„Ani z widzenia, ani ze słyszenia” Amélie Nothomb

Ani z widzenia, ani ze słyszeniaNie tak dawno zachwycałam się niewielką książeczką, „Z pokorą i uniżeniem” Amélie Nothomb, a teraz pora na lekturę uzupełniającą, też autobiograficzną. Ta pierwsza relacjonowała przebieg starcia na linii Autorka – Yumimoto, czyli gajdzinka w japońskiej korporacji. „Ani z widzenia, ani ze słyszenia” dopełnia doby i opowiada, co działo się po godzinach, a dokładniej, co działo się przed podjęciem pracy w firmie, w trakcie i po. I właściwie zgrabnie się to wpasowuje w datę dzisiejszą, bo tym razem będzie miłościwie.

Amélie Nothomb opuściła Japonię jako pięciolatka i przez całe swoje młodzieńczo-nastoletnie życie zachowała ciepłe wspomnienia o Kraju Kwitnącej Wiśni i regionie Kansai, gdzie się wychowała. Po szesnastu latach wraca i prawie że zaraz, na drugi dzień, rozwiesza ogłoszenia „Prywatne lekcje francuskiego, przystępna cena” – wszak trzeba się w tym Tokio jakoś utrzymać. I ot, proszę, zgłasza się młodzian imieniem Rinri. Początkowo konwersacje to istna męka, ale jedno szkoli się w japońskim, drugie we francuskim i jakoś udaje im się dogadać. Ba, nawet dość skutecznie – bo od tego ogłoszenia zaczął się japoński romans Autorki.

Związki gajdzińsko-japońskie bywają różne (vide choćby Anna Ikeda), ten swój Amélie określa mianem „upodobania”. Nie miłość. Nie zakochanie. Używa japońskiego określenia 恋, koi, które owszem oznacza miłość, ale też „czułą namiętność”. To był związek pełen upodobania i czułości, „romans idealny” wedle Autorki (choć zakończenie dość… kontrowersyjne, jak dla mnie). Bardzo osobiste są te jej opowieści, bardzo intymne, ale szczęśliwie ani nie cukierkowe, ani nie banalne. Miłosna historia z chudziutkim Rinrim w roli głównej też ucieka od klisz „Europejka-Japończyk-tak-się-nie-da-budować-związków”. Duży ładunek emocji i refleksji na niewielkiej ilości stron – tylko Nothomb tak potrafi.

Tak poza tym – Amélie przy okazji rozważań o relacjach damsko-męskich przemyca też sporą ilość obrazków z życia japońskiego, jak choćby ten o edukacji w Japonii. Scenka z wykładu przedstawia Autorkę zadającą pytania nauczycielowi podczas zajęć. Otrzymuje reprymendę, a po wykładzie idzie się dowiedzieć, jakiej tym raze zbrodni ośmieliła się dopuścić:

– Sensei nie zadaje się pytań! – warknął nauczyciel.
– Tak, ale jeśli się nie rozumie?
– Rozumie się”*

Proste, prawda?

* Amélie Nothomb, Ani z widzenia, ani ze słyszenia, przeł.Joanna Polachowska, wyd. Muza SA, Warszawa 2008,  s. 30.

PS. Magdzie raz jeszcze dziękując za pożyczenie!
PPS. Źródło zdjęcia okładki.

PPS. Aha, jakby ktoś jeszcze nie widział na Malitowym profilu na znanym portalu społecznościowym: ja i kotość pozdrawiamy walentynkowo.

walentynkowy Ryx

14 thoughts on “„Ani z widzenia, ani ze słyszenia” Amélie Nothomb

  1. No i się czuję jak dziwoląg, bo mnie strasznie ten humor Amelie drażni ;) A aż cztery szanse dostała ode mnie, bo miałam jakieś zbiorcze wydanie.

  2. Znam tylko jedną książkę Nothomb (odsłuchałam sobie, biegając), „Metafizykę rur”, i muszę powiedzieć, że bardzo mnie zaciekawiła. Straszliwie dziwna, ale ciekawa i zupełnie inna. Planuję koniecznie przeczytać coś jeszcze, ale słyszałam, że jej książki są nierówne. Ta brzmi bardzo zachęcająco. Tylko piszesz, że „lektura uzupełniająca” – czy lepiej nie czytać jej, jeśli nie znam „Z pokorą i uniżeniem”, czy wszystko jedno?

    1. Właśnie czytałam raczej niepochlebne opinie o „Metafizyce…” i teraz sama nie wiem… A co do lektury uzupełniającej, to można czytać osobno, jasne, ale chyba lepiej jest zacząć od „Z pokorą…”. Daje pełniejszy obraz, no i „Ani z widzenia…” też się kilka razy odnosi do poprzedniej książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s