„Sekret Tudorów” C.W. Gortner

No, bo dawno Tudorów nie było, prawda? Raz na jakiś czas trzeba sobie coś poczytać o ulubionej dynastii. Chyba powinnam dorzucić tag do chmurki, oprócz „Anglia” i historyczne”, to jeszcze „Tudorowie”. Niemniej, powieściowo znam tamte czasy z perspektywy sporej liczby postaci (od obydwu sióstr Boleyn przez kolejne żony Henryka VIII i jego córki, aż po Jane Grey, a wcześniej Katarzynę de Valois i Elżbietę York). Ale jeszcze nie było w tym gronie szpiega, a co więcej – mężczyzny.

Brendan Prescott, bystry i sympatyczny, to podrzutek wychowany w domu Dudleyów. Przybywa do Londynu w ostatnich dniach panowania króla Edwarda VI, by służyć Robetowi Dudleyowi w charakterze giermka. Nie przepada za swoim chlebodawcą – Robert jest pyszny, chciwy i ambitny. Szybko za to okazuje się, że Brendan jest młodzieńcem wielu zdolności, przejawia zwłaszcza talenta w profesji szpiega. Wykorzystuje to sekretarz William Cecil, poplecznik królewny Elżbiety (tak, późniejszej Elżbiety I). Tym samym Brendan zyskuje nowego przełożonego oraz spiski, zamachy, intrygi i knowania w pakiecie. Król jest umierający, a kolejka do tronu długa i cały czas trwają przepychanki, kto stanie na jej czele. Młody kolega Prescott będzie musiał wykazać się dużą przytomnością umysłu, by ratować królewnę Elżbietę, poniżyć znienawidzonych Dudleyów i przy okazji odkryć tajemnicę swojego pochodzenia…

Z reguły połykam książki jak najszybciej, by poznać zakończenie. W powieściach historycznych w dziewięciu przypadkach na dziesięć to zakończenie jest mi już znane – chyba, że autor zamiesza z prawdą historyczną, jak we „Władzie Palowniku”, na przykład. Na szczęście dawne kroniki pozostawiają trochę miejsca na domysły i dopisanie do oficjalnej wersji kilku zdań fikcji. „Sekret Tudorów”, na przykład, opiera się o jedno założenie: że królewna Elżbieta jednak przybyła do Londynu, by spotkać się z umierającym bratem. Dzięki temu Brendan Prescott miał szansę się wykazać, a czytelnicy poznać jeszcze inny, potencjalny przebieg wydarzeń.

Proza Gortnera jest mi już dobrze znana (czy to przy okazji Katarzyny Medycejskiej czy Joanny Szalonej), więc byłam nastawiona przychylnie. „Sekret Tudorów” zdjęłam z półki niby tylko na chwilę, ale ani się obejrzałam, a przeczytałam jedną trzecią. Kolega Prescott to sympatyczna chłopina, ma sporo szczęścia i dar zjednywania sobie ludzi – w tym czytelnika. Może tylko ten wątek odkrycia jego pochodzenia był nieco… naiwny? Naciągany? Cóż, tytułowy sekret zobowiązuje. Tak czy tak, polecam – zarówno Tudoromaniakom, jak i miłośnikom powieści historycznych.

PS. A na marginesie: ostatnio widziałam absolutnie przegenialny kubek z Henrykiem VIII i jego żonami – zalewasz wrzątkiem, a żony znikają. Takie to… symboliczne… :)

One thought on “„Sekret Tudorów” C.W. Gortner

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s