„Czarownica z Funtinel” Albert Wass

„Czarownica z Funtinel” Albert WassLiteraturę węgierską znam słabo, żeby nie powiedzieć, że nie znam jej wcale. Tym bardziej ucieszyłam się na myśl o przeczytaniu „Czarownicy…”, która – prócz byciem najwyżej ocenianą książką Wassa – stanowi Malitowe spełnienie marzeń o powieści idealnej: opasła (prawie 900 stron!), historyczna (Węgry, wiek XIX), z lekkim wątkiem miłosnym i z czarownicami.

Nie będzie jednak mioteł, sabatów i szatańskich sztuczek – bo Nuca to wyjątkowa czarownica. Spotykamy ją, gdy wraz z ojcem przybywa do Dédy i buduje chatę nad potokiem Urszu. Tóderik, ponury i małomówny olbrzym, trzyma córkę krótko i stroni od ludzkiego towarzystwa. Nie zawsze jednak potrafi poskromić swój gwałtowny temperament – i gdy trafia do więzienia za zabicie człowieka w karczmie, dwunastoletnia Nuca zostaje zupełnie sama. Pogodna i dobroduszna, ciężko pracuje, czekając na ojca. Mieszka samotnie nad potokiem, a ludziom to się nie podoba… zwłaszcza, gdy dziewczyna wyrasta na oszałamiającą piękność, niczym rusałka z górskich legend. Pewnego dnia Nuca odkrywa w sobie czarodziejską zdolność wpływania na ludzi i słyszy zatrważającą przepowiednię starej Cyganki: oto każdy mężczyzna, z którym zlegnie, niechybnie umrze. Słowa Cyganki spełniają się bez wyjątku… do czasu, gdy Nuca się zakochuje. Czy klątwa przestanie działać?

To zaledwie początek opowieści czarownicy z Funtinel (zresztą, na halę Funtinel docieramy wraz z Nucą po przeszło sześciuset stronach) i nie jedyna z historii, jakie odkrywa przed nami Wass. Poznajemy też losy wielu porządnych i prostych ludzi, z którymi życie nie obeszło się łagodnie: Dumitru Wilk, stary Vénség, Birtalan, rozbójnik Bandilla… zupełnie osobnym bohaterem staje się też przyroda, potężna natura, która kawałek po kawałeczku przegrywa nierówną wojnę z ludźmi, budącymi kolej. Stalowy potwór wdziera się w węgierskie leśne ostępy, niosąc nowe porządki – ale nowe w tym wypadku nie oznacza lepszego.

Karty „Czarownicy…” wypełnia nostalgia za czasem minionym, której echa można odnaleźć w „Księżniczce Mononoke” Hayao Miyazakiego: dojmujący strach przed utratą lasu i przyrody, a także niechęć do zmian, burzących odwieczny, spokojny porządek codzienności. Czytając o Nuce żyjącej na Funtinel, przypomniała mi się także jedna z moich ukochanych książek z dzieciństwa „Lato leśnych ludzi” Marii Rodziewiczówny: ten sam szacunek do pracy, natury i wszystkich Bożych stworzeń.

Wass kreśli piękną, ale do bólu smutną i przykrą opowieść o świecie, którego już nie ma, i o tym, że prawi i uczciwi ludzie nierzadko za owo prawo i uczciwość otrzymują tylko cierpienie. Wyznam po cichutku, że łzy wzruszenia i rozpaczy płynęły gęsto. „Niech ta książka będzie hołdem złożonym przeszłości, pamiątką minionych dni, drogowskazem w ludzkiej dżungli”*, pisze Autor w ostatnich słowach. Niech się spełnią.

PS. Za możliwość przeczytania dziękuję pani redaktor z Wydawnictwa Świat Książki!
PPS. Zdjęcie mojego autorstwa.

*Albert Wass, Czarownica z Funtinel, przeł. Irena Makarewicz, wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2013, s. 877

10 thoughts on “„Czarownica z Funtinel” Albert Wass

  1. Przepraszam, ale już czytając, że książka idealna to wg Ciebie książka opasła z góry się zraziłam (przykładowo „Oskar i Pani Róża” ma koło 90 stron chyba, a jest to genialna powieść). Niemniej jednak ten cud literatury czytałam i pokochałam od początku. Niezwykle mądra i smutna książka. Całkiem niezła recenzja :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s