„Bezcenny” Zygmunt Miłoszewski

„Bezcenny” Zygmunt MiłoszewskiNie wiem, jak Wy, ale ja ubóstwiam historie sensacyjne z dziełem sztuki w tle. Zwłaszcza sensacyjne kradzieże w stylu filmowym, jak „Afera Thomasa Crowna” (jak nie przepadam za Piercem Brosnanem, tak tu jest idealny) czy „Vinci” Machulskiego, który znam na pamięć („Cuma, mamy umowę o dzieło!”). Książkowo również lubię, zwłaszcza z akcentami rodzimymi.

A tu, proszę państwa, rodzimość aż kipi! W końcu mroczny przedmiot pożądania w „Bezcennym” to najsłynniejszy z zaginionych podczas II Wojny Światowej obrazów – „Portret Młodzieńca” Rafaela Santi. Do dziś w Muzeum Czartoryskich czekają na niego puste ramy… ślad urywa się na łupach, skwapliwie ukrytych przez gubernatora Hansa Franka w 1945 roku. Ale oto nagle, współcześnie, Ministerstwo Spraw Zagranicznych dostaje tajną informację, że arcydzieło może być ukryte gdzieś w eksluzywnej willi pod Nowym Jorkiem. I tak oto na podbój Stanów Zjednoczonych wyrusza doborowa ekipa: pani urzędniczka Zofia Lorentz (zołza doskonała, zaiste), znawca sztuki Karol Boznański, emerytowany oficer służb specjalnych Anatol Gmitruk oraz specjalnie na tę okazję wypuszczona z więzienia złodziejka, Lisa Tolgfors. Całą czwórka nawet nie ma pojęcia, że w ten sposób pakuje się w aferę o międzynarodowym znaczeniu. I że „Portret Młodzieńca” to zaledwie preludium do niewyobrażalnego skarbu…

Wyścig przez historię XX wieku, jaki serwuje nam Zygmunt Miłoszewski, nie pozwala ani na chwilę wytchnienia – od jaskiń gdzieś głęboko w Tatrach po malutką, skalistą wyspę na Adriatyku. Domyślam się, że pisanie powieści poprzedziło naprawdę imponujące przekopanie literatury naukowej i nie tylko na temat: stąd przy okazji można dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy (choćby poznać zatrważającą wprost ilość skradzionych polskich dzieł sztuki…). Tak czy tak, rozmach całości po prostu powala, tempo nie zwalnia ani na sekundę, a ostateczna tajemnica po prostu zachwyca. Na sam koniec po prostu ręce mi się trzęsły z emocji – czysta rewelacja! Niech się schowa Dan Brown i wszystkie historie o kodach. Nasze lepsze!

13 thoughts on “„Bezcenny” Zygmunt Miłoszewski

  1. Niestety kilka nocek zarwałam przez Miłoszewskiego:) bałam się „Bezcennego”, bo za dużo o nim było w mediach. Tymczasem – szczęka mi opadła. Dobre, bo Polskie, o!

  2. Czytając takie książki pojawia się we mnie wizja, że oto sprzątając w piwnicy odnajduję jakieś fajne dziełko… Dlaczego wszystkie skarby są tak daleko? ;)

    Ps. Nie ogarniam niczego Dana B.

      1. W ścianach pusto, pewnie, skubańce, kryją się pod podłogą, jedną, której nie zrywałam. ;)
        (Co tam Kossak. LEONARDO. Sztuka nie zna granic).

        Ps. Nope. Ja takie książki chcę czytać dla smaczków sztuki i kultury, a dla akcji i rozrywki to lubię thrillery sensacyjne/medyczne/z tajnymi agentami w tle.

      2. Ha, to przynajmniej można mieć nadzieję, że gdzieś tam, pod podłogą…
        PS. Kwestia gustu, ja chyba nawet w wolnej chwili – w najbliższym dziesięcioleciu – przeczytam sobie „Inferno”.

  3. Z chęcią przeczytam:) „Vinci” uwielbiam za Więckiewicza, ma w sobie to coś:) Browna nie lubię, jego książki mnie nudzą, ale po swoich sięgać trzeba i próbować :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s