„Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” David Mitchell

"Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta" David MitchellPrzeszło rok temu trwałam w niemym (a właściwie, wyrażonym na blogu) zachwycie „Atlasem chmur”. Cudowne splątanie pozornie niesplątywalnych opowieści z różnych miejsc i czasów! Wieść o wydaniu w Polsce kolejnej powieści Mitchella bardzo mnie ucieszyła, a jeszcze bardziej – zarys fabuły i miejsce akcji. Tym razem przenosimy się bowiem w miejsce niezwykłe: na Dejimę, maleńką sztuczną wyspę, wzniesioną u wybrzeży Japonii, przy porcie w Nagasaki. Dejimę, która w nierozerwalny sposób wiąże się z sakoku.

Termin sakoku, w wolnym tłumaczeniu „zamknięty kraj”, oznaczał dla Japonii bardzo szczególną politykę: zgodnie z rozporządzeniem szoguna z rodu Tokugawów nikt nie mógł opuszczać ani przybywać do Japonii. Surowa strategia izolacjonizmu nie obejmowała tylko jednego miejsca: Dejimy, długiej na 120 metrów i wzniesionej na drewnianych palach. Wyspa stała się faktorią Zjednoczonej Kompanii Wschodnioindyjskiej i placówką-domem dla kilkunastu holenderskich urzędników. W tym dla powieściowego Jacoba de Zoeta.

Jacob, młody zdolny idealista, przybywa na Dejimę z konkretnym zamiarem: przez pięć lat trwania misji wsławić się i wzbogacić, by stać się godnym poślubienia pięknej Anny. Jego krystaliczna niemal uczciwość nie przyda się jednak w miejscu do cna zepsutym korupcją i różnymi machinacjami– ze strony zarówno holenderskiej, jak i japońskiej. Kolejne edykty i dekrety ograniczają kontakty obu stron, utrudniając porozumienie (już nie mówiąc o zakazie nauki japońskiego dla cudzoziemców), a cienka linia współpracy może się zerwać w każdej chwili. Zwłaszcza, że na handel z Japonią mają też chęć Brytyjczycy…

Będą pokrętne walki o władzę, holenderska medycyna, chciwość i żądza – i miłość, miłość wielka a niemożliwa (ech, biedny Jacobie…). I bardzo barwne przedstawienie rzeczywistości zarówno na Dejimie, jak i we „właściwej” Japonii. Szczególnie zatrważający jest klasztor na górze Shiranui, gdzie funkcjonuje dość nietypowe zgrupowanie. Ba, sekta. Zresztą, od pierwszych stron narzuciła mi skojarzenia z Papa Songiem z „Atlasu chmur” (rozdźwięk między warstwą wierzchnią i ukrytą prawdą uderzająco znajomy) i tak samo zatrwożyła.

Może nie trwam w niemym zachwycie, ale podziwiam Autora za zdolność przenoszenia czytelnika w rzeczywistość odległą czasowo i geograficznie, a jednocześnie sprawienie, że staje się nam bliższa. Tym razem jednak całość brzmi dojmująco smutno, gorzko, przygnębiająco, a iskierka nadziei, rozniecona pod sam koniec przez Mitchella, jest bardzo wątła.

I bardzo dziękuję za książkę wydawnictwu  MAG!

PS. Z ciekawostek lingwistyczno-kulturoznawczych: tytuł jest ze wszech miar znamienny, jako że Japonia w powieści określana jest poetyckiem mianem „Kraju Tysiąca Jesieni”. I jest też takie japońskie powiedzenie,「一日千秋」(ichijitsusenshū), co oznacza dosłownie „tysiąc jesieni w jeden dzień”, a w przenośni „czekać na coś wielce niecierpliwie”.

7 thoughts on “„Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” David Mitchell

      1. Mnie się podobał tak… ostrożnie:) Bo chyba byłby łatwiejszy w odbiorze, gdybym najpierw przeczytała książkę. Tymczasem próbowałam gorączkowo się w tym wszystkim połapać i chyba umknęło mi trochę tej przyjemności oglądania. Sprawdzę czy to rzeczywiście ma znaczenie.

  1. Mnie „Atlas chmur” też zachwycił, najpierw film, a potem książka (wiem zła kolejność, ale trudno), dlatego zamówiłam „Tysiąc jesieni…” i dziś powinna do mnie przyjść :)

    1. Ja własnie ostatnio zaczynam doceniać zalety „najpierw film, potem książka” – ale w przypadku „Atlasu chmur” dobrze było zacząć od powieści, bo trochę łatwiej szło ogarnąć tych wszystkich bohaterów i wątki. No i wymowa trochę inna…
      I miłej lektury „Tysiąca jesieni..” :)

      1. Staram się stosować do tej zasady, ale akurat wtedy bilety na przedpremierę i książkę wygrałam w konkursie, więc nie było takiej opcji. Dziękuję, właśnie rozpakowałam paczkę z „Tysiącem jesieni…” :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s