„Dobry omen” Terry Pratchett & Neil Gaiman

„Dobry omen” Terry Pratchett & Neil GaimanWłaściwie, to czytam co innego, a „Dobry omen” pojawił się w międzyczasie. Musiałam popełnić esej zaliczeniowy o tematyce, cóż… szatańskiej i jakoś tak się potoczyło, że będzie z tego analiza powieści fantastycznej. Suprise, suprise. Aczkolwiek sama się sobie dziwię, że nie czytałam tej powieści wcześniej: bo a.) Pratchett b.) Gaiman. Słyszałam, oczywiście, nawet chyba miałam w łapkach, ale nie było okazji. Niniejszym, nadrabiam.

Przyznaję bez bicia – zaczęłam się śmiać przy pierwszej stronie:

DRAMATIS PERSONAE

Bóg (Bóg)
Metatron (głos Boga)
Azirafal (anioł i antykwariusz na pół etatu)
Szatan (anioł upadły, Wielki Adwersarz)
Belzebub (anioł równie upadły, książę, następca tronu Piekieł)
(…)
Crowley (anioł, który może nie upadł, lecz zsunął się odrobinę za nisko)*

A potem jest tylko lepiej. Tak, domyślacie się, to rozkosznie absurdalna wersja Apokalipsy. Tylko u duetu P&G: Czterej Motocykliści Apokalipsy, zakon sióstr-trajkotek pod wezwaniem świętej Berylii, którym się usta nie zamykają, okultystka Anatema i tropiciel wiedźm Newton, dzieło „Przistoyne i akuratne profecyie” Agnes Nutter oraz 11-letni Antychryst. Skądinąd, podmieniony w kołysce, ale oczywiście nie z tym, z kim powinien był zostać zamieniony. W każdym razie strzeżcie się, bo koniec świata nadchodzi – właściwie, nastąpi w najbliższą sobotę po kolacji. Jak morze ognia, piekielne bestie i Ostateczne Starcie Dobra Ze Złem odmienią oblicze Ziemi – oto, czego możecie się spodziewać na ponad 400 stronach groteskowej epickości. Moim osobistym faworytem jest Crowley, eks-wąż (taaa, ten co kusił Ewę), podróżujący czarnym bentleyem i słuchający na okrągło szlagierów grupy Queen.

„Dobry omen” popisowo nawiązuje do kultowych filmów z cyklu „Omen” i całej masy apokaliptycznych wizji. Co bardziej zorientowani w demonicznych hierarchiach czytelnicy będą mieli naprawdę mnóstwo frajdy, odkrywając te nawiązania. I, jak to zwykle bywa u mistrza Terry’ego, oprócz salw śmiechu będzie sobie można zaserwować trochę refleksji: czym jest dobro, czym zło, a czym… człowieczeństwo. A jak to nie wystarcza, to, laboga, przeczytajcie to chociażby dla barwnego stylu.

PS. Jakoś tylko zawsze miałam ambiwalentne uczucia co do okładek projektu Zombie Sputnik Corporation – wolę te Paula Kidby’ego.
PPS. I mam wrażenie, że byłabym idealną siostrą trajkotką.

* Pratchett, Terry & Neil Gaiman, „Dobry omen”, przeł.Juliusz Wilczur Garztecki i Jacek Gałązka, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2000, s. 5.

2 thoughts on “„Dobry omen” Terry Pratchett & Neil Gaiman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s