„Niezwykłe kobiety” Deborah Jaffé

Przez setki lat pokutowało przekonanie, że płeć niewieścia nie należy do specjalnie kreatywnych. Nauka? To nie dla pań (pomijam, że Kopernik była kobietą). Literatura? A gdzieżby. Nawet malarstwo, muzyka, rzeźba – ilość kobiet wśród wielkich mistrzów sztuki nie przytłacza. Podobnie było z wszelakiego rodzaju wynalazkami. Niemniej, znalazło się wiele pań, które dzięki swojemu uporowi i pomysłowości potrafiły się wybić i wiele z ich pomysłów funkcjonuje do dziś. Wiecie, że wycieraczkę szyb samochodowych zaprojektowała kobieta? Mary Anderson, 1903 rok, Nowy Jork i zasypany śniegiem tramwaj.

Jako pierwsza przedstawicielka płci piękniejszej w historii do opatentowania swego wynalazku zgłosiła się Amie Everard alias Ball, prezentując w 1637 roku nalewkę szafranową. Specyfik ten miał pomagać w konserwacji żywności – rzecz arcyważna w czasach bez lodówek. W późniejszych latach, do 1852 roku, przyznano kobietom zaledwie 62 patenty. W drugiej połowie XIX wieku było nieco lepiej, nie tylko z uwagi na nową ustawę patentową, ale i na ustawę regulującą prawa majątkowe mężatek. Problem z prawami autorskimi leżał w tym, że w wielu przypadkach kobiety nie rejestrowały wynalazku jako swój – czynił to w ich imieniu mąż. Ile było takich dzieł – nie sposób powiedzieć.

Deborah Jaffé wylicza setki wynalazków z różnych dziedzin i krajów, geograficznie głównie z Wielkiej Brytanii, ale także z Niemiec, Francji i  Ameryki. Zauważa, że panie realizowały się przede wszystkich w działach modowo-gospodarczo-domowych, ale były też innowatorki w „męskich” dziedzinach: ciężki przemysł, fabryki, czy nawet przemysł zbrojeniowy (Elizabeth Pennefather w 1901 roku opatentowała sposób mocowania naboi w pasie). Całość okraszona jest reprodukcjami rycin, dołączonych do wniosków patentowych (niektóre naprawdę pomysłowe, niektóre… dziwaczne), jak również wyczerpującą listą patentów, przyznanych paniom w latach 1637-1914. Będzie też parę słów o Wielkiej Wystawie z 1851 roku, wiktoriańskich gorsetach, wojnie krymskiej i kolei.

Co na minus? Mam wrażenie, że to zbiór kilku różnych esejów/wystąpień/krótszych fragmentów – wskazuje na to wielość powtórzeń. Choćby historia o esencji z anchois (opatentowanej przez Elizabeth Burgess w 1859 roku) pojawia się co najmniej trzykrotnie. Tłumaczenie z kolei wydawało mi się chwilami gramatycznie niespójne. W książce sławiącej przemyślność i wynalazczość kobiet używanie żeńskich rodzajników wydaje się być na miejscu. Trzymajmy się już jednej linii: „lekarka”, nie „lekarz”, „autorka”, nie „autor” etc. Zdarzały się też kwiatki w stylu „bezwyznaniowa edukacja religijna” – no błagam, albo bezwyznaniowa, albo religijna*. Całość zatem przyzwoita, ale bez fajerwerków. Czy tam sygnałów pirotechnicznych – opatentowanych przez Martę Coston w 1871 roku.

PS. A za pożyczenie dziękuję Natalii!

* Deborah Jaffé, „Niezwykłe kobiety”, przeł. Jolanta Sawicka, Muza SA, Warszawa 2007, s. 88.

4 thoughts on “„Niezwykłe kobiety” Deborah Jaffé

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s