„Made in Japan” Rafał Tomański

„Made in Japan” Rafał TomańskiJaponista i dziennikarz Rafał Tomański popełnił już jedną okołokulturoznawczą książkę o Kraju Kwitnącej Wiśni – „Tatami kontra krzesła” – skądinąd całkiem przyzwoitą. Takie sympatyczne wprowadzenie w japońską rzeczywistość, od niuansów języka, przez rzeczywistość szkolną (piekło egzaminów wstępnych), pracę (sararīmaneni i przyległości), kulinaria, mieszkanie, technologie, aż po syndrom paryski. Dla niewtajemniczonych i/lub początkujących w sam raz, dla bardziej zaznajomionych również.

Tym razem Autor bierze na warsztat niezmiernie istotne wydarzenie dla współczesnej Japonii: tsunami i trzęsienie ziemi z 11 marca 2011 roku. Szok, którego doświadczyło społeczeństwo, debaty nad elektrownią atomową (zamknąć czy nie? Betonować czy nie?), radzenie (albo i nieradzenie) sobie ze skutkami katastrof… i koronna teza: hasło „made in Japan” już nie oznacza znaku jakości ani nie budzi podziwu. Dziś przynosi ono skojarzenia z bylejakością, słabością, powód do wstydu. Co zrobi z tym japoński rząd – i jak poradzą sobie z tym przeciętni japońscy zjadacze onigiri – pozostaje kwestią otwartą.

Mam mieszane uczucia po lekturze: z jednej strony owszem, kilka rozdziałów było interesujących, zwłaszcza analiza mediów społecznościowych (notabene, uwielbiam ten język, tylko w japońskiej wersji Facebooka można komentō i shea, a nasz swojski „lajk” aka „lubiś” brzmi tam ii ne!). Z drugiej strony, w nadmiarze występowały refleksje w temacie ekonomicznym i gospodarczym. Tak, wiem, Tomański jest też ekonomistą, niemniej dla mnie było tego za dużo i ciężkostrawnie. Całość sprawia wrażenie zbioru nie do końca dopasowanych esejów. O ile  „Tatami…” przedstawiało sobą jakąś wspólną wizję (też było zestawem dużej ilości krótkich esejów), to tutaj wszystko wydało mi się dość przypadkowe. Kilkakrotnie jakieś zdarzenie czy fenomen zostaje wytłumaczony dwa razy (ja się czułam, jakby Autor wątpił w pamięć i czytanie ze zrozumieniem u czytelników). Wydane owszem, elegancko (okładka – cudo!), niemniej nie poleciłabym początkującym japanolubom. Zaawansowanym też niespecjalnie.

9 thoughts on “„Made in Japan” Rafał Tomański

  1. Odnosząc się do końcówki pierwszego akapitu… ekhem, dla zaznajomionych z tematem Japonii – już nie bardzo, bo znajdują masę błędów i/lub niedopowiedzeń. Czasem ma się wrażenie, że autor traktuje czytelnika jak idiotę, który nie zauważy, że coś nie zostało wyjaśnione, lecz gładko przejdzie do treści dalszej. Tomańskiego poznałam jako ekonomistę właśnie, lubiłam jego artykuły i wystąpienia po 11 maca 2011, ale „Tatami…” rozczarowało mnie okrutnie.

      1. Mówię, mówię;) mimo wszystko, jakiś tam sentyment do faceta mam i nadal trzymam kciuki za poprawę jakości jego publikacji. Wiedzę ma, nie wątpię, tylko za bardzo medialnie podchodzi do pisania i przez to nie bardzo mu pisanie owo wychodzi.

  2. „Kilkakrotnie jakieś zdarzenie czy fenomen zostaje wytłumaczony dwa razy (ja się czułam, jakby Autor wątpił w pamięć i czytanie ze zrozumieniem u czytelników).”
    To nie jego wina, widać przesiąkł japońskim stylem pisania.
    Srsly, czytam akurat artykuł, w którym w pewnym momencie autor-od-siedmiu-boleści powtarza na jednej stronie TRZY razy to samo. Brakuje mi tylko 分かりましたか pod koniec każdego akapitu.

    Boję się, że niedługo zacznę pisać tak samo… brr.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s