„Piaskowa Góra” Joanna Bator

Piaskowa GóraTo był piękny, niedzielny poranek. Słońce – wiosenne, jak nic! – wlewało się do pokoju nad jednym moim ramieniem, nad drugim kotość próbowała przemieścić się na parapet. Ja, zawinięta w stosowną ilość kołder, uzbrojona w książkę, przemierzałam Wałbrzych i osiedle Piaskowa Góra – raj obiecany, ale niedotrzymany.

Joanna Bator, pisarka niezwykła, opisuje swoje rodzinne miasto w sposób przekraczający moje zdolności pojmowania. Tak było przy okazji „Ciemno, prawie noc” (Nike 2013, przypominam), a zaczęło się od pierwszej powieści – właśnie „Piaskowej góry”. Ponoć pierwsze szkice na pomysły do niej zaczęły się kształtować na dalekiej obczyźnie, w Japonii. Miała być próbą zrozumienia miejsca swego pochodzenia – i to tak skuteczną, że wymyślone zdarzenia zaczęły się zlewać z rzeczywistą biografią Autorki.

Właściwie trudno powiedzieć, o czym jest „Piaskowa Góra”. Ta ciągnąca się jednym tchem opowieść zahacza o tyle postaci, tyle wątków, że próbować streścić je w jednym akapicie byłoby niesprawiedliwe. To raczej cała rzeka ludzkich historii, zagubionych tożsamości, niezrozumiałych pragnień, niespełnionych marzeń, niewypełnionych oczekiwań. Rzeka, która płynie nieprzerwanie od czasów przedwojennych. Czasem zawraca, czasem wybiega naprzód. Mówi o czasach znanych mi tylko z opowieści, ale jednak stają się tak bliskie, że niemal własne, niemal zrozumiałe.

Trudno pisać o Polsce współczesnej i tej-prawie-że-współczesnej, XX-wiecznej. Żeby nie popaść w skrajności, od bogoojczyźnianego pojękiwania, przez wywołującą mdłości niezmąconą sielankę, po beznadzieję i degrengoladę tak rozpaczliwą, że kijem strach ruszyć. Trudno pisać o polskiej rodzinie, nie uciekając w banały, patologię czy laurki.

Trudno jest pisać, tak właściwie.

Szczęśliwie Joanna Bator potrafi. I to doskonale.


PS.
Zdjęłam z półki.

13 thoughts on “„Piaskowa Góra” Joanna Bator

  1. To niezwykła książka. Poruszyła mnie tak bardzo, że trudno jest mi cokolwiek napisać. Dla mnie dodatkowo był to powrót do dzieciństwa i rzeczy zapamiętanych – czasem mile, czasem mniej. I to jest wartość dodana, taki książkowy VAT, choć ta akurat wcale tego nie potrzebuje, bo jest doskonała sama w sobie. A „Japoński wachlarz” jest urzekający, to najlepsza książka o Japonii, jaką do tej pory przeczytałam.

      1. Zawsze przy takich pytaniach mam ochotę… nie, nie, uśmiechnąć się i życzyć miłego dnia. Właściwie.

    1. @Maka: Oj tam, nie ma się co urażać przecież. Wiele osób podkreśla, że „Japoński wachlarz” jest najlepszą książką o Japonii w ich odczuciu. I jeśli ktoś faktycznie czytał tych książek wiele, to w porządku, niech będzie, że jest najlepsza. Ale jeśli ktoś czytał ich niewiele (dajmy na to, zestaw Bruczkowski, Świątek, Tomański, Bator – naprawdę są tacy!) i wyraża to samo zdanie, to cóż, dla mnie jest to jasny obraz w porównaniu do czego książka Bator jest najlepsza. Wierz mi lub nie, Bator taka świetna nie jest, są od niej o niebo lepsi. Jest się o co unosić? Ueh.

  2. Lubię Joannę Bator bardzo :D Szczególnie za „Japoński wachlarz” <3 Na półce czeka "Ciemno, prawie noc" (niedługo nadrobię zaleglości), a jak natrafię na "Piaskową górę" na pewno się rzucę :D

  3. Ja bym jeszcze tę japońską Bator chciała poznać, bo na razie tę polską poniuchałam. A tyle osób polecało mi „Japoński wachlarz”, że spodziewam się świetnej lektury:)

  4. Joanna Bator rzeczywiście należy do najzdolniejszych polskich pisanek młodego pokolenia, choć nie brakuje jej także trzeźwego i dojrzałego spojrzenia na czasy minione. „Piaskową Górę”, rzecz jasna, uwielbiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s