„Na szkarłatnych morzach” Scott Lynch

„Na szkarłatnych morzach” Scott LynchKubuś Puchatek powiedział kiedyś, że z jedzenia miodku najprzyjemniejsza chwila to ta, zanim się zacznie jeść. W myśl tej zasady odkładam sobie na później książki, które bardzo chcę przeczytać – nie na „wieczne nigdy”, ale żeby przedłużyć sobie radość z czytania. I tak właśnie było z kolejnym tomem opowieści o Locke’u Lamorze, łotrzyku doskonałym. Po „Kłamstwach…” już wiedziałam, że warto czekać, żeby znów zasmakować w Lynchowych intrygach.

Locke Lamora i jego sidekick Jean Tannen musieli opuścić swoją ojczystą Camorrę wskutek wydarzeń opisanych w tomie numer jeden (zalecam lekturę ze wszech miar, po prostu majstersztyk). Liżą rany fizyczne i próbują cerować psychikę – a najlepszym na to medykamentem może być tylko kolejny skok. I tak spotykamy ich po dwóch latach w Tal Verrar, gdzie z wielką precyzją planują wedrzeć się do Wieży Grzechu, najbogatszego domu hazardowego w mieście. Okraść Requina, pana i władcę tegoż obiektu, to nie lada wyzwanie – ale Locke’a i Jeana czekają dużo większe turbacje. Tak to jest, gdy możni tego świata próbują wykorzystywać złodziei do swoich wielkich planów… polityczne spiski zawiodą dzielny duet aż na tytułowe szkarłatne morza. Tak, będą piraci. A nawet panie piratki. Strzeżcie się, szczury lądowe, gdy Trująca Orchidea pruje wody dookoła Widmowych Wysp!

Locke Lamora plasuje się o milion leveli wyżej niż niejeden złodziejaszek. Oprócz okradania (w wielkim stylu!) rozmaitych bogaczy, oszustw zachwycających maestrią i perfekcyjnego wcielania się w dowolną rolę, Locke występuje też jako kapłan trzynastego z bogów, Występnego Wartownika. Kieruje się zasadą „złodziejom niech się wiedzie, a możni niech pamiętają (…), że nie są niezwyciężeni”*. I ta Lockowa honorność, dbałość o wypełnienie złodziejskiego przykazania, czasem prowadzi do opłakanych skutków… ale jak wiadomo, honor nie zawsze popłaca. Również w świecie Lyncha.

To nie jest wcale błaha, sztubacka historyjka z dużą dawką przygód. To o wiele więcej. Skrzący się dowcip (oklaski dla tłumaczy!) i szaleńcze tempo akcji bywa w wielu książkach. Złożone psychologicznie postaci czy skomplikowane intrygi także, nie mówiąc o niezwykle realistycznym studium ludzkiego okrucieństwa. Ale historia Locke’a Lamory ma w sobie to Jedyne Słuszne Czytelnicze Coś, które pozwala wyróżnić książkę wśród tysięcy innych. Nie pytajcie mnie, co to takiego. Sami sprawdźcie.

PS. Dobrze, że czeka na mnie tom trzeci, bo owszem odczekam swoje – znów Kubuś Puchatek – ale dłużej niż trzy miesiące chyba nie zdzierżę, bo końcówka… ech, panie Lynch, tak się nie robi.

PPS. Mnóstwo wdzięczności – tyle, ile się zmieści na wszystkich ładowniach pirackich statków – posyłam ku wydawnictwu MAG.

PPPS. Wyzwaniowo, półkowo, 2o14′.

* Scott Lynch, Na szkarłatnych morzach, przeł.Małgorzata Strzelec i Wojciech Szypuła, wydawnictwo MAG, Warszawa 2013, s. 182.

12 thoughts on “„Na szkarłatnych morzach” Scott Lynch

  1. Nawet nie wiedziałam o tej kubusiowej mądrości (albo po prostu ją zapomniałam), a cały czas tak robiłam (a właściwie – robię). ;) Jak sobie kupię trzy książki, najpóźniej zabieram się za tę, na którą mam największą ochotę/o której wiem, że będzie dobra. Tak samo mam z jedzeniem, ciastka wyglądające najbardziej obiecująco zostawiam na koniec. :)

    Ja tu o Kubusiu, a chciałam ci napisać, że jak zawsze świetnie, naprawdę świetnie, się ciebie czyta, nawet podziękowania dla wydawnictwa w twoim wykonaniu są błyskotliwe. ;)

    1. Ja, co ciekawe, Kubusiową mądrość najmocniej pamiętam nie z samego „Kubusia”, tylko z Jeżycjady, bodajże z „Noelce” jakoś się tam ładnie wpasowała. I mam tak samo z ciastkami! :)

      Iii bardzo dziękuję! Im bardziej książka zacna, tym łatwiej słowa płyną :)

  2. Przypomniałaś mi o Locku :) Pierwszy tom czytałam jakieś 2-3 lata temu i podobał mi się i to bardzo. Z nabycie 2 miałam problem, więc postanowiłam poczekać na ukazanie się 3 i przeczytać za jednym zamachem dwie części. Chyba już czas na to :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s