„Cylinder van Troffa” Janusz A. Zajdel

„Cylinder van Troffa” Janusz A. ZajdelJakiś czas temu odezwało się do mnie portal Audiobook.pl (razem z Audeo.pl) z propozycją pisania regularnych a oficjalnych recenzji audiobooków. Ucieszyło mnie to wielce i zaraz rzuciłam się wybierać coś dla siebie – i nie musiałam długo szukać, „Cylinder van Troffa” wydał mi się idealny. To jeszcze jeden magiczny tytuł, który przyciąga jak magnes. Oj, tak. Przy okazji, niniejszym otwieram cykl comiesięcznych recenzji audiobooków dla portalu Audiobook.pl.

Spotkanie z prozą Zajdla obiecywałam sobie już od dawna, w końcu to Ten Janusz Zajdel Od Zajdli, opiewany przez pokolenia i wynoszony na piedestał. Zawsze odczuwam pewien lekki niepokój przed czytaniem dzieł uznanych za klasyczne a doskonałe – jeszcze mi się nie spodoba, nie zrozumiem, nie ogarnę. Uprzedzając fakty – po tym jednym „Cylindrze” sama mam ochotę wymurować porządny piedestał dla Zajdla.

Rzecz składa się właściwie z trzech części, prezentowanej przez trzech narratorów: wpierw w odległej przyszłości naukowiec Le Djaz (znamienne to nazwisko ze wszech miar) opisuje, jak  jego przyjaciel zniknął ze wszystkimi notatkami. Szczęśliwie, zachowała się kopia jednego tłumaczenia: to właśnie drugi narrator, Akk Numi, rzeczony przyjaciel, wprowadza czytelnika w świat trzeciego opowiadacza, którego nazywa „Nieśmiertelnym”. Ten ostatni zaś to kosmonauta, który w XXI wieku wyruszył z wyprawą badawczą na Dzetę. Wskutek problemów technicznych zamiast wrócić po pięćdziesięciu latach, przybywają do macierzystej galaktyki po niemal dwóch stuleciach. Na Ziemi się zdążyło wiele zmienić – ale i tak Nieśmiertelny i jego towarzysze lądują najpierw na Księżycu, gdzie lunacy, emigranci z Ziemi, bytują w szczelnie zamkniętych osiedlach. To zaledwie początek historii, niemniej smakuje ona najlepiej, gdy można na własną rękę odkryć, czym jest tytułowy cylinder – i co się w nim kryje…

Jestem po prostu oszołomiona tą książką. Wszystkim po kolei. Wizją świata (mały apel do władnych w tej materii: nigdy, przenigdy nie gmerajcie w ludzkim genotypie), rzeczywistością na Lunie, rzeczywistością na Ziemi. Wizją gospodarki, demografii, biologii. Nad wyraz korzystna jest w tym wypadku forma audiobookowa – dość długie teorie naukowe (ale nieprzesadzone w niezrozumiałości) czy wywody filozoficzne dużo lepiej przyswajam w słuchanej wersji, jakbym siedziała na wykładzie. Nie mówiąc już o tym, że sam audiobook  zacnie zrobiony, bez zbędnych fajerwerków, oszczędny w efektach dźwiękowych, ale bardzo efektowny,do czego walnie przyczynia się Łukasz Nowicki i jego aksamitny głos. Równie zacnie wypadają Leszek Filipowicz i Roch Siemianowski, gościnnie występujący w rolach Le Djaza i Akka Numiego.

Postaci, misterna a przewrotna intryga oraz niezwykła wyobraźnia Autora dają po prostu powalający efekt. A końcówka… ostatni fragment towarzyszył mi w pięknym spacerze aleją wśród drzew i gdy wybrzmiały ostatnie słowa, dosłownie mnie wmurowało w pół kroku. Nie tylko z uwagi na absolutnie genialną końcówkę. „Cylinder van Troffa” – choć kompletnie się tego nie spodziewałam – jest historią o miłości. I to wyjątkowo piękną.

PS. Bardzo dziękuję portalowi Audiobook.plAudeo.pl i wydawnictwu Aleksandria!
PPS. Zdjęcie z rzeczonego portalu Audiobook.pl.

13 thoughts on “„Cylinder van Troffa” Janusz A. Zajdel

  1. A tak od strony technicznej, a nie merytorycznej, jak Ci się „czytuje” audio-książki? Ja np. mam problem ze skupieniem się na słuchaniu.

      1. No bo Ty w ogóle nie miewasz problemów z prowadzeniem samochodu. Nie to co inni, niektórzy… ;P

  2. Ależ zbiegi okoliczności! Również niedawno zacząłem czynnie odkrywać Zajdla i w końcu przekonałem się też do audiobooków. Co więcej, ledwie skończyłem audiobooka Zajdla właśnie („Cała prawda o planecie Ksi”) i dołączam się do pochwały dla Rocha Siemianowskiego – obecnie mój ulubiony lektor (słuchałem też Carda i McCarthy’ego w jego wykonaniu, wyjątkowo mi pasuje).
    I po raz kolejny mam przez Ciebie / dzięki Tobie chrapkę na jakąś książkę ;)

    1. O, rzeczywiście, dużo zbiegów okoliczności :) „Cylinder” to pierwszy audiobook w wykonaniu Siemianowskiego, którego miałam przyjemność słuchać, ale naprawdę, zacne wykonanie. A co do chrapki na książkę – to chyba o to chodzi w blogowaniu :)

  3. O proszę, jaki zachwyt. Ja o Zajdlu wiem tylko tyle, by go w odpowiednich miejscach przyłatać… że fantastyka, że nagroda… – wstyd. Nadrobię, nie można tak żyć w niewiedzy!

  4. To się nazywa owocna współpraca:) Bardzo ciekawa recenzja. Zasadzałam się na „Cylinder” do słuchania, ale na razie nieśmiało do audiobooków podchodzę, wybieram prostsze lektury, żeby się jakoś bezboleśnie wdrożyć;) I tym sposobem mam za sobą „Karaluchy”, „Czerwone gardło” Nesbo i właśnie słucham „Tysiąc wspaniałych słońc”. Ale powolutku się oswajam i będę szukać dalszych lektur, więc tak polecany „Cylinder” wrzucam na poczatek kolejki;) Zwłaszcza, że Zajdla cenię od dawna.

    Świetnie, że będą się u Ciebie pojawiać audiobooki, może znowu podejrzę coś dla siebie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s