„Księga powietrza i cieni” Michael Gruber

Moje ostatnie doświadczenia z powieściowym Szekspirem nie były zbyt obiecujące, ale z drugiej strony poprzednia powieść Grubera już tak. Plus zostałam zachęcona entuzjastyczną recenzją „czytaj czytaj koniecznie”. To przeczytałam.

O Szekspirze wiemy tyle, co nic. Już nie roztrząsam, czy istniał naprawdę, czy był autorem swoich sztuk, czy tylko użyczał nazwiska, czy plagiatował popularne dzieła epoki. Ważne jest to, że nie zachował się żaden – słownie: ani jeden – rękopis jego sztuki. Owszem, mamy Pierwsze Folio, czyli wydanie drukiem 36 sztuk z 1623 roku, ale odręcznie spisanych scenopisów ani dudu. Ale gdyby nagle odnaleziono jeden choćby manuskrypt, ha, byłby to skarb niczym rękopis Nowego Testamentu. Czyli: bajecznie wartościowy. Któż by go nie chciał dostać w swoje ręce…

A więc mamy manuskrypt, a dokładniej, listy z początków XVII wieku, który świadczy o istnieniu nieznanej sztuki Szekspira o Marii Stuart (tak, do tego dochodzą kapistowskie konotacje). Przypadkowo odkryty za okładką książki plik listów staje się przyczynkiem do międzynarodowej afery, w której główne role odgrywa trzech panów. Pan pierwszy, Albert Crosetti, filmowiec in spe, pracuje w antykwariacie, gdzie razem z koleżanką z pracy, Carolyn, znajduje plik listów. Drugi pan, Jake Mishkin, to specjalista od prawa autorskiego, zamożny kobieciarz z pokręconą rodziną i problemami za sobą. Pan numer trzy to Richard Bracegirdle, autor rzeczonych (i po części zaszyfrowanych) listów. Na łożu śmierci pisze do swojej żony, opisując intrygę na tle religijno-teatralnym, w której brał udział on i sam William S. A czwarty pan, czyli sam Michael Gruber, prowadzi nas rozdział po rozdziale, na zmianę opowiadając o Albercie, przytaczając listy Bracegirdle’a i relacjonując poczynania Jake’a. Do kompletu będą piękne kobiety, rosyjskie gangi i gorączkowe poszukiwania manuskryptu – i dociekania, czy to fałszywka, czy największe odkrycie w dziejach literatury.

Gruber jest pisarzem bardzo sprawnym, w dobrym tego słowa znaczeniu. Najbardziej lubię u niego to dawkowanie informacji, oszczędnie, ale intrygująco. Na przykład o bracie Jake’a, Paulu, słyszymy dość szybko, ale kim jest naprawdę – na to trzeba poczekać (tak, Paul okazał się moją ulubioną postacią). Nie jest to może tak zmyślna i spiętrzona intryga, jak w „Dobrym synu”, ale i tym razem Autor daje dowód swojego kunsztu. Błyskotliwie i dowcipnie. I zakończenie – czyli odpowiedź na fundamentalne pytanie: fałszywka czy nie fałszywka? – naprawdę udatne.

2 thoughts on “„Księga powietrza i cieni” Michael Gruber

  1. Czytałam w nienajlepszej porze i może dlatego często się gubiłam w tych trzech planach narracyjnych, ale książka jest świetna. Kiedy zobaczyłam zapowiedź wydawniczą, pomyślałam: „No nie, znowu Szekspir i zaginiony manuskrypt”, ale ta powieść zdecydowanie się wyróżnia z powodzi okołoszkespirowskich teorii spiskowych: jest po prostu swietnie napisana. Fascynują mnie polskie tropy u Grubera: w „Dobrym synu” bohaterką była Polka, tutaj pojawia się były agent SB (brzmi groźnie, ale tylko brzmi). Może ktoś jej rozwikła? Jednak w literackim pojedynku Gruber kontra Gruber zwyciężył „Dobry syn”. Sorry, William…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s