acz nie zawsze lubiane składniki zsumują się w narrację, którą też polubię. Ale zacznijmy od początku.

Kraków, rok 1936. Zuzanna Hulewicz, dziewczę z dobrego a majętnego domu, straciła rodziców i siostrę w wypadku samolotu. Teraz mieszka z babcią, ale często jeździ do majątku w Różanach pod Krakowem (nie tylko z uwagi na sielskość krajobrazu różańskiego). Wiedzie dość zwyczajny żywot eleganckiej panienki w międzywojennej Polsce, co zresztą skrupulatnie opisuje w pamiętniku. Będzie w nim więc o szkole i koleżankach – w tym sąsiadce Żydówce – o rozterkach uczuciowych, o podróżach, o planach na przyszłość… a wreszcie, będzie także o wojnie.

Zapiski Zuzanny przeplatają się z dziennikiem Joachima, brata jej dawnej przyjaciółki. Ów młody a wdzięczny Niemiec wyrusza do Afryki Wschodniej, by objąć posadę zarządcy małej faktorii w Biharangwe. Joachim notuje szczegóły swojej wyprawy, relacjonuje spotkania z niezwykłymi ludźmi, polowania i różne zdarzenia z faktorii. Zdarza mu się też wspomnieć o tęsknocie za domem i powzdychać do zdjęcia pięknej koleżanki swojej siostrzyczki (to znaczy, Zuzi, rzecz jasna).

Ta pamiętnikowość formy przypadkach obu narratorów jest całkiem wiarygodna, bo nie stanowi dokumentowania sekunda po sekundzie wszystkich wydarzeń, tylko krótsze lub dłuższe zapiski, niekoniecznie regularne. Całość uzupełniono rozmaitymi wycinkami z gazet – ot, artykuł o Edwardzie VII i jego miłości do Wallis Simpson, ot, przytoczenie przemowy Józefa Becka – które są niewątpliwie ciekawe, ale ich obecność wydaje mi się być trochę… na siłę. Jakby Autorka chciała udowodnić, ile wie i jak mocno rzecz jest osadzona w realiach historycznych.

Sama fabularna zawartość pamiętnikowych zapisków już nieco mniej naciągana, ale jakoś nie mogłam się przekonać. Mniejsza o podróże Zuzanny (igrzyska olimpijskie w Berlinie, wakacje w Prusach Wschodnich, ba, nawet miesiąc w Egipcie!) – za to Joachim, skądinąd szalenie sympatyczny, ale szaleńczo zakochany w pannie… ze zdjęcia (przez pół książki nie zna Zuzi osobiście). Czasy wojenne przerwały ciągłość pamiętnikową – w zapiskach Zuzanny widnieje luka od 28 lutego 1940 do 15 maja 1945 – i można z grubsza domyślić się, co się działo w międzyczasie, ale tylko z grubsza. Więcej, jak mniemam, będzie się można dowiedzieć z kolejnych części – niemniej ja ich czytać nie zamierzam.

Sama właściwie nie jestem pewna, co mi w tej książce tak nie leży. Chyba ta nieautentyczność, wymuszoność, bycie na siłę. Wiem tylko, że o wiele bardziej przekonała mnie mordercza wyprawa tysięcy wozów przez niedostępne góry i poszerzanie szczeliny w skale za pomocą magii (vide Wegner), niż opowieść o Zuzannie i Joachimie.

PS. Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawnictwa Otwarte.

9 thoughts on “„Tylko dzięki miłości” Bogna Ziembicka

  1. Brzmi właśnie tak jak coś napisanego na siłę, byle było osadzone w modnych ostatnio realiach II wojny światowej i mocno bez szału. Ale przynajmniej polowania w Afryce były. Lubię :D Tak. Ale chyba wolę je w wersji Hemingwaya :D

    1. Wiesz co, tylko tych realiów wojennych to tam jest naprawdę niewiele, lwia część książki dzieje się wcześniej… i z polowaniami też nie ma co szaleć :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s