„Cinder” Marissa Meyer

„Cinder” Marissa MeyerŻywię duże upodobanie do adaptacji baśni wszelakich, czyli tzw. retellingów. Przeniesie klasycznej wersji w nowe realia, duża ilość nawiązań intertekstualnych i popkulturowych to jest to – zawsze mnie bardzo cieszy odkrywanie wątków i odwołań do innych książek, filmów, piosenek. A „Cinder”, futurystyczna baśń o roboKopciuszku (jak sama nazwa wskazuje), obfituje w nawiązania wszelakie.

Jak to jest – żyć w dziesiątkowanym przez zarazę Nowym Pekinie, ponad sto lat po IV wojnie światowej? Jeśli jesteś cyborgiem, to wyjątkowo kiepsko. Jako obywatel drugiej kategorii masz niewiele praw, nie mówiąc o patologicznych relacjach z opiekunem… przynajmniej Cinder ma mnóstwo kłopotów ze swoją macochą, mniejsze z przybranymi siostrami. Zarabia na siebie, pracując jako mechanik – za to jest doskonałym fachowcem. I na tyle słynnym, że to właśnie do niej zwróci się o pomoc książę Kai, arcyprzystojny następca tronu. Chodzi o naprawienie androida, który zawiera cenne a tajne informacje… i w ten sposób roboKopciuszek (z mechaniczną stopą i dłonią) wplątuje się w kosmiczny (dosłownie!) konflikt między Ziemią a zaludnionym przez nadnaturalnie uzdolnionych Lunarów Księżycem. I nie będzie tu chodziło tylko o polityczny mariaż księcia Kaia, oczywiścież. Mroczna przeszłość Cinder również da się we znaki, tak samo, jak jej przykra teraźniejszość – bo czyż następca cesarskiego tronu może pokochać cyborga?

Tajemnicza zaraza, szeroko rozwinięta technika, książęcy bal, wybór między swoim szczęściem a poświęceniem dla ogółu… no, będzie się działo i to w całkiem zacnym klimacie. Od tajnych laboratoriów, przez cesarski pałac, aż po wysypiska śmieci – razem z roboKopciuszkiem i jej sidekickiem, egzaltowanym i romantycznym androidem Iko, przemierzamy ulice Nowego Pekinu. Barwny to świat i pełen egzotycznych postaci.

„Cinder” nie należy do najbardziej rozwijających skłaniających do głębokich refleksji lektur świata, ale zapewnia przyzwoitą dawkę rozrywki. Zarzut mam jeden, acz konkretny: przewidywalność. Tajemniczą przeszłość tytułowej bohaterki rozpracowałam po niecałych stu stronach. Mogłam się też zżymać na łatwość i błyskawiczność, z jaką Kai zainteresował się Cinder… ale to bajka przecież jest. Ładnie napisana i z bardzo interesująco zbudowanym uniwersum – więc z przyjemnością przeczytam sobie następny tom.

PS. Wyzwaniowo – “Z półki”, edycja 2013′.

11 thoughts on “„Cinder” Marissa Meyer

  1. Jakiś czas temu widywałam tę książkę na blogach, ale jakoś nie byłam przekonana. Teraz to co innego, w końcu czuję się zaciekawiona :) Dochodzę chyba do momentu, w którym czytam coraz mniej blogów, bo i tak tylko ograniczona ilość ma zbieżne zdanie z moim… w jakimś stopniu.

    1. To taki ładny a inteligentny odmóżdżacz, nie z tych, które pozbawiają zdolności racjonalnego rozumowania na trzy miesiące :) a co do blogów, cóż, ja regularnie zaglądam na bardzo niewiele, nie tylko z uwagi na rozbieżność zainteresowań i zdań, ale po prostu z braku czasu…

      1. W takim razie sięgnę jak będę w słabszej intelektualnie formie i jednocześnie nie będę chciała zgłupieć ;) A z tymi blogami to może jakiś kryzys-przesyt przechodzę :)

  2. Uwielbiam baśnie we wszystkich dostępnych wcieleniach! Jeśli nota wydawnicza sugeruje inspirowanie się takim a takim zbiorem baśni i podań, natychmiast wzrasta moje zainteresowanie daną książką. ;)
    Tytuł zapisałam. Dzięki,
    kasjeusz

  3. Jednak chyba lepiej czytać, żeby później sprostać wymaganiom – „Dziadku, opowiedz bajkę o roboKopciuszku” :D

  4. Ja wiem, że cyborgi, kosmos, interesująco zbudowane uniwersum… Ale czy to nie zabija tej magii, którą wszyscy kochamy od dzieciństwa? No bo pantofelek, dynia, dobra wróżka, myszki zamienione w lokajów… a tu CYBORG???? Może jestem staroświecka, ale niech Kopciuszek pozostanie Kopciuszkiem! I od retellingu chyba wolę telling.

    1. To trochę inny rodzaj magii, taki kosmiczny — ja tam doceniam nowe motywy. Ale też trzeba uważać, żeby nie wpaść w świętokradztwo z reinterpretacją :P

  5. Zastanawiam się, które wersje znanych bajek będzie się opowiadało w przyszłości… Do wyobraźni dzieci naszych dzieci pewnie bardziej przemówi cyborg z protezą, niż dziewczynka z pantofelkiem:) A jest już retelling Pinokia?

    1. Wiesz co, myślę, że tradycyjne baśnie będzie się opowiadało dalej, ale tego typu retellingi to bardziej opcja dla dużych dzieci ;)
      Retellingu Pinokia nie kojarzę, przynajmniej w literaturze, bo kinowa wersia roboPinokia gdzieś tam była. W ogóle, filmowo jest tego dużo – od Czerwonego Kapturka po Jasia i Małgosię :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s