„Madame Tussaud” Michelle Moran

„Madame Tussaud” Michelle MoranZ mojej pierwszej wyprawy do Londynu najmocniej wryły mi się w pamięć dwa miejsca: Muzeum Historii Naturalnej (łoo, tyle fajnych przedmiotów do zmacania, łoo, wjeżdżamy ruchomymi schodami do kuli ziemskiej) oraz Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud (łoo, średniowieczny salon tortur, łoo, figura Joanny D’Arc). Miałam osiem lat i byłam dziwnym dzieckiem. Niemniej, to drugie miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie – jak przez mgłę pamiętam figurę samej madame Tussaud (skądinąd jej autorstwa), lepiej za to przejażdżkę po historii Londynu. Lata później, przy kolejnej wizycie w muzeum, robiłam sobie zdjęcia z Bradem Pittem. Gusta się zmieniają…

W każdym razie, wiedziałam, kto zacz, ta Madame. I gdy tylko powieść wpadła w me łapki (ach, Targi Książki), uświadomiłam sobie, że bardzo mi się cniło za porządną powieścią historyczną. A w „Madame Tussaud” to historia naprawdę porażająca.

Michelle Moran przedstawia dzieje niezwykle zdolnej artystki, Marie Grosholtz, którą świat pozna jako madame Tussaud, na tle Wielkiej Rewolucji Francuskiej. U jej progu, w 1788 roku, Marie wraz z wujem prowadzi Salon de Cire, muzeum figur woskowych, gdzie mieszkańcy Paryża mogą podziwiać rodzinę królewską czy Thomasa Jeffersona. Panna Grosholtz dostatnio i w miarę spokojnie – cieszy się łaską królewskiej siostry, księżniczki Elżbiety, którą uczy wykonywania woskowych figur. Jednocześnie w swym domu słucha wywodów Robespierra i Marata, którzy orędują za zmianą istniejących porządków. Już niedługo cały znany jej świat się zatrzęsie w posadach…

„Madame Tussaud” to nie tylko opowieść o dzielnej i zaradnej kobiecie. To też porażająca kronika rewolucji francuskiej, pełnej krwi, chaosu i terroru. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie ogromu okrucieństw, jakich wtedy dokonano… sama Marie musiała lawirować między lojalnością wobec księżniczki Elżbiety, własnymi miłosnymi rozterkami (a jakże!) a obowiązkami wobec rewolucji – by udowodnić swój patriotyzm, zmuszona była do wykonywania pośmiertnych masek bohaterów rewolucji. A także rzeźb jej największych wrogów.

Bardzo solidnie przygotowana i zacnie napisana rzecz – nie jest to co prawda „mój” okres historyczny, niemniej „Madame Tussaud” to godna uwagi rzecz. Także trochę ku przestrodze – bo, obawiam się, rodzaj ludzki niewiele się zmienił od tamtych czasów. Niestety.

6 thoughts on “„Madame Tussaud” Michelle Moran

  1. To jedna z bardziej poruszających książek o rewolucji francuskiej, jakie przeczytałam. Jakoś trudno połączyć bajeczne muzeum (mam zdjęcie z Bradem Pittem!) z takimi początkami. Czytałam głównie przed snem, ale na szczęście w koszmarach nie pojawiała się gilotyna…

    1. Tak mi się teraz skojarzyło – do mnie jakoś wcześniej nie docierało z taką mocą, ile trwała tak właściwie rewolucja – a to przecież były długie miesiące niepokojów! Poruszające.

  2. Ja też byłam w Muzeum Figur Woskowych! Pamiętam, że się trochę zawiodłam, chyba się spodziewałam, że figury będą bardziej żywe. ;) Ale zdjęć i tak narobiłam (a raczej moja mama, mnie wtedy nie dawano aparatu do ręki) mnóstwo. Muszę się tam wybrać po raz drugi, może z powyższą książką.

  3. A ja o Madame Tussaud wiem niewiele, chętnie poznałabym jej losy. Zwłaszcza, że ostatnio nie czytam wielu książek o historii i zaczynam tęsknić za taką lekturą. A najchętniej zdobyłabym listę lektur z historii z daaaawnych studenckich czasów i odszukłabym książkę, która zrobiła na mnie kiedyś wielkie wrażenie. Nie wiem jak mogłam zapomnieć tytuł takiej ciekawej książki. Zainspirowałaś mnie, poszukam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s