„Władczyni rzek” Philippa Gregory

I wracamy do Anglii, acz niekoniecznie do Tudorów. Ciągle jednak historycznie – dokładniej, to część trzecia cyklu „Wojna kuzynów”, o Wojnie Dwóch Róż widzianej oczami najbardziej wpływowych kobiet. Tytułowa władczyni rzek to najmniej znana z owych trzech pań: Jakobina Luksemburska, księżna wdowa Bedford i baronowa Rivers.

Śliczna i wdzięczna Jakobina przychodzi na świat w 1415 roku i prócz cnót ducha przejawia także pewne talenta w dziedzinie magicznej: nachodzą ją czasem wizje przyszłości, aczkolwiek niejasne i splątane. O jej rodzie mówią, że wywodzi się od wodnej boginki Meluzyny. Głównie dlatego żeni się z nią dojrzały wiekiem Jan Lancaster, książę Bedfordu – znawca alchemii i entuzjasta astrologii. Jakobina wyjeżdża z nim do Anglii, na dwór młodocianego króla Henryka VI. Pomaga sprowadzić do Londynu francuską narzeczoną dla władcy, Małgorzatę Andegaweńską, szybko stając się jej powierniczką. Czyni też coś niebywałego – po śmierci księcia Bedfordu drugi raz wychodzi za mąż, ale… z miłości. Popełnia mezalians, wiążąc się z dawnym giermkiem pierwszego małżonka, Richardem Woodville. Choć musi zapłacić grzywnę i na pewien czas zostaje odsunięta od dworu, to chyba najlepsza decyzja w jej życiu: Richard kocha ją bez pamięci, a Jakobina rodzi mu trzynaścioro (sic!) dzieci. Cud, że się jej nie zmarło, tak na marginesie. Niemniej, powraca na dwór, gdzie na jej oczach rozgrywają się najbardziej dramatyczne wydarzenia Anglii XV wieku: długotrwała wojna domowa, szaleństwo króla (Henryk VI co i rusz wpadał w niedający się przerwać letarg, ogólnie był władcą dość nieudolnym), walkę o władzę stronnictwa Yorków i Lancasterów. Niepokojące wizje prorocze dają znać Jakobinie, że jej najstarsza córka, Elżbieta, odegra ważną rolę w starciu dwóch kuzynów. Ten wątek historii podejmuje jednak powieść „Biała Królowa”, a losy Jakobiny śledzimy aż do zakończenia wojny Dwóch Róż. A przynajmniej do objęcia tronu przez Yorków.

Jakobina Luksemburska jest chyba najbardziej fascynującą postacią z całej trylogii: naznaczona piętnem magii, rozważna, dzielna, ale i pełna namiętności. Elżbieta Woodville, córka Jakobiny, czyli Biała Królowa, mnie aż tak nie zachwyciła, a Małgorzata Beaufort (Czerwona Królowa) była zbyt nawiedzona.

Philippa Gregory raz jeszcze pokazuje całą maestrię swojego pisarskiego kunsztu. Ach, w jaki sposób przedstawia klimat tamtych czasów, te spiski, intrygi, knowania i namiętności… nieustannie pozostaję pod ogromnym wrażeniem. Opasła powieść o Jakobinie to połączenie wciągającej historii mądrej kobiety, opowieści o nieszczęśliwym małżeństwie Henryka VI i Andegawenki (ogólnie to ciekawy motyw: co zrobić, gdy król oszalał?) i zapisu rozdzierającej kraj wojny. Będzie o władzy i miłości – a to zawsze dobrze się czyta. Niniejszym stwierdzam, że Autorka trzyma poziom i chwała jej za to!

PS. Następną książkę Gregory planuje poświęcić córkom Ryszarda Neville’a, hrabiego Warwick – wyglądam jej z niecierpliwością.

2 thoughts on “„Władczyni rzek” Philippa Gregory

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s