„Drood” Dan Simmons

„Drood” Dan Simmons

Wielka i gruba powieść Dana Simmonsa przykuła moją uwagę już od chwili wydania: mroczna okładka i sława poprzedzająca Autora zapewniły natychmiastowe Malitowe „chcę!”. Twórczość samego Dickensa kojarzę dość powierzchownie, wyznam, ale za to nadrabiam powieściami o Dickensie –  dość wymienić „Zagadkę Dickensa” Matthew Pearla, całkiem przyzwoitą. „Drood” oczekiwał u mnie na półce od dłuższej chwili, a ciemne marcowe wieczory okazały się dla niego doskonałym tłem.

Powieść Simmonsa rozgrywa się między wielką trójcą: tytułowy bohater to tajemniczy Drood, narratorem jest Wilkie Collins, a tak naprawdę całość traktuje o Karolu Dickensie, najsłynniejszym naonczas pisarzu angielskim. Jeśli chcecie wiedzieć, jak naprawdę było z ostatnim, niedokończonym dziełem Dickensa, czyli „Tajemnicą Edwina Drooda” – siądźcie wygodnie i przygotujcie się na teatr wrażeń.

Wilkie Collins w powieści zwraca się do szanownych czytelników osobiście i trochę spoza grobu: przedstawia niejako swój literacki testament, rękopis, który ma pozostać zapieczętowany przez sto lat po jego i Dickensa śmierci. Własną wersję wydarzeń rozpoczyna od rzeczywistej katastrofy kolejowej pod Staplehurst w 1865 roku. Ta brzemienna w skutki tragedia staje się udziałem samego Wilkiego, Dickensa i… jego młodej kochanki. Ale nie o kochankę chodzi tym razem, bo katastrofa wnosi nową postać w życie dwóch przyjaciół – na arenę wkracza Drood, upiorny młodzian w czarnej pelerynie. Dziwaczna obsesja Dickensa na punkcie Drooda zawiedzie Wilkiego i czytelników do londyńskich slumsów, podziemnego miasta, palarni opium, na cmentarze i w inne przyjemne okoliczności przyrody. „Mrocznie” to drobny eufemizm na określenie całej sprawy, moi drodzy, a bractwo iluminatów Dana Browna zdaje się być klubem szydełkowania przy Droodowej kompanii. Będą morderstwa (literackie i prawdziwe), zdrady, zwidy, mesmeryzm, hipnoza, upiory i spiski. Wilkie prowadzi czytelników wyboistą ścieżką aż do dramatycznego finału – i więcej w tym pytań, niż odpowiedzi…

Cóż powiedzieć więcej? Unurzany w narkotycznych oparach opium Wilkie okazuje się być dość podłą kreaturą, koniec końców. Na dobrą sprawę, samolubny i napuszony własną sławą Dickens też niespecjalnie przypadł mi do gustu. Relację, która łączy obydwu panów, na okładce książki * przyrównano do relacji Mozarta i Salierego; trudno o bardziej trafne porównanie. Geniusz i zazdrosny kolega po fachu, odi et amo. Pokrętne to i fascynujące jednocześnie. Dan Simmons gra historią w sposób niebywały, domyślam się, że pisanie poprzedził tęgi research. Trudno mi to docenić w pełni – czasy Dickensa są mi słabiej znane niż epoka Tudorów – ale ohydny klimat wiktoriańskiego Londynu budzi podziw. Choć rozmiar powieści i drobny druczek może powodować stany lękowe u mniej wprawionych w bojach czytelników, to jednak bez trwogi! Albo nie, wróć. Bójcie się. Bójcie się zgasić światło po zamknięciu książki. Ja się bałam. I niech to wystarczy za rekomendację.

PS. Iii wyzwanie „Z półki”, edycja 2013.

* Dan Simmons, Drood, przeł. Małgorzata Strzelec, Wojciech Szypuła, Warszawa, Wydawnictwo MAG, 2009.

8 thoughts on “„Drood” Dan Simmons

  1. I na moją półkę „Drood” zawitał, więc nie muszę już zazdrośnie czytać pochwalnych recenzji ;)
    Podobała Ci się „Zagadka Dickensa”? Czytałam dwie poprzednie książki tego autora, ale do tej jakoś nie dotarłam.

    1. To czekam na droodową opinię! :)
      Wiesz co, „Zagadka Dickensa” całkiem niezła, ale jak dla mnie nic nie pobije „Klubu Dantego”, pamiętam, że mnie wbiło w fotel. W „Zagadce…” jest trochę inne wytłumaczenie, jak to było z ostatnią Dickensową powieścią – udatne i dobrze się czyta.

  2. Ciągnie mnie do tej powieści, szczególnie, że ostatnio przeczytałam „Sekretną kochankę Dickensa” C. Tomalin i „Dziewczynę w błękitnej sukience”, czyli sporo o życiu tego autora, który wzorem moralności z pewnością nie był.

      1. Warto. :)
        Szczególnie „Sekretna kochanka Dickensa” mi się podobała, Solidna biografia, skupiająca się na jednym aspekcie, ale bardzo dobrze oddaje epokę. „Dziewczyna w błękitnej sukience” jest napisana z punktu widzenia porzuconej przez pisarza żony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s