„Haruki Murakami i jego Tokio” Anna Zielińska-Elliott

Moja przygoda z Murakamim – hasło „przygoda” brzmi jednak ładniej niż bardziej adekwatne „zmaganie się i pojękiwanie” – trwa już czas dłuższy, jak wiecie. Na półce zalega gdzieś „Kafka nad morzem”, gdyby mnie naszło na kolejną szansę dla Autora, niemniej w międzyczasie (głównie dzięki postowi Siarczex) przypomniała mi się inna, zachomikowana książka. Literacko-murakamiczny przewodnik Zielińskiej-Elliott nabyłam jeszcze w wakacje w konkretnym celu pisania artykułu o literackim Tokio. Koniec końców artykuł był o czymś innym, książkę odłożyłam, ale w tym tygodniu nareszcie nadszedł jej czas.

Tłumaczka 11 powieści Murakamiego, Anna Zielińska-Elliott, przedstawia nietypowy przewodnik po japońskiej stolicy. „Haruki Murakami i jego Tokio” to zbiór dziesięciu spacerów śladami bohaterów Murakamiego. Praktycznie wszystkie postacie, jakie pojawiają się na kartach jego książek, są bardzo mocno zakorzenione w tokijskiej rzeczywistości. Toru z „Norwegian Wood” studiuje na uniwersytecie Waseda (spacer pierwszy) i przechadza się z Naoko po Ichigaya i Jinbōchō (spacer trzeci). Z kolei Mari, bohaterka „Po zmierzchu” wybrała się kiedyś na basen w Shinagawie (spacer siódmy), a potem przypadkiem trafia do love hotelu w dzielnicy Shibuya (spacer czwarty). Przykłady można mnożyć i mnożyć – każdy rozdziałospacer jest uzupełniony rozlicznymi cytatami z prozy Murakamiego i całą masą zdjęć. Będą niepublikowane w Polsce fragmenty opowiadań i wywiadów oraz różnorakie ciekawostki kulturoznawcze (ale nienachalne i nie… banalnie oczywiste, jakie często pojawiają się w tego typu książkach). Znajdziemy w tym literackim przewodniku miejsca znane z powieści, ale też i biografii samego Murakamiego, jak choćby nieistniejąca kawiarnia jazzowa Peter Cat, którą prowadził przed rozpoczęciem kariery literackiej (a dokładniej, dwie kawiarnie) czy nawiedzony dom jego teściów (tak tak, w ogrodzie dawnej rezydencji rodu Tokugawa, dokładnie nad starą, podziemną celą więzienną).

Dodatkową miniatrakcją są pytania czytelników do Murakamiego, dość… nietuzinkowe. Na przykład: dlaczego mężczyźni trzymają prezerwatywy w lodówce, jak kobieta ma na zawsze pozostać dziewczęca, czy dziesięć odnóży kałamarnicy to ręce czy nogi. Nie śmiem zdradzać odpowiedzi Autora, ale przyznaję, że są równie – jeśli nie bardziej – zakręcone.

Koniec końców, sympatyczna i bardzo ładnie wydana książka. Na pewno wielbiciele Murakamiego będą nią bardziej zachwyceni niż ja, ale mnie wystarczyły tokijskie historie (choć niejedną już czytałam). Można przekartkować w wolnej chwili.

6 thoughts on “„Haruki Murakami i jego Tokio” Anna Zielińska-Elliott

  1. Ja sobie na Tokio według Murakamiego ostrzę pazurki, ale postanowiłam przeczytać dopiero jak skończę „1Q84”, a to pewnie potrwa :) Trochę się obawiam formy przewodnikowej, akurat za tym nie przepadam, choć recenzje są zachęcające.

  2. o patrz, bym nie wpadła żeby po to sięgnąć. Z Murakamim mam podobnie, tyle że ja akurat Kafkę bardzo lubię a przy reszcie stękałam, jęczałam aż se darowałam..Przekartkuję w wolnej chwili jednakowoż z ciekawości:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s