„Długa Ziemia” Terry Pratchett & Stephen Baxter

„Długa Ziemia” Terry Pratchett & Stephen BaxterSir Pratchetta, jak wiecie, darzę sentymentem wielkim. Czy to za Świat Dysku (ach, czarownice, ach Śmierć), czy to za okoliczne powieści mniej dyskowe. Pora na nadrobienie zaległości tudzież ukłon w stronę science-fiction w najnowszej powieści, napisanej wespół z Stephenem Baxterem, uznanym angielskim twórcą hard science fiction.

Genialność konceptu trzeba dość długo (nomen omen) tłumaczyć, ale jak się już zrozumie podstawy, okazuje się całkiem dość prosty: otóż z Ziemi Podstawowej,  naszej rodzimej planety, można przejść – a dokładniej, „przekraczać” za pomocą specjalnego urządzenia z ziemniakiem w środku – na inne jej wersje, nieco odmienne geologicznie i zamieszkane przez różne intrygujące stworzenia, w tym humanoidy. Te nie-do-końca-równoległe światy zbiorczo zostają nazwane Długą Ziemią i od Dnia Przekroczenia, początku nowej epoki w dziejach planety, są stopniowo zasiedlane przez różnych osadników. Jeden z naukowców malowniczo określa Długą Ziemię jako wielką talię trójwymiarowych kart, ułożoną w „jakiejś więcejwymiarowej przestrzeni, przy czym każda sama w sobie jest Ziemią”*. Skomplikowane? Tylko na pierwszy rzut oka.

Odkrycie Długiej Ziemi, nagłe i niespotykane, stanowi punkt zwrotny w historii ludzkości. Niektórzy czują w sobie duch pionierski, inni próbują ubić interes, jeszcze inni – tak jak komputero-człowiek Lobsang – pragną nowe zjawisko zbadać i zrozumieć. A wiele tajemnic jest do odkrycia… i tak udajemy się na wycieczkę wzdłuż (raczej nie „wgłąb”) tysięcy wersji naszej własnej planety, w towarzystwie Lobsanga (postać bardzo frapująca) i enigmatycznego Joshui, który jest naturalnym kroczącym (czyli nie potrzebuje urządzenia do przekraczania). Świat za światem, zagadka za zagadką – aż do granic poznania.

Niesłychanie ciekawe, oprócz samej wizji Długiej Ziemi, były jej implikacje społeczno-gospodarczo-polityczne: jak będzie wyglądać Ziemia Podstawowa po tym, jak jej rozliczni mieszkańcy wyemigrują na tę Długą wersję? Czy ląd w miejscu Ameryki na przykład na Ziemi Zachód 10 będzie należał do USA, czy tamtejsi osadnicy to obywatele Stanów? Co z wydobyciem surowców i ich transportem? I co z tymi, którzy nie potrafią przekraczać z Ziemi Podstawowej? To tylko kilka wybranych kwestii. Bardzo cenię takie całościowe podejście do kreacji świata – wydaje się wtedy bardziej rzeczywisty (sic!), namacalny, ludzki.

Nie nazwałabym mojej lektury panicznym pędęm przez książkę, czytaniem z wypiekami i gorączkowym pragnieniem zrozumienia Wielkiej Tajemnicy. Bardziej niż sam rozwój właściwej fabuły ciekawiła mnie sama Długa Ziemia i jej mieszkańcy. Jest to coś zupełnie odmiennego od dotychczasowych powieści sir Pratchetta, które czytałam (nie miałam wcześniej przyjemności zapoznać się z twórczością Baxtera), niemniej kierunek interesujący. A ostatnie kilka linijek – właściwie się nie spodziewałam – wzbudziło intensywne zapotrzenowanie na część numer dwa. Całe szczęście, że premiera „Długiej Wojny” już w styczniu.

PS. Bardzo dziękuję Mariuszowi – via Mama-Malita – za pożyczenie!

* Terry Pratchett i Stephen Baxter, Długa Ziemia, przeł. Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013, s. 14.

4 thoughts on “„Długa Ziemia” Terry Pratchett & Stephen Baxter

  1. pochłonęłam z przyjemnością, jak w sumie wszystko, co wyszło spod pióra Prachetta, jednakowoż – z całej jego twórczości, ja po prostu wolę, kiedy jest Śmierć i – najlepiej – gra pierwsze skrzypce.

    WIADOMO.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s