„Sekret najpilniej strzeżony” Jeffrey Archer

Sekret najpilniej strzeżonyJak moi znajomi dobrze wiedzą, twórczość sir Archera polecam w ciemno. Mistrz opowiadania popełnił multum wyśmienitych a trzymających w napięci thrillerów czy powieści obyczajowych: do moich ulubionych należy „Córka marnotrawna”, „Złodziejski honor” i „Więzień urodzenia”. Teraz zaczytuję się sagą rodu Barrigtonów i Cliftonów, czyli barwną podróżą przez historię Anglii i Europy od 1920 roku – śladami Harry’ego Cliftona i Gilesa Barringtona.

„Sekret najpilniej strzeżony” to jej tom numer trzy. Nie będę tutaj streszczać zarysu historii, bo mogłoby to być ze szkodą dla tych, którzy nie czytali tomu numer jeden. Zamiast tego – luźne skojarzenia na temat pisarstwa Jeffreya Archera tudzież jego stylu.

Ja wiem, że czasem zanadto popadam w metafory, niemniej tutaj nasunęła mi się sama, znów w rejonach dość kulinarnych. Otóż sir Archer w kociołku fabuły miesza i doprawia kolejnymi przeciwnościami losu, zaś bohaterowie kotłują się i próbują wydostać na powierzchnię, walcząc z kolejnymi problemami. Ale jak tylko wychyną na brzeg kociołka, jak sięgną drżącą dłonią, by chwycić się bezpiecznej krawędzi, to sir Archer olbrzymią warząchwią spycha ich z powrotem w otchłań trudności. Z deszczu pod rynnę to mało powiedziane… Stan błogiego uspokojenia i dryfowania na powierzchni to zaledwie chwilka (góra dwie strony), warząchew zbliża się nieuchronnie, a czytelnik zastanawia się, jaką tym razem kołomyję sir Archer zgotuje (nomen-omen!) swoim bohaterom. Pewne jest, że na koniec zostawi nas w momencie tak dramatycznym, tak niepewnym, że aż kiszki skręca.

Na co się jeszcze miałam zżymać? Aha, na czarno-białość postaci. Po raz kolejny. Giles, Harry, Emma – może nie chodzące ideały, ale postaci ze wszech miar pozytywne (i naiwne do bólu, niekiedy). Czarne charaktery są z kolei jednoznacznie podłe: major Fisher mierzi przy każdym oddechu, lady Victoria jest tak szkaradna, że aż nieprawdziwa, a gangster-wannabe Martinez  po prostu mnie śmieszył. Osobiście wolę bohaterów skomplikowanych: nawet i drani. Jakoś… lubię książkowych łobuzów.

Niemniej, wniosek z całokształtu płynie taki: zżymam się i zżymam, a jak tylko do księgarni trafi kolejny tom (nie, to nie jest trylogia, też początkowo tak sądziłam), to pobiegnę pędem. Bo choć bohaterowie nie do końca tacy, i ta maniera spychania na dno kociołka irytuje, to, laboga, czyta się jednym tchem.

12 thoughts on “„Sekret najpilniej strzeżony” Jeffrey Archer

  1. Archer jest mistrzem. Strasznie go lubię. Zaczęło się od „Co do grosza”, potem „Kane i Abel” oraz „Córka marnotrawna”. Świetnie rozrysowuje wątki. I je zakańcza. Za każdym razem, gdy jestem w bibliotece, to szukam jego książek ;)

  2. To jest człowiek, który cały czas tkwi na mojej liście „przeczytać!”, ale jakoś ciągle podchodzę z niepewnością. Wszyscy chwalą – ale nie do końca mój typ literatury i jakoś tak nie chcę się rozczarować. Może kiedyś, to wtedy zgłoszę się do Ciebie, żebyś mi rozpisała kolejność od czego zacząć, boś znawczyni. ;)

    (A tak wygląda „podchodzenie z niepewnością”: http://www.smileyvault.com/albums/userpics/10172/smiley-face-poke.gif)

    (Lubisz łobuzów? Seriously? W życiu bym nie zgadła! :D)

      1. Wszyscy kradną Deklarację Niepodległości… Okey, spróbuję. :) W mitycznym tzw. „wolnym czasie” się za to zabiorę.

        (Ta-da!)

  3. Ja już się boję tu zaglądać, bo zawsze wychodzę z nową książką do nadrobienia. Ciekawe, że piszesz o pisarzach, o których coś tam wiem, coś słyszałam, coś mi w oko wpadło, ale ciągle się za nich nie zabrałam. Tym razem Archer. To co? „Czas pokaże”? :)

  4. Całkiem zgrabnie wyszła Ci recenzja bez zdradzania treści tym, co nie czytali części poprzednich :) A po Archera sięgnę. Może zdążę przeczytać choć dwie zanim pojawi się kolejna część :)

    1. Dzięki, zawsze mam z tym sporo trudności ;)
      A Archera polecam, naprawdę, zwłaszcza te starsze rzeczy – choć przy jego tempie pisania naprawdę trudno za wszystkim nadążyć… ;)

      1. Ja już mam sporą listę książek Archera do przeczytania – wszystko oczywiście z Twojego polecenia :) Jak nie zdążę to będę nadrabiać na emeryturze. Może z wiekiem pan Archer zwolni tempo ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s