„Rashōmon and Seventeen Other Stories” Ryūnosuke Akutagawa

„Rashō¬mon and Seventeen Other Stories” Ryūnosuke AkutagawaMuszę przyznać, że trochę mi się cniło za literaturą japońską – bo w tym roku czytałam jej naprawdę mnóstwo, dużo więcej, niż recenzowałam na blogu: wiersze, opowiadania, fragmenty książek (łącznie z „Genji monogatari”, oj), pamiętniki… siła różnych lektur. Była chwila przerwy, ale oto wreszcie jest: naj naj z japońskich pisarzy. Akutagawa.

Ja już na dzień dobry żywię ciepłe uczucia do Akutagawy, a to z uwagi na jego imię: Ryūnosuke urodził się w roku, miesiącu, dniu i o godzinie smoka i dlatego nazwano go „smoczym synem” (ryū oznacza smoka właśnie). Już od dziecięctwa naznaczony był nieszczęściem i piętnem szaleństwa – jego matka była niestabilna psychicznie, a on sam wychowywał się w rodzinie wuja. Starannie wykształcony, oczytany tak w klasycznej literaturze chińskiej i japońskiej, jak i w dziełach ówczesnych europejskich pisarzy. Wraz ze swoim mistrzem, Natsume S­­­­ōsekim (pamiętacie „Jestem kotem”?), stał się najważniejszym wyrazicielem uczuć Japończyków tamtych czasów: rozczarowanych modernizacją kraju i często zagubionych w nowej rzeczywistości. Tytułowany „ojcem japońskich opowiadań”, Akutagawa celował w krótkiej formie i pozostawił po sobie ponad dwadzieścia tekstów. Popełnił samobójstwo w wieku 35 lat, przedawkowując leki nasenne.

Po polsku Akutagawy wydano niezbyt wiele: są owszem „Kappy” (świetne!), nieduży zbiór opowiadań (kilka miesięcy oczekiwania w Jagiellonce, jak dotąd bezskutecznie…) czy pojedyncze opowiadania w różnych antologiach (na przykład w „Balladzie o Narayamie”). Jak nie przepadam za krótką formą, to jednak Akutagawa to jest to. Tyle, ile potrafi przekazać w tak skromnych objętościowo tekstach, niebywałe. Bardzo dużo można teżodnaleźć jego samego  w poszczególnych opowiadaniach: tutaj niesamowite było „The Life of a Stupid Man” (czyli „Życie pewnego szaleńca”), swoisty testament Autora, napisany na miesiąc przed śmiercią w formie literackich obrazków-skojarzeń. Z przyjemnością – jeśli można tak powiedzieć – przypomniałam sobie też jeden z najbardziej porażających tekstów ever, czyli „Hell screen” („Piekieł wizerunek niezwykły”), o artyście imieniem Yoshihide, który maluje tytułowy obraz piekła, ale potrafi przedstawić tylko to, co zobaczył. Więc odtworza piekło…

Chętnie kiedyś przeczytam sobie jeszcze polskie wersje rzeczonych opowiadań – gdyż, jak się domyśliliście, powyższy zbiór jest w języku angielskim – tak dla porównania. Bo Akutagawy nigdy dość – i niech to wystarczy za rekomendację!

PS. I dziękuję Ethlenn za pożyczenie!
PPS. Zdjęcie mojego autorstwa.

7 thoughts on “„Rashōmon and Seventeen Other Stories” Ryūnosuke Akutagawa

  1. przyznajmy to otwarcie – w kwestii literatury japonskiej akutagawa jest superior <3
    chciałam również dodać, że krążą w internecie audiobooki z akutagawą po polsku i są łatwo dostępne

      1. Ale pamiętaj, jak przyjdzie do Twoich drzwi CIA, KGB albo inna trzyliterowa organizacja, to nie wiesz tego ode mnie! :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s