„Na szczęście mleko” Neil Gaiman

"Na szczęście mleko" Neil GaimanNeil Gaiman rozpieszcza swoich czytelników w dobiegającym kresu Anno Domini 2013. Najpierw „Ocean na końcu drogi”, a teraz rozkoszna baśniobajka, w której niebagatelną rolę pełni karton mleka. Otóż wyprawa do sklepu za rogiem, moi drodzy, może okazać się exodusem najeżonym niebezpieczeństwami, a tylko najodważniejszy śmiałek – czyli tata – może stawić im czoło. A wszystko przez mamę.

Mama wyjechała na konferencję, by przedstawić tam swój referat o jaszczurach (stanęła mi przed oczami wizja samej siebie za kilkanaście lat), pozostawiając familię (małżonek, dziecię płci męskiej i dziecię płci żeńskiej) z obiadami na cały tydzień oraz rozpiską działań nakazanych tudzież zakazanych: zawieźć potomostwo na próbę orkiestry, nie zapomnieć o środowej lekcji skrzypiec oraz nie korzystać z łazienki na piętrze, zanim nie hydraulik nie naprawi spłuczki. Aha, i kupić mleko, bo się kończy. Gdy nadchodzi nieuchronna Chwila W Której Skończyło Się Mleko (jak bez niego jeść płatki, jak pić herbatę? O zgrozo, o trwogo!), tata podejmuje męską decyzję i idzie nabyć kartonik z upragnioną zawartością. Co skutkuje pojawieniem się w opowieści latającego dysku, śluzowatych obcych, vumpirów, straszliwych piratów i ich królowej, bogów dżungli oraz stegozaura z tytułem profesora, który podróżuje Latająco-Kulowym-Transporterem-Osobowym (tj. balonem). Świat niechybnie czeka zagłada, ale na szczęście mleko…

Gaiman z ewidentną frajdą bawi się postaciami, motywami, skokami w czasie i mlekiem, ku radości Małych i Dużych Czytelników. Będą nawet kucyki oraz vumpir, zwany Bladym i Interesującym Edvardem (cudo, prawda?). Całości dopełniają bajkowo-bajeczne ilustracje Chrisa Riddela, naprawdę wielkiej urody. I jeśli obrazkowy mleczny tata się Wam z kimś kojarzy…
Przypadek? Nie sądzę.

"Na szczęście mleko"Neil Gaiman

Gwiazdka w tym roku nadeszła wcześniej, nie tylko dla fanów Sapkowskiego, ale i dla wielbicieli Gaimana. Malitość, zaliczająca się do obu gatunków, jest zatem czytelniczką wielce ucieszoną. Bardzo lubi baśniobajki takie jak ta.

PS. Za egzemplarz recenzencki pięknie dziękuję Galerii Książki!

6 thoughts on “„Na szczęście mleko” Neil Gaiman

  1. Zachęcona malitową recenzją, przeczytałam. Jakież było moje zaskoczenie, gdy się okazało, że to książka dla aż tak bardzo młodej młodzieży! Niemniej wieczór w towarzystwie vumpirów oceniam jako udany :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s