„Literatura od kuchni” Bogusław Deptuła

"Literatura od kuchni" Bogusław DeptułaZacznijmy od wyznania – uwielbiam czytać przy jedzeniu. Wiem, nie należy to do najbardziej eleganckich form zachowań, które widnieją jako wzorzec w podręcznikach savoir-vivre’u. Niemniej, kiedy jadam sama, to praktycznie zawsze sięgam po gazetę (nie będzie aż tak żal poplamić) czy książkę (z reguły znaną na pamięć, by sobie przypomnieć po raz setny ulubione dialogi, zdarzenia, intrygi). Ale najlepsze są takie jedzeniowe lektury, które pogłębiają apetyt – i kulinarnie, i czytelniczo.

„Literatura od kuchni” stanowi zbiór książkowych przepisów – czy to inspirowanych daną lekturą, czy to prosto z tej lektury zaczerpniętych. Zaczęło się od kulinarnych felietonów Bogusława Deptuły dla internetowego czasopisma dwutygodnik.com – powstało ich ponad pięćdziesiąt. Do książki trafiło równo trzydzieści sześć, podzielonych na dwanaście różnorakich jadłospisów: menu poetyckie, kryminalne, awangardowe, najmłodsze, erotyczne… jest wpierw opowieść o danym dziele, a potem przepis właściwy. Ale nie są to ani oczywiste książki, ani oczywiste dania: dość rzec, że o połowie wzmienionych autorów mam mgliste pojęcie abo w ogóle o nich nie słyszałam. Z takich co bardziej słynnych pojawiają się tylko magdalenki Prousta, ale są też rurki z kremem rodem z „Postrzyżyn” Hrabala, żabnica z tapenadą, inspirowana „Księżniczką Anginą” Topora, a nawet makaron z wątróbkami prosto z mojego ulubionego „Lamparta/Geparda” Lampedusy. Erudycyjne, dowcipne a smakowite to historie. Wisienką na torcie – nomen omen! – jest posłowie, zaserwowane przez Jana Gondowicza.

Przez prawie trzy miesiące podczytywałam – li i jedynie przy jedzeniu – „Literaturę od kuchni” i nie dość, że czytało się zacnie, to i jadło smaczniej. Bardzo lubię takie fuzje literackie, a moja dusza łasucha (i ciało też zresztą) cieszy się na samą myśl o jakichkolwiek kulinarnych wstawkach! Już zresztą zastanawiam się, co wrzucić na ruszt jako pierwsze, jak na razie stawkę otwierają papatacze Pchły Szachrajki… w każdym razie, Deptułowe dzieło smakuje wybornie. Zwłaszcza przy jedzeniu.

PS. Zdjęcie mojego autorstwa.

7 thoughts on “„Literatura od kuchni” Bogusław Deptuła

  1. Ja również jestem zadowolona z tej lektury, chociaż nie czytywałam jej przy jedzeniu (bądźmy szczerzy – i tak nie jadam praktycznie niczego z opisanych tam potraw XD), muszę przyznać, że autorowi udało się mnie zaskoczyć, w sensie – gdybym ja miała wymieniać literackie potrawy, wymieniałabym inne. A tutaj poszerzył mi się horyzont. ^^

      1. Nom, dokładnie, właśnie to jest najlepsze. Temat jedzenia w literaturze jest już dość mocno… przejedzony, więc sztuką jest napisać coś tak… nowego. ;)

        (Kiedyś napiszę książkę o tuńczyku.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s