„Joyland” Stephen King

„Joyland” Stephen KingJak poradzić sobie ze złamanym sercem? Jedni rzucają się w wir pracy, inni w wir imprez, jeszcze inni topią smutki w kieliszku… a Devin Johnson zdecydował się na zmianę klimatu i wyjazd z daleka od domu i uczelni. Leczy strapioną duszę z miłości do wiarołomnej Wendy, pracując w tytułowym Joylandzie – parku rozrywki. Całkiem nieźle sobie tam radzi, ba, decyduje się zrobić urlop od uniwersytetu i zostać dłużej. Nie tylko dlatego, że dobrze się tam czuje. Joyland kryje w sobie tajemnicę morderstwa sprzed lat, a duch ofiary wciąż pojawia się w Kolejce Strachu. Devin jest zafascynowany tą historią i marzy, by zobaczyć zjawę na własne oczy. Nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo igra z losem…

Bardzo było ostatnio szumnie o tej książce (ostatnio, to jest przez wakacje): recenzje, promocja, nawet było radiowe słuchowisko. Ja osobiście Kinga czytałam niewiele, widziałam kilka ekranizacji, acz do specjalnie entuzjastycznych fanek się nie zaliczam. Niemniej, wesołe miasteczka są dla mnie z zasady upiorne (ta groteskowa kiczowatość budzi w mojej czytelniczej duszy niepojęty lęk, zwłaszcza, gdy wyobrażę sobie całokształt nocną porą), więc tym razem byłam bardzo zainteresowana.

Upiornie nie jest. W sensie klimatu. Historia Devina to raczej obyczajowa powieść o dojrzewaniu, radzeniu sobie z pierwszą nieszczęśliwą miłością i odnajdywaniu samego siebie, a wątek morderstwa i duchów przemieszcza się elegancko na plan drugi. Byłam tym trochę rozczarowana, bo nastawiałam się na dużo większą dawkę grozy. Acz muszę przyznać, że codzienne życie i zaplecze techniczne parku rozrywki King odmalowuje bardzo sugestywnie. Nie dołączam zatem do chóru peanów. „Joyland” czytało się dobrze. I tyle.

18 thoughts on “„Joyland” Stephen King

  1. To było moje pierwsze spotkanie z Kingiem literackim. I uznaję je za bardzo udane, tym bardziej, że za horrorami nie przepadam, a zderzenie klimatu wesołego miasteczka z opowieścia o dojrzewaniu wypadło zacnie. Skusiły mnie reklamy i dobrze się stało. Teraz chyba przymierzę się do „Dallas”.

  2. Ja Kinga jeszcze nie czytałam jeszcze wcale – tak się jakoś złożyło… Od jakiegoś czasu poluję na niego w bibliotece, ale jakże ciężko mi to idzie – ciągle wszystko wypożyczone… Widać, wielu fanów ma:)
    O Joyland oczywiście nie sposób było przez wakacje nie usłyszeć i pewnie w końcu – przy odrobinie szczęścia – również sięgnę po tę pozycję. Jestem bowiem bardzo ciekawa jego obszernej twórczości – tak często zresztą wychwalanej. Może i ja dołączę do grona jego wielbicieli…:)

      1. Nic tylko zbierać pieniądze na nowe egzemplarze albo szukać po znajomych – inaczej chyba nigdy nie uda mi się przeczytać czegokolwiek Kinga;)

  3. A to chyba było nawet zapowiadane jako taki bardziej obyczajowy King, a nie horrorowy :) No ale nie wiem, na razie dzielnie przeczekałem największy szał na tę książkę i teraz, gdy już powoli o niej coraz ciszej, planuję przeczytać. (Ale nie wiem, czy zdołam powtórzyć to z nadchodzących „Doctor Sleep”.)

  4. Czytałam o tej książce u Tigerlily i miałam się skusić na czytanie, ale nie zdążyłam jeszcze Kinga dorwać. Ty troszeczkę studzisz mój zapał:) Muszę w końcu sprawdzić jak to jest z tym „Joylandem”. Szkoda, że mało grozy, mam ochotę na grozę:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s