„Przekleństwa niewinności” Jeffrey Eugenides

„Przekleństwa niewinności” Jeffrey EugenidesJeśli jeszcze nie wiecie, kto zacz, najwyższa pora nadrobić! Eugenides, pisarz pochodzenia grecko-irlandzkiego, ma niezwykły dar do prowadzenia czytelników po mocno grząskich tematach. W absolutnie rewelacyjnej powieści „Middlesex” (skądinąd uhonorowanej Pulitzerem) było to poszukiwanie własne tożsamości (z nutką kazirodztwa i, uwaga, hermafrodytyzmu), tutaj – młodzieńcze samobójstwa. „Przekleństwa…” zresztą pierwsza jego powieść, debiut ze wszech miar udany.

Poznajcie rodzinę Lisbonów, kolejny dowód na to, że rodzina z pięcioma córkami w wieku dojrzewającym to zarzewie konfliktów i niesnasek wszelakich (ale zgoła innych niż u Jane Austen). Lux, Therese, Mary, Bonnie i Cecilia – zwane Lisbonkami – stanowią przedmiot niekłamanej fascynacji swoich kolegów. To właśnie oni, bezimienni narratorzy, opowiadają nam historię sióstr. Skrupulatnie gromadzą dowody rzeczowe: zdjęcia dziewcząt, ich ubrania (w tym biustonosz Lux i płócienne buty z cholewkami Cecilii) i różne drobiazgi (jak świece wotywne Bonnie czy zoologiczne przeźrocza Therese), a także artykuły prasowe czy dokumentacja medyczna. Obsesja, jaką chłopcy mają na punkcie Lisbonek, to wynik nie tylko ich egzotyczności i tajemniczości, ale przede wszystkim samobójstwa, które popełniły. Zmierzch i upadek rodziny Lisbonów splata się z powolnym rozkładem miasteczka, przynosząc mnóstwo niewypowiedzianych emocji dla wszystkich dookoła.

Duszna i lepka – to słowa, które najlepiej oddają atmosferę tej książki. Nabrzmiała seksualność sióstr, pełne pożądania tęsknoty chłopców, niezdrowe – żeby nie powiedzieć toksyczne – metody wychowawcze państwa Lisbon dają frapującą mieszankę. Niby wszystko wiadomo od samego początku, jak i dlaczego, a tak naprawdę nic nie wiadomo. I o to właśnie chodzi.

Przy okazji – na podstawie „Przekleństw niewinności” powstał film w reżyserii Sophii Coppoli, z Kirsten Dunst i Joshem Harnettem. Śpieszę obejrzeć!

PS. W ramach wyzwania „Z półki”, edycja 2o13.

8 thoughts on “„Przekleństwa niewinności” Jeffrey Eugenides

  1. Przeczytałam i obejrzałam film. To kolejny przykład wyższości powieści nad jej adaptacją filmową (choć nie jest wcale zła, a Josh Harnett akurat do tej roli pasuje idealnie). Trudno jednak oddać na ekranie tę „duszność i lepkość” tak misternie skonstruowane przez Autora. Muszę przyznać, że czułam się trochę nieswojo, czytając tę książkę, jakbym sama podglądała Lisbonki i znalazła się w miejscu, w którym na pewno nie powinnam być. Tym większy szacunek dla Autora.

  2. Kolejny raz trafiasz w sedno – duszna i lepka, miałem podobne odczucia. Ale W tej swojej lepkości jakoś (niestosownie?) słodkawa, bo choć atmosfera gęsta, akcji niewiele, a wydarzenia niekoniecznie radosne, to oderwać się wcale nie tak łatwo :)

  3. Ekhem, proszę przeczytać raz jeszcze cośmy tu napisały „z Kirsten Dunst i Joshem Harnettem”. Oh, rly? Ja bym się dwa razy zastanowiła nad tym „śpieszę obejrzeć”. Dżosz był dobry tylko w Black Hawk Down. Over.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s