„Świat bez bohaterów” Brandon Mull

„Świat bez bohaterów” Brandon Mull

Pytanie na dziś brzmi: jak dostać się do magicznego świata? Portal wymyślony przez naukowca, szafa w starym domostwie czy może basen z hipopotamem? Jeśli wybraliście opcję numer trzy („trójkę, trójkę wybierz, panie”), to witamy w Lyrianie. Innymi słowy, oto pierwszy tom cyklu „Pozaświatowcy”. A oto basen z hipopotamem.

Jason Walker, lat trzynaście, mieszka sobie w miarę spokojnie w miasteczku Vista w stanie Kolorado. Chodzi do szkoły, gra w baseball (znów ten baseball!) i pracuje w okolicznym zoo. Właśnie tam pewnego dnia słyszy dziwną muzykę, płynącą z hipopotamiego basenu. Zaciekawienie, chwila nieuwagi… i bęc! Lądujemy w Lyrianie, gdzie żelazną ręką rządzi czarnoksiężnik-cesarz Maldor. Pokonać go można tylko w jeden sposób – wypowiadając niszczące magiczne Słowo. Jason – predestynowany do roli bohatera – rozpoczyna tradycyjny quest, czyli znajdźmy wszystkie sylaby Słowa, rozproszone po całym Lyrianie. Towarzyszy mu Rachel, dziewczę również Pozaświatowe, w podobnym wieku, ale o wyższym stopniu pyskatości. Będą pojedynki na bile, zagadki, gigantyczne ropuchy, tajemnicze twierdze, przyjaźnie, zdrady i wiele prób do przejścia – byle pokonać Złego Cesarza.

Skojarzenia z Narnią są jak najbardziej słuszne – Brandon Mull wymienia powieści C.S. Lewisa jako jedno ze swoich źródeł inspiracji (obok Tolkiena i Rowling, zresztą). Niemniej, fabuła i intryga przeciętna, szczerze mówiąc. Powieść z gatunku młodzieżowych nie oznacza, że trzeba się trzymać dość utartych schematów. Za to sam świat przedstawiony interesujący; nowe koncepty ras – rozsadnicy czy Amar Kabal – oryginalne.

To, co w „Świecie bez bohaterów” jest najciekawsze, to postać Maldora, czyli arcyczarnego charakteru. Czarnoksiężnik nie jest typowym władcą ciemności, stosującym taktykę hit them with a bunch of orcs (choć owszem, pośród jego sług znajdziemy różne paskudne stwory), a raczej makiawelicznym bohaterem, który wie, że wrogów trzeba szanować i trzymać krótko przy sobie. Problem w tym, że przy przebiegłym Maldorze szlachetny Jason wypada dość blado (nie mówiąc już o nudnej Rachel). Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie w porządku, czy z samym Jasonem, że jednak preferuję szwarccharakter?

Brandon Mull jest znany polskim czytelnikom głównie jako autor „Baśnioboru”, którego ja osobście nie czytałam. „Pozaświatowcy” natomiast to jego najnowsza trylogia, ostatni tom ukazał się w oryginale niecałe dwa tygodnie temu. Na tłumaczenie zapewne przyjdzie nam chwilę poczekać – ale ja chyba jednak daruję sobie czytanie kolejnych części. Ale za to, gdyby na kanwie powieści powstał film…

PS. A za książkę dziękuję pięknie wydawnictwu MAG!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s