„Małpy Pana Boga – słowa” Maciej Parowski

Maciej Parowski mawia o sobie, że jest sługą literatury* – i to nie tylko fantastycznej, choć to właśnie z nią jest przede wszystkim kojarzony. Redaktor działu polskiego w „Fantastyce” i „Nowej Fantastyki” redaktor naczelny przez lat wiele. Naczelny również „Czasu Fantastyki”, pisarz i krytyk. Postać kontrowersyjna, mówiąc oględnie, bo różne wzbudza reakcje w fandomie i/lub pośród ogólnopolskiej rzeszy fantastów. Szanuje się go i deprecjonuje, lubi i nie znosi, ale jednego nie można absolutnie mu odmówić – erudycji. Niezwykła erupcja oczytania Autora znajduje wyraz w wyżej wymienionym dziele. W podtytule czytamy „Szkice i rozmowy o wyobraźni i rzeczywistości. Polemiki” i to najprostszy i najpełniejszy zarazem jego opis.

Tłusta i syta książka Parowskiego leżała u mnie długie miesiące, gdy nabyłam ją zachęcona recenzją w „Nowej Fantastyce” (Jakub Winiarski, „NF” 02/2012). Czytałam raz na jakiś czas po kawałeczku, po jednym artykule, jednym wywiadzie, jednej recenzji. Są tu i teksty krytycznoliterackie, i okołohistoryczne, i polemiki wszelakie – swego rodzaju pamiętnik z trzydziestu lat bez mała polskiej fantastyki. Od razu przyznam, że na tejże polskiej fantastyce wyznaję się mało – czy raczej, ciągle ją poznaję. Sagę ASa o wiedźminie znam na pamięć, ale poza tym – niezbyt wiele. „Małpy Pana Boga” dały mi okazję do poznania dziesiątek książek, które koniecznie muszę przeczytać (w międzyczasie zdążyłam pochłonąć „Zoologię…” Gondowicza). Nie tylko „czysto” fantastycznych, ale też naukowych (teoria chaosu? Chcę wiedzieć więcej!). Zachwyciła mnie reinterpretacja wieży Babel (w tekście „Pomnik pluralizmu”**) czy tekst ku przestrodze o grafomanii („Kwadrans z grafomanem”***). Dla niektórych rozdziałów brakuje mi kontekstu – nie żyłam w czasach, gdy nad Wisłą rodziła się fantastyka, nie znam wypowiedzi, z którymi polemizuje Autor. Co nie przeszkadzało mi chłonąć jego słowa. Czasem ironiczne, czasem gorzkie, czasem pełne zachwytu.

Maciej Parowski jest jedną z legend polskiej fantastyki. A „Małpy Pana Boga” to cymes dla wszystkich tych, którym do niej blisko. Mnie po lekturze jakby trochę bliżej – i chyba o to też chodziło. To książka, którą się czyta na raty, do której się wraca, nad którą się rozmyśla. Ogromnie sobie takie cenię.

PS. „Fantastyka” w szatach „Nowej Fantastyki” w zeszłym miesiącu obchodziła trzydziestolecie – spóźnione, acz szczere, najlepsze życzenia z okazji jubileuszu!

* Cytując za Dawidem Brykalskim, „Rozmowy przekorne”, Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2003, s. 207.
** Maciej Parowski, „Małpy Pana Boga – słowa”, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2011, s. 432-434.
*** Tamże, s. 172-177.

3 thoughts on “„Małpy Pana Boga – słowa” Maciej Parowski

  1. Widzę, że również (bo przeglądając Twoje recenzje stwierdziłam, że większość książek czytałam albo chciałabym przeczytać) co do fantastyki mamy podobne upodobania :)
    Mimo, że nie mam nic do polskiej fantastyki, to niewiele jej czytam… poza sagą o wiedźminie, która stoi na honorowym miejscu w mojej biblioteczce :)
    A co do „Małp…” to chyba mnie skusiłaś. Jak wpadnie mi w ręce to przeczytam.

    1. Właśnie ja również przedkładam zagraniczną fantastykę nad rodzimą, ale obiecuję sobie nadrabiać braki. Wiedźmin u mnie też ma osobną półeczkę! :)
      „Małpy…” koniecznie, naprawdę warto, bo poszerza horyzont o całe kilometry.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s