„Grzechy rodu Borgiów” Sarah Bower

„Grzechy rodu Borgiów” Sarah BowerOd razu wytłumaczmy sobie, o kogo chodzi. Nie będę się bardzo rozwlekać nad powiązaniami rodzinnymi wśród pierwszej mafijnej rodzinki: dość rzec, że na ród Borgiów składa się Rodrigo Borgia, alias papież Aleksander VI, oraz jego nieślubne latorośle: Cezar, Juan, Lukrecja i Goffredo, znany też jako Joffre (to tylko najważniejsi z całej plejady papieskich bękartów). O smakowitych przebojach sławetnego rodu czytałam już trochę – zaczęło się od „Poślubionej Borgii” Jeanne Kalogridis (to o księżniczce Sanchy, żonie Goffredo), była też i „Rodzina Borgiów” Mario Puzo (czyli o pierwszej mafijnej familii), oraz mniej fikcyjnie, a rzeczowo u Roberto Gervaso. Serialem z Jeremy Ironem w roli papieża Aleksandra VI zachwycam się od pierwszego sezonu i czekam na ciąg dalszy. Innymi słowy, tak, znamy się z Borgiami.

Stąd moje oczekiwania były dość wysokie – powiew świeżości mile widziany. I owszem, pojawiło się coś nowego: mianowicie, poprzednie powieści z tego tematu skupiały się raczej na dojściu Rodriga Borgii do władzy (czytaj: wstąpienia na tron Piotrowy), romansach Cezara, okrucieństwie Juana i ambiwalencji Lukrecji. Tu już na wstępie jest inaczej: główny tok akcji zaczyna się w 1501 roku. Juan już nie żyje, Lukrecja szykuje się do ślubu z trzecim mężem, Alfonsem d’Este z Ferrary, a Cezar porzucił szatę kardynała i służy Kościołowi (i ojcu) jako wojskowy. I w sam środek całej historii wpada pewna młoda dziewczyna, która zaczyna służbę na dworze papieskiej córki. Dziewczę to nazywa się Estera Sarfati i jest Żydówką rodem z Toledo. Po edykcie Izabeli Kastylijskiej musiała opuścić Hiszpanię wraz z innymi Żydami i udać się do Rzymu, gdzie jej ojciec pracował jako bankier. Tam przyjmuje chrzest, otrzymuje imię Donata i zostaje dwórką Lukrecji. Szybko zdobywa sobie nowy przydomek, prześmiewcze „La Violante” – w wolnym przekładzie „nie dotrzymująca obietnic”. Zaprzyjaźnia się z kuzynką Lukrecji, a swojej nowej pani stara się służyć wiernie i rzetelnie – problem w tym, że najbardziej z rodu Borgiów interesuje ją zmysłowy i okrutny Cezar. Tym samym skazuje się na udrękę nieodwzajemnionej miłości i wplątuje w spiętrzonej intrygi polityczno-towarzyskie. Borgiowie muszą utrzymać się przecież przy władzy…

I co, brzmi ciekawie? To tylko brzmi. Violante to naiwna gąska, zakochana po uszy i ślepa na wszystko inne. Lukrecja wyszła z kolei na niestabilną emocjonalnie frustratkę, a Cezar na okrutnego drania, który sam nie wie, czego chce. Jedyną autentycznie sympatyczną postacią jest żydowski rzeźbiarz Gideon, któremu – uwaga, spoiler! – Violante daje spektakularnego kosza. Całość wydała mi się naciągana, a niby wielka tajemnica, skrywana przez Lukrecję, balonem przekłutym szpilką (ale to może dlatego, że już znałam to wszystko z książki Puzo). Tak czy tak, jakoś nie przekonuje mnie Lukrecja jako podła manipulatorka… ale to już licentia poetica Autorki, bo w temacie córki papieża naszych czasów doczekały raczej plotki z epoki niż prawdziwe opisy. Zresztą, sama Violante to też postać historyczna, choć wiadomo o niej tylko to, że towarzyszyła swojej pani w podróży do Ferrary.

Jednym zdaniem podsumowując: ponad 600 stron grzechów rodu Borgiów – ani oni tacy grzeszni, wbrew pozorom, ani interesujący. Niestety.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s