„Zbrodnie roślin” Amy Stewart

„Zbrodnie roślin” Amy StewartJak to zwykle na Targach Książki bywa (tu akurat mam na myśli edycję 2012’), poszłam po jedną książkę, a wróciłam z zestawem zupełnie nieplanowanym. „Zbrodnie roślin” zachwyciły mnie oprawą graficzną i perspektywą dowiedzenia się czegoś więcej w tematyce botanicznej, bom w tej materii laik straszliwy. I jeszcze tak stały sobie samotnie na półeczce, a moje czytelnicze sumienie kusiło „kup, kup”. Cóż przyszło czynić? Kupiłam.

„Chwast, który zabił matkę Abrahama Lincolna i inne botaniczne okropieństwa”, obiecująco głosi podtytuł. I dokładnie o to w tym chodzi: bo niewielka zielona książeczka zawiera smakowity opis różnorakich roślin: chwastów, krzewów, drzew i kwiatów, które trują, mordują, zachwaszczają i zasadniczo, dają wycisk w domu i zagrodzie. Są niebezpieczne, toksyczne, niszczące i zabójcze – nieważne, czy je zjemy, dotkniemy czy tylko powąchamy. Ot, na przykład, zwykły, poczciwy tulipan potrafi wytwarzać wysoce drażniące soki (stąd kwiaciarze cierpią z powodu opuchlizny i podrażnień skórnych). Będzie też ohydnie śmierdzące dziwidło, koka, pokrzywa, konwalia, hiacynt, mandragora i mnóstwo innych mniej lub bardziej znanych roślin z całego świata. W pakiecie różne ciekawostki roślinno-polityczno-życiowe. Na przykład, zielsko z rodziny Cannabaceae, popularnie zwane konopią i/lub marihuaną, należy do wyjątkowo bezczelnych chwastów: 98% wysiłków rządu USA w zwalczaniu marihuany skupia się na wyrywaniu dziko rosnących konopii. Okazuje się również, że trujący bluszcz na dobrą sprawę nie jest trujący, tylko połowa przedstawicieli Homo sapiens jest na niego uczulona. Z pewnym niepokojem patrzę teraz na aloes w doniczce na parapecie – jeszcze się koty potrują – czy podchodzę podejrzliwie do ziemniaków. Nie bez powodów, moi drodzy, gotujemy zwykłe ziemniaki przez 20 minut…

To tylko mała część z szerokiej palety botanicznych okropieństw, jakie serwuje nam Amy Stewart. Autorka przestrzega, że nie chodzi jej bynajmniej o odstraszenie czytelników od dzikiej przyrody. Przeciwnie, pisze, iż „trudno przecenić korzyści płynące ze spędzania czasu na łonie natury – powinniśmy też jednak być świadomi jej potęgi”*, apeluje. Nie jest to może dzieło naukowo wybitne i innowacyjne dla rozeznanych w temacie, ale dla niezbyt rozgarniętych przyrodniczo osobników – jak Malita – okazało się w sam raz. Przy okazji, nie polecam czytania od deski do deski naraz, tylko raz na jakiś czas smakowanie (nomen omen!) roślinnych zbrodni. Ale ostrożnie, czasem się można nieźle wystraszyć!

Rzecz w ramach wyzwania „Z półki”, edycja 2013.

I przy okazji, przypominam nieśmiało o konkursie na Blog Roku 2012 – na Malitę można głosować, wysyłając SMS o treści E00486 na numer 7122. Tutaj szczegóły. Nb, dochód z smsów (1, 23 zł za sztukę) idzie na cele charytatywne. Połączcie przyjemne z pożytecznym :)

* Amy Stewart, „Zbrodnie roślin”, przeł. Dariusz Wojtowicz, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2012, s. XV.

12 thoughts on “„Zbrodnie roślin” Amy Stewart

      1. niestety jestem tym typem, który woli mieć swoje książki niż wypożyczone ;)

  1. A co się stanie jak będę gotować ziemniaki krócej?
    Ależ Ty nieśmiała z tym głosowaniem, na innych blogach całe posty temu poświęcają. A zagłosuję, niech Malicie przybędzie popularności ;)

    1. Ziemnaki zawierają solaninę, to trucizna, która może powodować pieczenie i problemy żołądkowo-jelitowe, w skrajnych przyzpadkach śpiączkę i śmierć! Gotowanie zabija większość trucizny, na szczęście.
      A co do głosowania – zawsze miałam problemy z autopromocją, więc na razie tak nieśmiało epatuję. Za głos dziękuję z całego serca :)

      1. Spokojnie, to też zależy od ziemniaka. Jeśli skórka ma zieloną barwę, wtedy toksyny jest dużo więcej, ale przecież takich ziemniaków się nie je… poza tym, myślę, że trzeba by zjeść co najmniej kilka kilo, by „zobaczyć” efekty :)

      2. A ja dzisiaj jadłam takie, co pod skórką były zielone…
        Ale wiesz, chyba z tymi ziemniakami nie będę „sprawdzać” efektów :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s