„Kobieta z wydm” Abe Kōbō

„Kobieta z wydm” Abe KōbōSterana przez czytelników mała książeczka, pożyczona z Jagiellonki – czyli nadrabiamy klasykę literatury japońskiej. Abe Kōbō, jeden z najbardziej znanych prozaików powojennej Japonii, zasłynął w całym świecie właśnie tą niepozorną książeczką. I im więcej o niej myślę, tym bardziej mnie do siebie przekonuje.

Historia sama w sobie jest dość prosta: otwiera ją kilka słów rozważań na temat zaginionych osób. A zaraz potem pojawia się bohater, Jumpei Niki. To nauczyciel, który korzystając z kilkudniowego urlopu wyjeżdża samotnie nad morze, by oddawać się swojej pasji – entomologii. Trafia do niewielkiej wioseczki, gdzie zatrzymuje się na noc u młodej wdowy. Nocleg nie należy do specjalnie komfortowych: kobieta mieszka w rozwalającym się domostwie, stale zasypywanym przez piasek i położonym w tak głębokiej jamie, że trzeba schodzić do niego po drabinie. Najgorsze jest to, że gdy Jumpei następnego poranka chce opuścić tamte strony, odkrywa, że drabina znikła, a on sam został uwięziony. Musi zamieszkać i pracować wraz z kobietą – ich skomplikowane relacje stanowią ważną część książki – i miota się pomiędzy pragnieniem ucieczki a ciężką pracą nad ciągłym przekopywaniem piasku. Gdyby zaniedbali swoje obowiązki, dom mógłby zostać zupełnie przygnieciony przez wydmy…

Nigdy dotąd nie zdawałam sobie sprawy, jak niszczącą siłą może być piasek (o średnim przekroju 1/8 milimetra, jak skrupulatnie odnotowuje Jumpei). Woda, owszem, pochłania wszystko co napotka, ale piasek? Kilka wydm na morskim brzegu niby takie groźne? A jednak. W wiecznie zasypywanym domu bezimiennej kobiety piasek jest jak wiszące nad bohaterami tragiczne fatum. Nie ma możliwości mu się przeciwstawić – nawet gdy Jumpei wstrzymuje pracę, ryzykując piaskową lawinę, on i kobieta przestają otrzymywać wodę od koordynujących wykopy mężczyzn „z góry”. Subtelny, ale skuteczny szantaż zmusza bohatera do podjęcia tej syzyfowej pracy.

Cały czas kołatało mi się w głowie skojarzenie z „Władcą much”, nie wiem czemu — można to przez tę duszną, ciężką atmosferę książki. Jakby gdzieś niedaleko mnie czyhała rzeczywista góra piasku, gotowa się osunąć w każdej chwili. Najlepsza w tym wszystkim jest ostateczna decyzja, jaką podejmuje Jumpei – gdy ma możliwość odejść. Bo o to w tej całej króciutkiej książce chodzi: o wolność, o możność podejmowania własnych decyzji, o to, czy uwięziony może pogodzić się ze swoim losem. I czy powinien.

PS. Inna Malitowa recenzja, nie-blogowa, o „Pieśni mieczy” Cornwella – do poczytania na nowiutkim Hataku.
PPS. Zdjęcie mojego autorstwa.

16 thoughts on “„Kobieta z wydm” Abe Kōbō

  1. Uwielbiam tę powieść, która z kolei mnie kojarzy się z Kafką :) Niedawno czytałem też inną książkę tego autora – „Czwarta epoka”. Okazało się, że to pierwszy japoński utwór science fiction i przyznaję, że Abe wysnuł niezwykle ciekawą oraz niepokojącą wizję :)

  2. Do skojarzeń literackich pragnę dopisać jeszcze „Misery” Kinga, mi się gdzieś w głowie jawił (:D) paralelizm między tymi dwiema lekturami.
    A poza tym zachwycam się bardzo sposobem narracji i to szczególnie na początku, tj. podczas rozważań o zaginionych, gdzie autor pisze z taką lekkością, a gdzieś za słowami „naturalnie”, „oczywiście” kryje się tragizm. Ta da da dam.

    Ps. Mam dokładnie takie samo wydanie książki jak na załączonym foto i też jest sterane. :P

  3. Mi się to kojarzyło z połączeniem Kafki i Orwella… Duszny i paranoiczny klimat, ale jako książkę – oceniam wysoko. Znacznie, znacznie wyżej, od noblisty, pożal się Boże, Kawabaty, którego czytałam w podobnym czasie…

    1. Właśnie wszędzie czytałam, że Kōbō to taki japoński Kafka. Ale Orwell, tak, wiedziałam, że jeszcze mi się coś tam kołatało w głowie. Kawabata następny w kolejce, już się szykuję :)

      1. O, a ja na przykład o wiele bardziej cenię Kawabatę. Może nie lubię się dusić piaskiem :) A Kobo czytałam jeszcze „Czwartą epokę” i też mnie klimat przygniatał (ale to już zupełnie inna bajka).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s