„Zmierzch” Dazai Osamu

„Zmierzch” Dazai OsamuNieszczęśliwy anarchista, narkoman, niepokorny syn bogatej rodziny, eksperymentujący ze słowem pisarz. Proszę państwa, oto Dazai Osamu. Los wyjątkowo go doświadczył – problemy rodzinne, miłosne, zdrowotne (trafił nawet na odwyk), światopoglądowe… dwukrotnie usiłował popełnić samobójstwo, aż wreszcie dokonał tego w 1948 roku (moje najnowsze doświadczenia z XX-wieczną prozą japońską pokazują, że co pisarz, to samobójstwo lub jego próba: Kawabata, Mishima, Ryūnosuke…). Oprócz rozlicznych opowiadań napisał także kilka powieści, a zasłynął właśnie „Zmierzchem”, swoim przedostatnim dziełem. W dużej mierze dzięki niemu – i samobójczej śmierci – stał się obiektem kultu, jako idealizowany buntownik, który nie waha się wystąpić przeciwko konformizmowi.

„Zmierzch” to bogata w znaczenia opowieść o powojennej Japonii (to w skali makro), ale także o młodej Kazuko i jej bliskich (skala mikro). Rodzina Kazuko mocno zubożała podczas wojny, stąd po kapitulacji Japonii kobieta wraz z matką przenoszą się z tętniącego życiem Tokio do willi na wyspie Izu. Odnajdują tam spokój, ale pozorny i tymczasowy: matka, „ jedyna prawdziwa arystokratka w rodzie”[1], zapada na skomplikowaną chorobę płuc. Co więcej, mroczna przeszłość materializuje się w osobie młodszego brata Kazuko, Naojiego, który nie może odnaleźć się w nowym świecie. Już nie arystokrata, niedoszły literat, uzależniony od alkoholu i narkotyków, wiecznie bez pieniędzy… (widać w nim rys Autora, czyż nie?). Sama Kazuko, zresztą rozwódka, także usiłuje poukładać sobie życie: nie chce wychodzić za mąż ani iść do pracy, decyduje się za to – o zgrozo! – żyć po swojemu. Ostateczne rozstrzygnięcie jej losów pokazuje czytelnikom Kazuko jako stanowczą, silną kobietę, która postanowiła wprowadzić w życie osobistą rewolucję i przeciwstawić się dawnym normom i obyczajom.

Dazai Osamu postać Kazuko wzorował na swojej przyjaciółce i kochance, Shizuko. Dziennik Ōty Shizuko, dosł. „Pamiętnik zmierzchu” też ukazał się drukiem, ale już po śmierci Osamu. Pisarz garściami, czasem słowo w słowo, korzystał z tego dziennika, zresztą „Zmierzch” też ma formę quasi-pamiętnika. Samą powieść uznano za sumę dokonań pisarza i „głęboko wzruszają opowieść o degradacji klasy arystokratycznej i uznawanych przez nią wartości” [2].

Podchodziłam do „Zmierzchu” jak do jeża – opinie słyszałam raczej zniechęcające, że nic się nie dzieje, że nuda. Nie powiem, że się mile rozczarowałam, ale coś stanowczo jest w tej książce. Znów, rzecz przejmująco smutna, ale z nutką nadziei i optymizmu na sam koniec. Choć Kazuko bywała irytująca (choć może ja po prostu żywię wewnętrzną niechęć do postaci-arystokratycznych-nierobów), to jednak jej determinacja budzi pewien podziw. Osamu kreśli przykry obraz ludzi-rozbitków: zwłaszcza nieszczęsny Naoji (równie irytujący, jak jego starsza siostra) pogubił się w powojennych realiach. Spróbujcie sięgnąć po ten japoński „Zmierzch” – bo warto się nad nim chwilę zastanowić.


[1] Dazai Osamu,
Zmierzch, przeł. Mikołaj Melanowicz, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2001, s. 6.
[2] Zob. Mikołaj Melanowicz, Posłowie, [w:] Dazai Osamu, Zmierzch, dz. cyt., s. 156.