„Powiedz mi, kim jestem” Julia Navarro

„Powiedz mi, kim jestem” Julia NavarroMały oddech od fantastyki był wskazany – choć w międzyczasie kurier przywiózł mi obfitą paczkę smakowitych powieści fantastycznych – stąd nadeszła chwila na grubą książkę raczej historyczną, trochę kobiecą, a trochę… szpiegowską. Klimat coś pomiędzy Folletem, Mendozą a „Krawcową z Madrytu”. Entuzjaści powieści wojennych – do dzieła!

Guillermo, młody dziennikarz, wierzy w bezstronność mediów i wobec tego nie może znaleźć poważniejszej pracy. W desperacji podejmuje się zadania zleconego przez ciotkę – ma zbadać dzieje swojej tajemniczej prababki, Amelii. Wiadomo o niej tylko, że porzuciła rodzinę, w tym męża i malutkiego synka, i opuściła Madryt z kochankiem (skandal niebywały, nie tylko w Hiszpanii lat 30-tych). Guillermo rozpoczyna szeroko zakrojone badania i odnajduje kuzynkę prababki. To właśnie ona wskaże mu nić do labiryntu, jakim było życie pięknej i enigmatycznej Amelii Garraoya. Madryt, Paryż, Buenos Aires, Londyn, Warszawa… poszukiwania genealogiczne okażą się frapującą wyprawą w przeszłość.

Na początek poradzę, byście nie czytali opisu na okładce (czy właściwie skrzydełkach). Niestety, często pół książki potrafią streścić w ten sposób, co mocno psuje frajdę odkrywania historii na własną rękę (a w przypadku powieści Guillame Musso to z reguły streszczenie całej fabuły, już więcej po nie nie sięgnę, no way). Lepiej nie sugerować się obszerną zapowiedzią –  Amelia dzięki temu z początku wydaje się głupią trzpiotką (ale naprawdę, porażająco naiwną i kapryśną, zżymałam się wniebogłosy), która myli zaangażowanie ideologiczne z romansem, ale później możemy obserwować, jak dojrzewa, dorasta, potrafi zrozumieć własne błędy i ograniczenia. Co prawda nawet wtedy nie bardzo potrafiłam jej polubić, ale to już mój problem. Za to doceniam, jak „wkręciła się” w sam środek wydarzeń, które zatrzęsły Europą w XX wieku.

Dość naciągana wydaje mi się tylko konstrukcja powieści. Schemat wygląda następująco: Guillermo odwiedza wpierw kuzynkę prababki, ta odsyła go do kolejnej osoby, która opowie mu o Amelii, ta znów do kolejnej etc. etc. I tak Guillermo odwiedza Paryż, Buenos Aires, Rzym, Londyn… Kilka słów wstępu o danym „opowiadaczu” czy Guillerma-próbach-z-nim/nią-umówienia-się, i „(…) rozpoczął/rozpoczęła swoją opowieść”. Ja wiem, że w ten sposób dziennikarz dokładnie odtwarza bieg życia swojej prababki, ale słabe to było – za każdym razem dokładnie tak samo.

„Powiedz mi, kim jestem” nie jest powieścią świetną. Przyzwoita, tak. Wciągająca? Częściowo, przyznaję, bo czytałam po nocach (choć zakończenie mimo wszystko okazało się przewidywalne). Słowem, bez fajerwerków. Solidna porcja europejskiej historii ubiegłego stulecia – to wszystko.

4 thoughts on “„Powiedz mi, kim jestem” Julia Navarro

  1. Tak, ja właśnie dobrnąłem do końca tej powieści.Uczono nas, że to my najbardziej ucierpieliśmy w II wojnie.Tak książka pokazuje cierpienie Polaków, Rosjan, Niemców, Włochów, Greków i Hiszpanów. Każda z tych narodowości przeżyła okrutne chwile wojny, wojny w której najbardziej cierpią ludzie nie żołnierze. Żołnierze walczą bo taka ich rola zginąć albo przeżyć.”Powiedz mi kim jestem”, to opowieść o ludziach, o tym, że każdy z nas to zwierzę, to bydlę, to morderca, wystarczy by znaleźć w sobie ideę, chęć zemsty, wolę walki potrzebę działania itd. To świat polityki i ludzi polityki,bezwzględnych fanatyków, żądnych władzy. To również świat miłości, przyjaźni, adoracji i pożądania, świat odważnych, ofiarnych, pełnych entuzjazmu i poświęcenia ludzi. Okazuje się, że wszędzie są i źli i dobrzy, kolaboranci i patrioci, komuniści i demokraci, żydzi i chrześcijanie. Mnie najbardziej zdziwiło to, że historia jednej kobiety może być tak fascynująca. Że ona sama, z młodej i niedojrzałej panny, zmieniła się w super agenta, że z cierpienia czerpała siłę do dalszego działania i nawet w czasie pokoju potrafiła bezkompromisowo rozwiązywać problemy natury być albo nie być.Polecam inne książki tej autorki równie fascynujące.
    Marek

  2. Przeczytałam z przyjemnością i zaciekawieniem. Może i jest to trochę schematyczne, ale ciekawie było spojrzeć na kawał także i naszej historii z hiszpańskiej perspektywy. Monotonnia poszukiwań Guillerma nawet mnie nie raziła, wszak była przeplatana utarczkami z matką, które dodawały całości kolorytu. Polubiłam Amelię – zawsze mam sentyment do duszyczek, które błądzą i próbują naprawić – choć czasem nieudolnie – to, co po drodze udało im się popsuć.

  3. hm….a mnie coś ciągnie by zabrać ją ze sobą podczas wyjazdu do rodziców na Święta….
    czytała ją wcześniej moja siostra i była zachwycona, ciekawe czy i mnie się spodoba, przyznam, że się trochę boję, że może być gorzej….niż u niej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s