„Afrykańska love story. Miłość, życie i słonie” Daphne Sheldrick

„Afrykańska love story. Miłość, życie i słonie” Daphne SheldrickWłaściciele zwierząt domowych (zwłaszcza psów i kotów) dzielą się na tych, którzy śpią ze swoimi podopiecznymi, i tch, którzy się do tego nie przyznają. Daphne Sheldrick, dama Orderu Imperium Brytyjskiego, stanowczo należy do tych pierwszych: z tym, że u niej na poduszce mościła się między innymi mangusta imieniem Higglety i samica dikdika (gatunek antylopy) o wdzięcznym przydomku Kręciołka.

O Daphne i jej sierocińcu dla słoniątek czytałam u Martyny Wojciechowskiej i już wtedy byłam zachwycona: bezpieczna przystań dla osieroconych zwierząt w samym środku Kenii? Niesamowite! Tym razem jednak to sama Daphne przedstawia swoją historię – a zdecydowała się na to, gdy cudem przeżyła starcie z dziką słonicą, którą omyłkowo wzięła za swoją dawną wychowankę. Autogiobrafię poświęca Dzikiej Przyrodzie, pamięci Davida i całej swojej rodzinie. I tak rozpoczynamy podróż przez Afrykę i cały prawie wiek XX – od ciotecznego dziadka Daphne, jednego z kenijskich pionierów, przez obydwie wojny, zakładanie parków narodowych, walkę z kłusownictwem, polityczne zawieruchy w kraju, aż po powstanie David Sheldrick Wildlife Trust. Ale to nie tylko książka o wielkiej miłości do Afryki i dzikich zwierząt: Daphne z pasją opowiada też o swoich ukochanym drugim mężu, Davidzie Sheldricku, wieloletnim dyrektorze Tsavo National Park. Razem wychowali dwie córki (w tym jedną z pierwszego małżeństwa Daphne) i niezliczone stada zwierząt: zebra Huppety, nosorożec Rufus, dujker Bias, bawolica Lollipa, cyweta Old Spice, a nawet ptasia wersja Gregory’ego Pecka…  wymieniać można bez końca!

To jedna z tych książek, które po odłożeniu wzbudzają we mnie chęć natychmiastowego spakowania walizki i wyruszenia w trasę, by na własne oczy zobaczyć opisywane miejsce. Kenijska przyroda, kipiąca obfitością fauny i flory, sama w sobie jest godna zwiedzenia: a w pakiecie ze słoniami i wielką historią miłosną to już punkt obowiązkowy. Kiedyś na pewno!

PS. Tu możecie znaleźć wywiad z Daphne Sheldrick na temat jej biografii, a tu adoptować słoniątko!
PPS. A tu dwa zdjęcia ze słoniowego sierocińca, celem ilustracji – a zrobił je tata-Malita :)

Słonik

Słonik z butlą

7 thoughts on “„Afrykańska love story. Miłość, życie i słonie” Daphne Sheldrick

  1. O słoniach chcę czytać! Posiadasz to-to?

    Ps. A odnośnie początku, są jeszcze tacy, którzy spaliby ze swoimi zwierzętami, ale boją się o swoje życie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s