Okolicznościowy wpis urodzinowy

W tym roku szczęśliwie zorientowałam się przed czasem, bo w latach ubiegłych jakoś mi ta rocznica umykała. Ale dziś się chwalę – „Co czyta Malita” dziś kończy trzy lata, a dokładniej, tyle minęło było od pierwszego wpisu. I dłuższą chwilę się zastanawiałam, jaki tekst z okazji tegoż jubileuszu popełnić.
Przedstawianie statystyk mogłoby się okazać nużące (kogo interesuje, że Malita opisała jak dotąd 278 książek), myślałam chwilę nad fotosesją własnej biblioteczki, niemniej taki stosikowy ekshibizjonizm jest mi raczej obcy. I ile można wrzucać zdjęć kotów… skończy się więc na opowieści o książce, jednej z ulubionych. Miejsce na pudle gwarantowane.

Od czasów dziecięcych (myślę, że „Miecz w kamieniu” i „Magiczny miecz” miały z tym dużo wspólnego) ubóstwiam legendy arturiańskie. Okrągły Stół, dzielni rycerze, wyprawy, miecz wyciągnięty z kamienia/kowadła… czytałam wersje rozmaite, ekranizacji też się sporo zdarzyło. Nawet wystąpiłam z referatem o genezie i rozwoju mitu na konferencji o wojownikach, dawno dawno temu (nie mówiąc o prehistorycznej prezentacji na maturze ustnej). I jest książka, która to okołoarturiańskie uwielbienie pogłębiła i usystematyzowała – „Świat króla Artura. Maladie” Andrzeja Sapkowskiego.

Sapkowskiego cenię za styl i erudycję: ironiczno-dowcipne nawiązania intertekstualne radują tym mocniej, im więcej się tych nawiązań – w miarę własnego ogarnięcia intelektualnego – rozpoznaje i rozszyfrowuje. Cykl wiedźmiński stał się wszak czymś na kształt Malitowej księgi zbójeckiej – a esej o królu Arturze należy do najbardziej „naczytanych” książek mych. I pokreślonych, pomazanych, opatrzonych adnotacjami własnymi – a nawet, last not least, dzielnie „wystanym” autografem.

autograf

Zawartość tej niewielkiej książeczki to rozważania okołohistoryczne, trochę o genezie, trochę o źródłach, trochę o rozmaitych wersjach, jest arturiańskie who is who i współczesne nawiązania religijne (jest też opowiadanie „Maladie”, o Morholcie, Branwen, Tristanie i Izoldach, ale dla mnie ważniejszy jest sam esej). Bez przypisów i obfitych adnotacji bibliograficznych – sam Sapkowski mówi, że jest pisarzem, nie historykiem – ale z taką swadą, z takim biglem, że klękajcie narody. Ot proszę:

W dniu kończącego zimę święta Imbolc przywódcy klanów zbierają się w Londinium, w miejscu, gdzie stoi ogromny głaz. W głazie tkwi kowadło stalowe, a weń wbity jest miecz. Kto zdoła wyciągnąć brzeszczot z kowadła i głazu, głosi napis, ten jest prawowitym władcą Brytów. No, chłopaki, do roboty, kto wyciągnie? Niektórzy nawet nie próbują – może dlatego, że nie potrafią czytać – diabli wiedzą, co naprawdę na tym głazie stoi napisane? Inni, ufni w siłę swych barków i ramion, podejmują próbę. Uff… Shit… Next, please.

Nie będę się tu pchać w rozmaite dodatkowe dywagacje, ile w „Świecie…” prawdy naukowej, wartościowej poznawczo analizy et cetera. Nie o to tu chodzi. Chodzi o to, że się czyta po prostu bajecznie. I o to, że gdy miesiąc temu pojechałam do Glanstonbury (z okazji zupełnie nie arturiańskiej, ale mniejsza o to), to gdy stanęłam przed domniemanym grobem Artura i Ginewry, to coś zakłuło w serduszku z wzruszenia.

grób króla Artura i Ginewry
???????????????????????????????

Na zakończenie, będzie refleksja na temat. Otóż, skąd się bierze fenomen mitu arturiańskiego? Bo, uczciwszy inne legendy, historię dzielnego władcy, miecza w kamieniu, Lancelota, Ginewry i reszty ekipy (mój ulubieniec to Gawain) wszyscy kojarzą, chociaż z grubsza. Tak sobie myślę, że to jest po prostu piękna, choć często wyidealizowana historia o dzielnych rycerzach, którzy zwyciężają zło. Historia, która zawsze była psychiczną odtrutką na potworności świata pełnego wojen, zarazy i śmierci. Historia, która wyraża – także i w naszych czasach – tęsknotę za niezniszczalnym ideałem, za rycerską utopią. Historia, którą kochają wszyscy jej czytelnicy, bez z względu na epokę i wiek.

Bo przecież tyle uroku jest w opowieściach o rycerzach…

11 thoughts on “Okolicznościowy wpis urodzinowy

  1. Tradycyjne „niech czyta Malita!” i niech pisze, bo robi to doskonale. Wielu przyjemności tak z jednego, jak i drugiego. Królewskie ukłony. ;)

  2. Urodzinowo życzę, żeby stosiki na biurku rosły na chwałę „Co czyta Malita” i samej Autorki! Będę się przyczyniać – do stosików oczywiście!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s